0
Udostępnień
Pinterest Google+

Kojarzysz ten dziwny punkt w agendzie, którego nazwa nic Ci nie mówi? Brzmi jak coś skomplikowanego, na szczęście jest na końcu spotkania, więc możesz się wymknąć. Wtedy właśnie rozpoczyna się networking.

Networking to czas, kiedy poszerzasz swoje kontakty biznesowe, jak i możesz po prostu poznać fajnych ludzi. W Polsce nie jest to jeszcze naturalne, wstydzimy się rozmawiać z obcymi ludźmi. Chodząc na różne spotkania widzę, że pierwsze uciekają kobiety.

Dlaczego uciekasz?

Poznawanie ludzi nie gryzie. Nie wiesz o czym rozmawiać? Dobrą metodą jest to, co podpatrzyłam na wrocławskich spotkaniach Geek Girls Carrots. Poznając ludzi – masz zadanie. Masz przekazać informacje:

1. Opowiedz, czym się zajmujesz;

2. Przedstaw, co możesz komuś zaoferować;

3. Zapytaj, co ten ktoś może zrobić dla Ciebie.

I następnie o tych samych rzeczach opowiada Twój rozmówca. Na końcu organizatorzy mogą chętne osoby zapytać o informacje, jakie udało im się zdobyć podczas networkingu. Może ktoś zna dobrą księgową i weźmiesz na nią namiary? Może ktoś szuka programistki, a Ty chętnie weźmiesz nowe zlecenie? A może macie wspólnych znajomych albo piszecie bloga o podobnej tematyce i nagracie razem podcast?

Yuka Suzuki

Pierwszy networking sprawił, że oblałam się zimnym potem. Jestem aspołeczna i moje umiejętności podtrzymywania grzecznościowej rozmowy są fatalne. Już się obawiałam, że tak jak zwykle przy spotkaniach z właścicielką mieszkania, będę miała zakwasy od sztucznego uśmiechu. Tymczasem, cholera, było naprawdę spoko.

Czym do cholery jest ten networking?

Marked for Trade
Marked for Trade

Przyznaję się bez bicia, że choć mój angielski nie należy do najgorszych, to jeszcze niedawno miałam problem ze zrozumieniem czym jest ten cały networking. Jakieś warsztaty? Bazy danych? Programowanie? Przysięgam, jak dziś o tym myślę, to czuję się jak idiotka. Ale pewnie nie ja jedna myślałam, że za networkingiem kryje się jakaś tajemna wiedza. A tu wujek google powie, że to zwykłe rozdawanie wizytówek.

Co też nie jest prawdą!

Na spotkaniach networkingowych wcale nie dostaję wiele wizytówek (a szkoda!). Sama (wstyd, wiem), wciąż nie mam swojej wizytówki. Marzy mi się zajebista. Albo chociaż taka, która krótko ujmie czym się w zasadzie zajmuję. Bo to najtrudniejsze w mojej robocie, że nawet hipsterskie, zagramaniczne nazwy nie oddają tego, czym się zajmuję (a kiedyś opowiem Ci dlaczego nie znoszę, gdy ktoś nazywa mnie ninją). Więc pewnie skończę z imieniem, telefonem, mailem i adresami stron. Albo z równie fajną wizytówką, jak te, które przemykają przez ten wpis.

Co robi się na networkingu?

Indelible Design
Indelible Design

Gada się. Na początku z musu, a potem nie idzie tych ludzi wygonić z lokalu. Jeżeli samodzielnie wybierasz spotkania, na które chodzisz, to zazwyczaj spotkasz tam ludzi podobnych do siebie. Ja chodzę na wydarzenia dotyczące startupów, nowych technologii, IT, marketingu, blogów, ale też dotyczące newsów policyjnych czy medycyny sądowej. Na miejscu poznaje ludzi, którzy mają podobne zainteresowania do moich. Mogę sobie wmawiać, że jestem wyjątkowa, ale ludzie w tych miejscach są często w podobnym miejscu w życiu, co ja. Czasem krok (lub kilkanaście) w przód lub w tył, co jest tym bardziej inspirujące!

Rethink
Rethink

Początkowo ten wpis miał być o wizytówkach. Ale przypomniałam sobie te kobiety, które uciekają ze spotkań zaraz po haśle „networking”. Nie bójcie się, to jest czas dla Was.

Ostatnio Małgosia Marczewska z LABLife powiedziała na spotkaniu coś, co brzmiało mniej więcej tak:

Faceci gdy coś robią, to zazwyczaj mówią wszystkim, że robią coś zajebistego. Kobiety czekają, aż ktoś powie to za nie.

Pewnie nie każdy mężczyzna ma tak wiele pewności siebie, a nie każda kobieta ma jej tak mało. Niezależnie od płci – nie czekaj aż ktoś Cię zauważy. Niby jak ma to zrobić? Daj się zauważyć! To, co robisz, jest zajebiste i nie pozwalaj aby ktokolwiek myślał inaczej.

Napisz mi koniecznie o swoich doświadczeniach z networkingiem – wzbudzał w Tobie w strach, czy może od razu wyszło z tego coś ciekawego? A może to pojęcie nie było Ci dotychczas znane?

