0
Udostępnień
Pinterest Google+

Wierz lub nie, ale Matriksa po raz pierwszy obejrzałam kilka dni temu. Szał spadających, zielonych cyfr po ekranie, kiedyś każdy mówił o Matriksie. Wtedy wystarczał mi plakat z Bravo.

Przez lata słyszałam wiele pozytywnych opinii, to i gromadziłam duże nadzieje z tym filmem. Nawet mój polonista w liceum gorąco zachęcał mnie do obejrzenia. Chęć ta we mnie kiełkowała tak wolno, że zobaczyłam Neo dopiero 16 lat po premierze.

Dawno nie oglądałam tak głupiego filmu.

Wiem, że duży wpływ na moje rozczarowanie ma właśnie te 16 lat, co w kinie science fiction jest wiecznością. Dlatego w poniższym wymienianiu absurdów pomijam kwestie momentami słabej animacji, drewnianej gry aktorskiej, lustrzanych okularów czy typowej dla lat ’90 muzyki.

Co jednak wprawiło mnie w konsernację?

1. Ludzkie baterie?!

Na świecie nie ma słońca ani energii, zróbmy więc z ludzi Duracell (swoją drogą to jeden z product placment w Matrix). Super, ale ile energii produkuje ludzki organizm? Bez kalorii z pożywienia, które pozyskuje się przy pomocy słońca (fotosynteza), to ludzka bateria będzie tak efektywna, jak tylko może być rozkładający się zombie. baterie

2. Recykling ludzi

O ile dobrze zrozumiałam (w momentach, w których nie przysypiałam), roboty były bardzo proekologiczne. Upłynniały starych ludzi i odżywiały nimi noworodki. Na fizyce uczono mnie, że piłka raz odbita, nigdy nie odbije się równie wysoko, będzie ciągle niżej aż do stanu spoczynku. Analogicznie więc cykl energetyczny za każdym razem będzie mniej wydajny, upłynnieni ludzie zawsze będą dawać mniej energii, aż w końcu ich wartości całkowicie zanikną. Hodowanie ludzi nie jest przyszłościowym interesem, drodzy startupowcy.

3. Morpheus Coelho

Mentorem naszego protagonisty, Neo, jest wielgachny Morfeusz, który sypie morałami z rękawa jak diler strzykawkami na starym dworcu w Katowicach. Nieważne, że świat się wali, strzela do ciebie armia facetów w przypałowych okularach albo właśnie zwisasz głową w dół przyczepiony liną do helikoptera – zawsze jest dobra pora na powolnie wypowiedzianą mądrość. Cała ekipa bohaterów Matriksa jest zresztą utopiona w patosie. Na próżno szukać luźnych pogawędek grupy przyjaciół walczących w spólnym interesie. Wszyscy komunikują się wzniosłymi pytaniami retorycznymi. Nie żartuj sobie z ludźmi w lateksie.

murder

4. Wybraniec jest seryjnym mordercą

Zarówno Neo, jak i jego wybranka Trinity (którą zna przelotnie od kilku dni, ale to żadna nowość w filmach), opróżniają magazynki na każdą przypadkowo spotkaną osobę. W filmie wyraźnie wskazano, że osoba zabita w Matriksie, umiera również w realnym świecie. Neo i Trinity nie zabijają tylko agentów, ale i cywilów, wybijając ich sobie w zwolnionym tempie. Masakry rodem z Columbine czy Norwegii. To w końcu jak to jest – ratujemy świat, czy mordujemy świat?

5. Stylówa ponad wszystko

Czy kiedykolwiek miałeś bądź miałaś okazję potrzymać w dłoniach lateks? Czy znasz bardziej głośny materiał, jaki człowiek może na siebie włożyć? No może ortalion, ale nie przeszkadza to Trinity wciskać na siebie lateksowe gacie, które muszą cholernie trzeszczeć przy każdym ruchu. Po co mieć cichą odzież, kiedy musisz się ukrywać przed chcącymi cię dopaść agentami? Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze tona smalcu wylana na włosy Trinity. Na co komu szampon, skoro Matrix to tylko iluzja?

lateks

Z żalem przyznaję, że z trudem wytrwałam na dwugodzinnym seansie, gdyż Andy i Lana Wachowscy budzą moją wielką sympatię. Jeżeli nie jesteś nerdem i nie pałasz miłością do starych filmów science fiction, to zdecydowanie nie przypominaj sobie w XXI wieku Matriksa. Srodze się zawiedziesz. Historia ma potencjał, niemniej liczba absurdów, ilość nużących scen akcji i błysk lustrzanych okularów skutecznie Cie zniechęcą. Wierzę, że 16 lat temu film musiał robić wrażenie, jednak rozpieszczone oczy dzisiejszymi efektami będą dziś bardzo wybredne.

Internety polecają kolejne części. Może w przeciągu 16 lat je nadrobię. Warto?

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Jak Janusz Biznesu odkrył Design Thinking?

