3
Udostępnień
Pinterest Google+

– Ile masz folołersów na insta? – Zapytała blondyneczka w dwóch kucykach swojego kolegi. -Jeszcze mało, a dałaś mi suba? – Odpowiedział, a ja już wtedy wiedziałam, że nikt poza mną w tramwaju ich nie zrozumiał.

Nie, żebym posiadła jakąś wiedzę tajemną, ale poza dwójką dzieci w tramwaju podróżowali sami emeryci.

Czy jest coś złego w tym dialogu? Lubimy czytać nagłówki, które straszą rodziców komputeryzacją wszechświata, cyber-pedofilią i zepsutymi oczami. Każde zło tego świata jest postrzegane przez pryzmat „chrońmy przed tym nasze dzieci!”, uzurpując sobie prawo do wszystkich dzieci świata. Słusznie?

W momencie, w którym zdasz sobie sprawę, że Twoje dziecko może dzięki komputerowi więcej zyskać, niż stracić, staniesz się dobrym rodzicem.

Oj, nie łap mnie za słówka. Nie sugeruję, że jesteś rodzicem kiepskim. Ale nastraszonym przez babcię, ciocię, księdza Natanka i Super Ekspres. Jeżeli nie dostrzegasz możliwości, jakie komputer może dać Twojemu dziecku, to serwujesz mu patologiczne dzieciństwo.

Ja wiem, że my, dzieci podwórka, kaset magnetofonowych, gumy Turbo i rowerów komunijnych. Nasza styczność z zaawansowaną technologią ograniczała się do telegazety i tamagotchi. Teraz śmiemy twierdzić, że tylko takie dzieciństwo zapewni zdrowy rozwój człowiekowi. Tak przynajmniej tłumaczymy to, że ciągniemy dzieci w dół.

Zarzucamy dzieciom, że nic, tylko internet, telewizja, telefony, tablety i internet. Że to straszne, że tak te dzieci żyją. Tymczasem Hatalska dowodzi, że Generacja Z nie różni się od poprzednich pokoleń. Z wyjątkiem tego, że mają taką szansę, jakiej my nie mieliśmy. Tego im chyba zazdrościmy.

Dlatego zapytaj teraz, co Ty i nowe technologie mogą dać Twojemu dziecku:

1. Zestaw małej programistki

Vortex to zabawka, której BabyBorn nie dorośnie nigdy do pięt. Zintegrowany z urządzeniami mobilnymi robot podczas zabawy uczy dzieci… programowania!

Mocno wierzymy w to, że nauka powinna być zabawą, dlatego Vortex jest tak zaprogramowany, aby dzieci mogły same nauczyć się programować podobne urządzenia i gry.

-Ricky Ye,  CEO w DFRobot

Zabawka nie ma też zaporowej ceny – na stronie widzę, że zamówić można już podstawowy zestaw z jednym robotem za 69$ (z tym, że wysyłki będą dopiero w październiku). Zabawka tak mi się podoba, że chyba zmuszę moje koty do programowania.

2. Bransoletki dla małych koderek

photo-original

Znowu świetnie przyjęty na Kickstarterze wynalazek – Jewelbots. Bransoletki dla dziewczynek, które mogą zaprogramować tak, aby reagowały na otoczenie. Koszt jednej to 29$.

Kiedy MySpace był popularny, znajomość HTML i CSS była fajna. Teraz jest czas Minecraftu, dzieci chcą tworzyć swoje modele w Javie

-Sarrah Chipps, Współzałożycielka Jewelbots

3. Girls Code Fun

gcf

Ok, wcześniejsze rzeczy trzeba zamawiać, czekać. Rozumiem, może Ci się nie chcieć. A co, jeżeli powiem Ci, że w Polsce możesz wysłać swoje nawet pięcioletnie dziecko na kurs programowania?