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

5 największych mitów o smartfonach

Następny artykuł

Ciężarna panda wnuczką księdza? - Wykopki internetowe #4

  • Byłam kilka miesięcy temu na wydarzeniu dotyczącym startupów i tam przed wszystkimi wykładami był właśnie networking, Grzegorz Turniak łączył nas w 4-5 osobowe grupy. Byli tam głównie studenci, więc czułam się dość swobodnie, łatwo poszło 🙂 Natomiast ostatnio na GGC (Łódź) widziałam w planie wydarzenia że będzie networking i chyba trochę poczułam przed tym strach, ostatecznie nie poszłam. Muszę nad tym popracować 🙂

    • A konkretnie przed czym poczułaś strach? Nie uciekaj następnym razem 🙂

      • Szczerze mówiąc to nie wiem. Nieznani ludzie itp., nie czułabym się pewnie. Mam nadzieję, że więcej razy nie ucieknę 😀

        • Trzeba chwili, żeby się przełamać 🙂 potem samo idzie 🙂

  • Chciałabym wziąć udział w takim spotkaniu. Mam w pracy okazję do spotkań biznesowych, czy imprez integracyjnych, ale tam jest standardowo;) Może dlatego, że to stara branża niezwiązana z IT i reklamą.

    • W każdej branży przydają się kontakty, gdzie można chociaż opowiedzieć o swoim nowym blogu :>>

  • Pingback: Ciężarna panda wnuczką księdza? - Wykopki internetowe #4 -()

  • W temacie networkingu 🙂 Też bywam na spotkaniach GGC we Wrocławiu 🙂 Może się kiedyś spotkamy 🙂 Tematy, które poruszasz są mi bliskie (w końcu jestem programistką) i bardzo mi się tu u Ciebie podoba. U mnie na blogu trochę inne tematy, ale o IT + Agile też często zahaczam 🙂

    • O to musimy się zgadać, bo znajomych programistek nigdy dość :>>

  • Mam wrażenie, że mężczyźni są bardziej skorzy do networkingu. Kiedy po spotkaniach przychodzi luźny czas na pogadanie, wymianę wizytówek, poznanie się na polu bitwy zwykle pozostają mężczyźni i kilka kobiet. Nie macie takiego wrażenia?

    • To prawda, że tak się dzieje, mężczyźni rzadziej mają takie opory. Sama zresztą walczę z tym, aby odzywać się, mówić, dzielić swoimi wnioskami – a wiele razy kiedyś milkłam, bo myślałam, że to co chcę powiedzieć jest głupie. Następnie ten sam wniosek po chwili mówił jakiś chłopak, nie raz zostało to nagrodzone brawami, a mnie mogło strzelać w środku 😉 Totalnie bez sensu.

      • Joanna

        Niestety mam tak od podstawówki. Miałam zawsze dar do celnego komentowania i często robiłam to w małej grupie, bo się wstydziłam mówić głośno. Później ktoś ten komentarz słowo w słowo powtarzał i wszystkim się podobało, a ja zgrzytałam zębami. Nadal w cichości. Dlatego postanowiłam się trochę bardziej odważyć i mówię o tym, czym się zajmuję i nawet się trochę chwalę 😉

  • To prawda, networking budzi w kobietach strach (ale coraz mniejszy). I to prawda, kobieta sama boi się przyznać, że robi coś rewelacyjnego. W ciszy swego mieszkanka lub biura coś tam sobie dłubie, dłubie i jest to już arcydziełem, ale nikt się o tym może nawet nie dowie.
    Dlatego uwielbiam spotkania typu Geek Girls Carrots. Uczestniczę w nich w Poznaniu, bo też poniekąd siedzę w IT i kręci mnie temat startUpów. Kto wie, może kiedyś i swój założę. Może będę potrzebowała sieci kontaktów do jego rozwoju. LinkedIn to mało, żywy kontakt to poznawanie się nawzajem, kojarzenie marki/nazwiska z twarzą i rozmową. Networking jest więc baardzo potrzebny i cieszę się, że w taki sposób ujęłaś temat. Czyli: kobiety z jaskiń!
    Swoją drogą dopóki nie wspomniałaś o wizytówkach zastanawiałam się, skąd masz takie wybajerzone reklamy na blogu 🙂

    • Haha, no, wizytówki zeszły na dalszy plan – niech cieszą oczy 😉
      Faktem jest, że nawet jednorazowa krótka rozmowa z wartościową osobą przerodzi się w kontakt na facebooku (dużo bliższy niż na linkedin) i następnie może się okazać, że mamy wspólnych znajomych czy lajkujemy swoje posty – z tego już jest szansa na wywiązanie się realnej, bliższej relacji, z której może wyniknąć coś konstruktywnego 🙂

  • Ja lubię networking. Zmieniłam jednak własne zasady networkingowe i moje doświadczenie pokazuje, że działają lepiej: najpierw pytam rozmówcę, co robi, co go interesuje. Czasami nie usłyszę pytania o mnie… W rezultacie jednak tak nawiązana relacja funkcjonuje lepiej. Dla mnie networking to nie wymiana wizytówek, a nawiązywanie relacji.

    • Ach, no i już nie boję się mówić o tym, co robię 🙂

    • Zdecydowanie nawiązywanie relacji 🙂 Ale warto nie zapominać o mówieniu o sobie, bo przecież też nie przyszliśmy tam słuchać tylko o ludziach, ale zaprezentować siebie 🙂

  • Gdzieś mi się obił o uszy ten całe networking, ale nigdy nie miałam okazji być na takim spotkaniu. Obawiam się zresztą, że mogłabym być tą co ucieka! 😀 Cały czas staram się oswajać swój introwertyzm, ale idzie pod górę. 🙂 Tak, czy siak zainteresowałaś mnie tym tematem. Musze dowiedzieć się o tego typu spotkaniach w Łodzi i pokonać swoją strefę komfortu. 🙂

    • Zazwyczaj są częścią integracyjną jakiegoś innego eventu. Warto zostać, choć to trudne na początku. Jednak większosć ludzi czuje się tak samo nieswojo, więc warto poznać w tym cierpieniu nowych ludzi 😉 Ja poznałam naprawdę wielu niesamowitych ludzi dzięki przełamaniu swojego wstydu 🙂