0
Udostępnień
Pinterest Google+

Przysięgam, że nie wiem jak to się stało, że mój laptop się zmniejszył i ma totalnie nieużyteczną latarkę w klapie.

1 minuta

Kurier już odjechał? Może jeszcze go dogonię i wyrwę mu moje pieniądze? Jak to się otwiera? Ej, klawiatura mi się nie świeci, oszusty! A nie, sorry, po prostu słońce tak wali po oczach. Coś mryga.

1 godzina

W 48 minucie (czuję się jak komentatorka sportowa) udało mi się zmienić tło pulpitu. Sorry, biurka. Nie wiem jak je obejrzeć. Robię jakieś czary mary na gładziku, jest pierdyliard okien i nie mogę podziwiać pulpitu biurka.

3 godziny

harry-potter-gets-wand
Źródło: Business Insider

Gładzik jest zajebisty. Czuję się jak Harry Potter. Nie wiem co robię, ale wyglądam mega pro. Jak rasowy hipster. Kurwa, może zakleję to jabłko?

4 godziny

Napisałam twitta. Próbując wstawić polskie znaki, dwa razy go skasowałam. Otworzyłam trzy okna. Nie umiem wrócić na Twittera. Dramat.

5 godzin

O, niezaktualizowany system. Dobra, instaluj się, pójdę kupić Ci jakiś kubraczek, żeby Ci jabłko nie zmarzło. P.S. Podłączyłam Cię do ładowania, żebyś się nie wyłączył podczas ściągania. Od momentu odpalenia zostało Ci 67%. #NieDoWiary #SpiseG #KondominiumRosyjskoŻydowskie #Iluminati!

12 godzin

Po 6 godzinach pracy, instalowaniu ulubionych programów, oglądania głupich filmików na YouTube i jeszcze dwóch ostatnich odcinków Big Bang Theory – bateria pokazuje 7%. Ok, idź spać.

1 dzień

Udało mi się włączyć klawisze funkcyjne i zrobić czarymary w rogu ekranu, w końcu mogę szybko zobaczyć tapetkę na biurku.

2 dzień

2 godziny zajęło mi szukanie programu do obróbki zdjęć, bo jeszcze nie kupiłam Photoshopa. Zrobienie screena z Analyticsa, żeby zaktualizować na Hakierce statystyki doprowadziło mnie do palpitacji serca. Byłam bliska wywalenia tego pomiotu Jobsa przez okno. Okazało się, że proste kadrowanie można zrobić w zwykłym podglądzie. Czary i szarlataństwo.

3 dzień

Od trzech dni nie używałam myszki. Żadnej. Dziwne. Nie używałam touchpada od czasu… gdy miałam pierwszą toshibę sto lat temu i zamiast touchpada miał zieloną kulkę gdzieś między „G” a „H”.

Ok, minął tydzień

IMG_0044
Praca na totalnym zadupiu – żaden problem.

Minął tydzień z dwoma dla mnie zupełnie nowymi urządzeniami Apple, na które wydałam miliony monet. Tak, miałabym lepsze parametry za mniejsze pieniądze. Tak, teraz piję tylko w Starbucksie. Wódkę. W zasadzie śpię tam, bo zbankrutowałam i jestem bezdomna.

No dobra, nie jestem, bo Mistrzyni Okazji to ja. Jakie są moje świeże odczucia z użytkowania systemu OS X i oraz iOS?

Wady:

Nieznajomość systemu. A, miało nie być o mnie? No to nie wiem, bo nieznajomość systemu nie pozwala mi z czystym sumieniem psioczyć ani na jedno, ani na drugie urządzenie. Wiele rzeczy zrobiłabym szybciej i łatwiej na Windowsie lub Androidzie. Wiele programów, które dotychczas używałam – są tylko na Windowsa. Wersje na Mac są dla mnie jeszcze niezrozumiałe.

Zalety:

Nigdy nie pracowało mi się tak łatwo. MacBook jest zsynchronizowany z telefonem, telefon z MacBookiem. Jak Kotkowicz mi ładnie recenzował produkty Apple – zaczynam pisać maila w telefonie siedząc na kiblu, kończę już na laptopie przy biurku. No i tak jest. Nie ma Wi-Fi? Nic się nie stało, jest Iphone. Mogę pracować siedząc w samochodzie, na górskim szlaku, w TOI-TOIu (dobra, tutaj nie próbowałam). Pracuję kiedy chcę, w jakim miejscu chcę. Nie ogranicza mnie brak Internetu ani kabli. Zapominam czym jest ładowarka. Laptop jest lekki, więc garb mi już niegroźny.

Jest ładny. Można słuchać na nim głośno muzyki. A Iphone robi śliczne foteczki.

Czy to wystarczy?

Dla mnie, póki co – tak. Mimo dopadającej mnie raz na jakiś czas kurwicy spowodowanej moim nieogarnięciem systemu – duet Iphone + MacBook to obecnie prawdopodobnie najlepsze urządzenia dla osób, które pracują zdalnie – jak ja. Albo ogólnie pracują przy komputerze 24h/dobę i potrzebują pierdyliarda udogodnień, które po prostu są. Nie szukałam specjalnych aplikacji, po prostu nagle okazało się, że podstawowe funkcje obu urządzeń już sobie istnieją i dobrze funkcjonują. Apple przemyślał ten ruch i wiedział, że Iphone przysporzy im użytkowników MacBooków. W moim przypadku zadziałało to odwrotnie – kupuję MacBooka, więc może jednak zrezygnować z Androida na rzecz iOS?

Iphone nie jest telefonem idealnym. Zdecydowanie są telefony, które parametrami rozłożą go na łopatki. Póki co nie znalazłam jednak wady, przez którą żałowałabym niekupienia Xperii. Kupiłam nawet wodoodporne etui, więc to też już nie jest argument. Bateria mnie zadowala, choć może Sony zadowalałby mnie dłużej. Tymczasem Iphone pozwala mi grać cały dzień w Falout Shelter, wrzucać foty na Instagram, przeglądać Vine i Feedly, odpisywać na maile, dzwonić i twittować. Wieczorem idzie jeść razem z MacBookiem. Czyli typowy smartfon – kilkanaście godzin i musi iść jeść.

Czy jestem wymagająca?

Niekoniecznie. Nie potrafię wykorzystać parametrów najnowszych smartfonów, ich ogromne procesory mnie nie podniecają. Od MacBooka oczekuję za to tych legendarnych udogodnień dla programistów, które dopiero zacznę testować. Mój były ASUS służył mi naprawdę dobrze, ale teraz widzę, że MacBook służy mi niesamowicie. Laptop to nie kula u nogi – to mobilne, lekkie i bardzo użyteczne biuro. Nie krowa uzależniona od gniazdka i myszki. