3
Udostępnień
Pinterest Google+

Żyjemy w dziwnych czasach, gdzie tracimy czas na to, czego nienawidzimy, aby w końcu stać nas było na to, czego nigdy nie zrobimy.

Parne popołudnie, które jak zawsze powinnam spędzić na pracy. Bo pracuję przecież cały czas – rano ten klient, w południe kolejny, a wieczorem do nocy cała seria innych. Ale jest tak gorąco, że spływa mi podkład, eyeliner, gałki oczne i zęby. Toczę się więc po podłodze jako ciecz z grzejącym się laptopem (jeszcze nie MacBookiem) na kolanach.

Pomyślałam, że dobrym sposobem na ochłodę będzie skorzystanie z klimatyzacji w kinie. Szybki przegląd i decyzja.

Mały Książę


Pamiętałam tę chudą książeczkę, jednak nie spodziewałam się fajerwerków. Trailer był jednak ciekawy. W zasadzie to tego małego, zielonego chłopca prawie w nim nie było.

To nie jest recenzja

Nie będę skracać Ci filmu, to nie ma sensu. Już pewnie z Filmwebu wiesz, że to odświeżona wersja, gdzie w roli głównej mamy dziewczynkę i szalonego, byłego pilota, który udaremnia plan na życie KorpoCórki autorstwa jej matki.

To, co najważniejsze

The Little Prince
The Little Prince

Nieważne, czy lubisz historię o dzieciaku z pudełkiem na baranka czy też nie. Oglądając Małego Księcia, dostaniesz kilka mocnych kopniaków. Ja dostałam, potrzebuję dostawać je zresztą co jakiś czas.

Wszyscy, których znam, to niepoprawni romantycy. Ty też, nawet o tym nie wiesz. Marzysz o życiu, którego nigdy nie zrealizujesz. Wmawiasz sobie, że nadgodziny, mobbing i korpo to sposób, w jaki dojdziesz do upragnionego celu – bezcelowego życia. Ale wiadomo, na bogato, na hamaku, z parasolką w drinku. Tak, jakby to już dziś nie było możliwe.

Pamiętam każdy moment, gdzie górnolotnie powiedziałam sobie, że czas na zmiany. Wtedy, gdy rzuciłam pracę w kancelarii. Wtedy, gdy postanowiłam zostać programistką. Wtedy, gdy złożyłam wniosek o dotację na własną firmę. Wszystko po to, aby nie zostać trybikiem w maszynie. Wszystko po to, aby pokrętną drogą dojść do tego samego marzenia, co wszyscy. Czyli pieniądze i podróże.

Wciąż uważam, mało obiektywnie, że te wszystkie zwroty akcji prowadzą mnie ku marzeniom. Ku zdalnej pracy, podróżom, miłości, szczęściu. Tak jakbym szczęśliwa już nie była. Tak, jakbym oczekiwała, że pewnego dnia, gdy jakaś abstrakcyjna suma wyświetli się na moim koncie, będzie to zapłon bomby atomowej. Rzucę wszystko, wyjadę w Bieszczady (i tysiące innych miejsc).

Nie potrzebujesz bomby

John Holcroft
John Holcroft

Mimo, że w którymś momencie stwierdziłam, że wszystko jest możliwe, to nienawidzę motywacyjnych blogów, książek, wszystkich coachów i innych mózgopraczy. Nie cierpię tego całego planowania, mówienia ludziom, że od dziś mają oszczędzać, wyrzucić swoje meble, żyć w minimalizmie, pokochać siebie, a przy okazji mają mieć czas na jogę, taniec, język obcy, najlepiej trzy. Do tego mają się ciągle dokształcać, ładnie ubierać, znać na trendach, inwestować na giełdzie.

Tak, warto polubić siebie, uwierzyć w swoje możliwości, rzucić pracę i zostać ninja. Ale nie potrzebujesz do tego teatrzyku przed lustrem z „Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!„. To jest creepy, tak jak Candyman.

Chciałam napisać teraz, że musisz do tego dojrzeć. Ale w sumie, to właśnie nie musisz. Wszystko dlatego, że

Problemem nie jest dorastanie, a zapominanie.

The Little Prince
The Little Prince

I to jest sedno tego, co powie Ci „Mały Książe”, bo w tym filmie i on zapomniał. Zapominamy o tym, co naprawdę ważne. Zapominamy, po co robimy codziennie to samo. Usprawiedliwiamy to tym, że tak trzeba, że strach coś zmieniać. Że dom, dzieci, pieniądze, trzeba o to zadbać. Nawet kosztem własnego szczęścia.