Girls Code Fun to fundacja, która prowadzi kursy dla dziewczynek, gdzie poprzez zabawę uczą programowania. Zajęcia mogą być prowadzone po polsku lub angielsku. Oferta jest wciąż poszerzana, oferując coś nie tylko dla dziewczynek, ale i dla ich mam oraz, od jesieni, będą uczyć również przedszkolaki oraz dzieci w wieku 5-15 – niezależnie od płci!

logo

Jeżeli chcesz zrobić coś dla swojego dziecka – nie ociągaj się, tylko sprawdź ofertę Girls Code Fun.

In fifteen years we’ll be teaching programming just like reading and writing . . . and wondering why we didn’t do it sooner.

-Mark Zuckerberg

Nie czekaj, aż wszyscy będą programować – a do tego wszystko zmierza. Szacuje się, że do 2020r. (to za 5 lat, chociaż 2020 brzmi tak abstrakcyjnie!), zabraknie 900(!) tysięcy pracowników w branży IT. Obecnie wciąż brakuje w tej branży kobiet. Daj szansę swojej córce, siostrze czy bratanicy. Programowanie dla dzieci – to jest realne!

Twoje dziecko może zmienić przyszłość. Nie spieprz tego.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Co jest lepsze: PC czy Mac?

Następny artykuł

Apokalipsa, najazd klonów i mocarz - Wykopki Internetowe #5

  • Prawda, prawda, trzeba tylko wykorzystać potencjał pociech i technologii. Żałuję, że za moich czasów takich zabawek nie było 😀

    • Ja też :C Ale na nic nie jest za późno :>>>

  • Ej przekonałaś mnie! W ogóle jak patrzę na te zabawki, to się cieszę, że mam dziecko 😀 Jak Zuza wróci z wakacji, to będzie miała fajny prezent 😀

    • Wyślij też Zuzę na warsztaty, teraz są chyba tylko w Warszawie, ale jak będą kiedyś we Wrocławiu (albo będziecie w Warszawie) to meeega warto 🙂 Nie dość, że się bawią, to programują i uczą się angielskiego. Cholerne dzieciaki mają tak dobrze 😉

      • noooo, za naszych czasów nie było takich rarytasów! 😀

  • Pingback: Apokalipsa, najazd klonów i mocarz - Wykopki Internetowe #5 -()

  • zazdro. dlaczego programowanie nie było tak popularne i łatwo dostępne kiedy byłam mała?:(

    • pascala chyba liznęłaś? 😉

  • Sporo jest teraz fajnych inicjatyw dla dzieciaków, żeby oswoiły się z programowaniem. I nie jest to bynajmniej inorma w podstawówce, niestety. Bo gdzie jak nie tam wszyscy mieliby dostęp do tej wiedzy po równo?
    Kolega z pracy prowadzi też darmowe warsztaty dla bodajże 8-10 latków w kilku szkołach, również w domu dziecka. Program jest podzielony na 4 semestry, przy czym zaczynają od scratcha, idą pzrez html i kończą na pythonie. Też im zazdroszczę 🙂

    • Zazdro <3 Inicjatyw jest coraz więcej, czekam aż minister edukacji zobaczy potencjał :C

  • Zawsze dobrze bawię się w dyskusjach pt. „Twoje dziecko ogłupia tablet”. Zwłaszcza gdy rodziców potomków pytam, co jest złego w czytaniu książek (na tablecie), oglądaniu filmów (na tablecie) i rysowaniu (na tablecie). Bardzo mnie z tego powodu nie lajkują. Chyba zacznę linkować im ten wpis, będzie więcej zabawy. 😉

    Ja sama miałam to szczęście, że byłam w liceum w eksperymentalnej klasie informatycznej i nieco liznęłam programowania (lata 90te). Nie pochłonęło mnie to zbytnio, turbo pascal mnie pokonał przy trudniejszych zadaniach, a student uczący nas c++ szybko musiał odejść i następca nie pociągnął za niego reszty. To była zabawa, nie nauka, jednak program do liczenia delty wspominam z rozrzewnieniem.