Następny artykuł

Znane bękarty - Top 6

  • Z filmu zapamiętałam tylko tyle, że były fajne efekty. Co gorsza nawet czytając Twoje odczucia średnio kojarze, więc chyba rzeczywiście nie było tam zbyt wiele do zapamiętania. Za to Incepcja: MY LOVE 😉

    • Ja miałam właśnie nadzieję, że Matrix będzie do Incepcji podobny :C

      • Chyba nie ma nic podobnego 🙁

  • Pingback: Buka przeciw homofobii - Wykopki Internetowe #3 -()

  • Hehe tak się spodziewałam, że będzie ciężko. Przyznam się, że wtedy byłam filmem zachwycona. Nie widziałam kolejny części, ale może to jest dobry moment, żeby sobie przypomnieć starą i zobaczyć nowe. Dla bezpieczeństwa robiąc przy okazji coś innego, żeby nie zanudzić się na śmierć 😉

    • Podejrzewam, że w dniu premiery też by mnie zachwycił. Nie widziałabym Avatara ani Incepcji, nie miałabym wygórowanych wymagań 😉

  • A ja tam Matrixa lubię.
    Lateks, fryzury mi nie przeszkadzają, bo dzieje się to w końcu w programie, więc i właściwości własnej powłoki są takie, jakimi sobie poszczególne osoby wymyślą. Jeśli Neo chciałby być ubrany niczym Ironman, to i w metalowych butkach byłoby mu pewnikiem wygodnie i ładnie.
    Co do ludzkich bateryjek i recyclingu, to odebrałam to bardziej, jako nawiązanie do uprawy zwierząt w obecnym świecie. Ty to rozumiesz 😉
    Seryjne mordy? E tam. Konwencja taka i wartkość akcji.
    Morfeusz, jako Yoda? Mi pasuje 😀

    Masz analityczny umysł, ja mniej. Odebrałam tę bajkę bardzo pozytywnie, lecz fakt faktem, że w kinie i podczas premiery. Może teraz inaczej by na nią patrzyła. Wtedy mnie kupiła 🙂

    ps. znam na pamięć Matrixa (jedynkę) 😉

    • to analizowanie czasem doprowadza do szału, bo podejrzewam, że gdybym obejrzała matrixa w dniu premiery to byłabym zachwycona 😉

  • Paweł

    I to są te absurdy?

  • Luc

    Następnych części nie oglądaj, „jedynka” przewyższa je o osiem długości, więc wiesz czego się spodziewać

  • Русский из леса

    Ten film ma swój urok, ja obejrzałem go jakieś 13 lat po premierze (urodziłem się rok po niej) i się w nim zakochałem. Efekty specjalne, fabuła (sic!), kostiumy, scenografia, lekka zieleń obrazów z macierzy – to główne powody. Ogólnie film odbieram jako spójny, dobry kompromis między efektami specjalnymi, scenariuszem i kostiumami. Mimo mojego zachwycenia tym filmem część drugą odradzam jednak osobom, które mają mieszane odczucia, a ostatnia… nawet nie ma o czym rozmawiać.
    Kwestia 1 i 2. Używanie ludzi jako akumulatora nie jest wcale niemożliwe, jak by się mogło wydawać, po kilkukrotnym obejrzeniu filmu i własnych przemyśleniach dochodzę do wniosku, że ta kwestia jest możliwa, aczkolwiek problematyczna. Morfeusz wspomina, że maszyny, po odebraniu im energii słonecznej, czerpały energię z hodowli ludzi oraz energii jądrowej. Ludzie wg mnie nie stanowią głównego źródła energii, są raczej rezerwą na wypadek uszkodzenia reaktorów/wyczerpania się zasobów uranu/stanowią fazę przejściową podczas deficytu energii. Nie ma tutaj opisanego całościowego sposobu ich odżywiania, być może człowiek jest w stanie zamienić pokarm (niekoniecznie przetrawić) w energię niższym kosztem niż maszyny: elektrownie trzeba zbudować, a do tego trzeba energii, ludzie natomiast już są, wystarczy ich tylko „podłączyć do sieci”. Wątpię w ekonomiczną opłacalność użycia ludzi jako przetworników energii, ale nie wykluczam tego; nawet w przypadku nieopłacalności ich użycie mogłoby się okazać niezbędne. Jednak ten wątek nie jest wg. mnie zbyt ważny. Ważniejsze było ukazanie ludzi w obliczu wyzysku, ich zachowania.
    Kwestia 3. Są dwa możliwe wyjaśnienia. Pierwsze: bohaterowie (szczególnie Neo) są zbyt przybici sytuacją. Brak zwycięstwa na horyzoncie, życie w ciągłym odwrocie – to najważniejsze przyczyny przychodzące mi do głowy. Poza tym, film nie może być za długi, pewnych rzeczy nie sposób zmieścić. Priorytetem twórców (wg mnie) nie było pokazanie filmu s-f z humorystycznymi dialogami, tylko skłonienie widza do przemyśleń.
    Kwestia 4. To jest ogólnie szersze zagadnienie, rozumując dalej można wydedukować, że również wszyscy żołnierze są seryjnymi mordercami. Czy polskich powstańców (z jakiegokolwiek powstania) nazwiesz seryjnymi mordercami? Owszem, nieuświadomieni ludzie podłączeni do Matrixa niczym nie zawinili, ale są narzędziami w rękach Matrixa, a szansa ich „odbicia”, uświadomienia jest niewielka albo zgoła żadna. „Syjoniści” (ludzie z Syjonu) poświęcają ich w imię wolności przyszłych pokoleń.
    Kwestia 5: nawet tego nie zauważyłem, bo się na tym nie znam 🙂

    Pozdrawiam.
    PS. Mnie też niezwykle drażnią luki w innych filmach, a ponadto czasem jestem #grammarnazi 😉

  • Pan Kleopatr

    Przecież film „Matrix” to film z gatunku science-fiction (fikcja naukowa) więc nie rozumiem skąd zdziwienie absurdami w filmie. Chcesz coś sensownego to obejrz film dokumentalny albo przyrodniczy. W bajce „Smerfy” czy „Zaczarowany ołówek” też dostrzegasz liczne absurdy? A co z niektórymi horrorami , też absurdalne prawda? Pozdrawiam.