Gdy opowiedziałam tutaj swoją historię ze studiowaniem prawa i pracą w kancelarii, wiele osób pokrętnie wszystko zrozumiało, że się żalę. Nie, ja się chwaliłam. Chwalę się do dziś, że potrafiłam przerwać coś, w co wrosłam przez kilka lat studiów i pracy. Bo otaczało mnie pełno ludzi, którzy nie lubili prawa równie mocno, jak ja. Ale mówili, że kiedyś zarobią, wyjadą, będą podróżować, spełniać marzenia. Kupią kampera, ukulele, odwiedzą szkolną miłość. A ja nie czekałam. Choć mogłam. Wbrew temu, co tam można przeczytać, byłam w tej pracy całkiem dobra i skuteczna. Ale byłam bardzo nieszczęśliwa.

Nie zapomnij

John Holcroft
John Holcroft

po co to wszystko robisz. Kiedy czytasz u mnie o tym, że warto programować, warto uczyć dzieci programowania – nie odbieraj tego jako przepis na życie. Mówię o swojej drodze, mówię, że dla mnie jest to przyjemne. To prawda, że jeżeli robisz, to co lubisz, to nie przepracujesz już ani jednego dnia. Więc poznawaj, szukaj, póki możesz. Ale nie wpadaj w wir samodoskonalenia, nie posyłaj dziecka do najbardziej prestiżowego żłobka w okolicy. To nie ma sensu.

Mamo, czy tu wszyscy płaczą oprócz dzieci?

The Little Prince
The Little Prince

Zapytała dziewczynka, gdy zapalono światła, a na ekranie dryfowały napisy końcowe. Dzieci było niewiele, na Księcia przyszli prawie sami dorośli, którzy pożyczali od siebie chusteczki i wzajemnie smarkali sobie w rękawy. To dobry film. Nie opuszcza Twojej głowy długo po seansie.

Moja ocena

90
Jeżeli chcesz się dowiedzieć, co się stało z Małym Księciem - musisz to zobaczyć.
2 oceny czytelników
Zobacz na 90%

PLUSY

Wspaniała animacja, ilustracje, elementy filmu kukiełkowego, nowatorskie podejście do znanej historii.

MINUSY

Z powodu bajki "Up", muszę wymyślić powód, dla którego nie dam 100%. Nie wymyśliłam. Film ma same plusy.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Jak zabijamy psy?

Następny artykuł

Dzieci Dobre Białe - Wykopki Internetowe #9

  • Ja smarkałam w rękaw.

    • wiem aż za dobrze 😀

  • Widziałam niedawno trailer w kinie. Bardzo mi się podobał, ale miałam obawy przed mieszanymi stylami w animacji. Po Twojej recenzji na pewno obejrzę 🙂

    • Kukiełki pojawiają się tylko we wspomnieniach co nadaje fajnego charakteru całości. Animacja jest genialna, nie ma się czego obawiać 🙂

  • Pingback: Dzieci Dobre Białe - Wykopki Internetowe #9 -()

  • Bardzo dobry tekst, dojrzały, bez pustego wychwalania filmu, ale z takim życiowym przesłaniem. Muszę wybrać się na Księcia, mam tę cienką książeczkę, akurat z ilustracjami z filmu i są one przepiękne. Zaopatrzę się w chusteczki i wyruszę do kina.
    Pozdrawiam ciepło,
    Gaba

    • Dzięki Gaba 🙂 Polecam, szczególnie rola matki dziewczynki jest warta uwagi.

  • Dziękuję przede wszystkim za podsunięcie Holcrofta. Ten jego obrazek jest świetny. Przeszły mnie ciary jak go zobaczyłam. Zgadzam się z tym co napisałaś i staram się tak żyć, nie czekając na wybuch bomby atomowej, cuda, zmianę wszystkiego bez mojego udziału. Przecież nieważne co robimy, tylko jak to robimy, prawda?

    • To jak Holcroft Ci się spodobał, to Pafela z naszego rodzimego podwórka polecam 🙂

  • Ja pierdzielę, kobieto… Nie przepadam za „Małym Księciem” – znaczy, ładna historia i w ogóle, ale wszyscy się przy tym tak masturbują, że się słabo robi – ale przez ciebie ten film obejrzę. I też będę ryczeć jak durna.

    Tekst bardzo, bardzo na plus.

    • Dziękuję 😀
      p.s. zbiorowa masturbacja książeczką też mnie dobijała ;]

  • Pingback: Czy będzie wojna polsko-ruska? - Wykopki Internetowe #19 -()