    • Ale nawet małe próby programowania w tym wieku owocują, ja widzę jaką łatwość mam teraz, gdy jako dziecko edytowałam sobie html w szablonach na „blogaska” 😉
      A linkuj, linkuj, niech się wykłócają. Kiedyś może ich oświeci 🙂
      P.S. Choruję na tablet, nie dla siebie, ale dla moich kotów 😉

  • Domi Wi

    Gość sprzedaje robociki Edison, też można je programować i to o wiele łatwiej niż te od LEGO.

    http://cyfrowaszkola.waw.pl/

    • Muszę zobaczyć, dzięki 🙂

  • Wiele się słyszy o ogromnym zapotrzebowaniu w branży IT, miejmy nadzieję, że wiele uświadomionych m.in. przez takie wpisy osób odkryje swoją pasję zapełniając tą lukę. 😉 Te zabawki zapowiadają się świetnie i kto wie, może za kilka(naście?) lat kupię takie moim dzieciom?

    • Polecam wkręcić się każdemu – IT daje wieeeele możliwości 🙂

  • Ja tylko z takim małym zastrzeżeniem. Komputer jest dla ludzi i nie mam zamiaru chronić przed nim własnych dzieci, ale… Ale mam wrażenie, że ta komputeryzacja zaczyna się obecnie stanowczo za wcześnie – dwu, trzy latki mają tablety do zabawy, pięciolatki nie potrafią funkcjonować bez internetu… Komputer czy internet nie jest zły, ale małe dzieci (mówię tu o przedszkolakach najbardziej i tych młodszych) są na etapie kształtowania mózgu, a w tej kwestii świat wirtualny nigdy nie będzie tak dobry, jak świat realny i to w nim małe dzieci powinny mieć najwięcej bodźców i najwięcej spędzać czasu. Mówisz, że dla dzieci komputer może zrobić więcej dobrego niż złego, a ja mówię – to zależy od wieku. Małe dzieci, które zamiast lepić z plasteliny czy biegać po podwórku szurają palcem po ekranie, nie rozwijają odpowiednio swoich umiejętności motorycznych. Czas spędzony przed komputerem to czas nie spędzony na ruchu, na poznawaniu własnego ciała, otaczającej przestrzeni. Nawet takie banalne rzeczy jak odbieranie tego co słyszymy i przetwarzanie tego przez mózg, mogą być zaburzone jeśli dzieci za dużo czasu spędzają przed telewizorem czy monitorem – bo wszystkie dźwięki dobiegają z jednego miejsca, a to się rozbiega z tym co widzimy na ekranie, bo ktoś mówi bliżej, ktoś dalej, dźwięk dochodzi niby z góry, albo z dołu. Większość głośników tego nie zapewni, a co za tym idzie, trochę mąci się małym mózgom w głowach:) Tak więc – radziłabym odnieść się do dzieci starszych, a młodszym jednak zostawić miejsce na realne doświadczanie świata. Jeśli nauczą sie obsługi komputera i telefonu czy tabletu dopiero w wieku szkolnym, to myślę, że nie będzie to miało na nie negatywnych skutków:)

    • a ja myślę, że to „mącenie w głowach komputerem” to demagogia. Wszystko zależy od rodziców. Czy rodzic zostawi samemu sobie dziecko z tabletem, telefonem, telewizją czy gazetą – wszystko nie jest prawidłowe, bo daje mu bodziec, aby mieć święty spokój. Dedykowane dzieciom gry i zabawy na komputer mogą aktywizować całą rodzinę i to rodzic powinien zapewnić dziecku zrównoważony rozwój. Możesz próbować dziecko wychowywać dziecko do czasu szkoły „bez prądu” – tylko nie dziw się, że będzie miało braki względem rówieśników.
      Ja nie mówię ludziom, jak mają wychowywać dzieci. Ja tylko mówię, że są egoistami, bo chcemy, żeby dzisiejsze dzieciaki miały archaiczne dzieciństwo, takie jak nasze ;]

      • Ja nie mówię o powrocie do naszego dzieciństwa, tylko o tym, że to nie jest tak hop siup, że komputer tylko daje. Bo małym dzieciom też zabiera. A moim zdaniem dzieciom w wieku 0-3 lat jest absolutnie zbędny i w zasadzie tylko zakłóca postrzeganie świata.
        A te „braki względem rówieśników” to też takie trochę populistyczne hasełko. Bo teraz ciągle tylko zastanawiamy się jak równać braki, jak wyprzedzić „konkurencję”, że dzieciom trochę mało czasu zostaje na odkrywanie tego kim są, co je interesuje i co mogą zrobić ze swoim życiem. Jak nie będzie miało braków w komputerze, to w językach, jak nie w językach to manualnie, jak nie manualnie, to artystycznie, jak nie artystycznie, to merytorycznie itd.
        Jeśli z badań wynika, że dzieci, które nauczyły się czytać wcześniej wcale nie czytają lepiej ani chętniej, to być może to samo można odnieść do komputera. Być może się mylę, ale nie zmierzam specjalnie moich dzieci od małego uczyć obsługi komputera. Nie zamierzam im też bronić, o ile będą wykazywały takie zainteresowania.
        Nie do końca rozumiem o co Ci chodzi z tą „demagogią” ale jeśli uważasz, że wystawianie dzieci na działanie komputera w wieku przedszkolnym i wcześniejszym nie ma negatywnego wpływu na dziecko, to proponuję poczytać trochę na temat tego jak uczy się i kształtuje mózg.
        Tak więc powtórzę, nie uważam że dzieci trzeba izolować od komputerów, komputery mają dużo dobrych stron, ale trzeba też wiedzieć, że to nie jest tak, że one tylko dają. I szczególnie w kwestii młodszych dzieci (powiedzmy 0-5,6 lat, a już na pewno 0-3) często przynoszą więcej szkody niż pożytku i nie ma tu znaczenia czy gry i zabawy są edukacyjne, czy rodzina się włącza. Zapewne jakieś jednorazowe kontakty dziecka z komputerem nie wyrządzą mu szkody, ale też nie przyniosą takich pożytków, o jakich myśli dorosły.

        • Wcześniej już właśnie odpisałam, że warto przede wszystkim kontrolować i nadawać tor dzieciom. Jeżeli używają tabletu – dajmy im tam bajkę do poczytania albo rozwijającą grę. niech rodzic pomaga i bawi się z nim. wszystko może być złe, nawet nieodpowiednia książka. ale to rodzic uczy poprawnego korzystania 🙂 nie no, a dzieci 0-3 to (nie znam się ;]) ale prędzej laptop zjedzą i obślinią, niż zaprogramują (a może się mylę? :O)

          • Zjedzą to może nie, bo jest wielu rodziców, którzy już od takiego wieku zaznajamiają dziecko z komputerem,twierdząc przy tym, że to dla dobra i rozwoju dzieci. Dlatego chciała zaznaczyć, że przydałby się przedział wiekowy, bo nie wszystkim dzieciom kontakt z komputerem się przysłuży:)

  • Natalia Fedan

    Fajnie się zaczyna post – też uważam, że nie warto przesadzać z tym straszeniem tabletami, komputerami i innymi takimi ;-). Mają swoje dobre i złe strony, jak wszystko. I to od nas zależy, czy wykorzystamy je mądrze czy głupio i szkodliwie. Ważne, żeby nie zastąpiły świata – ale już w tym głowa rodzica, żeby zadbać o relacje i sprawić, by nie stały się uzależnieniem.

    • jasne, wszystko jest dla ludzi, jojo może być śmiertelnym narzędziem w niepowołanych rękach, stąd warto nadzorować, ale też nadawać kierunek.

  • Ja nie widzę nic złego w tym, że małe dzieci już obsługują komputery, tablety itp. Wystarczy je przypilnować i zainstalować im odpowiednie aplikacje i gry, wtedy dzięki temu mogą się rozwijać 🙂 widzę to po moim siostrzeńcu, który dzięki grom nauczył się liter i cyfr, z grami logicznymi też daje sobie świetnie radę 😉 tylko kluczem właśnie jest to, żeby dzieciaki grały w odpowiednie gry.

  • Pingback: Upośledzony programista - upośledzenie umysłowe()

  • Pingback: Czy jesteś korpodzieckiem? - Mały Książę -()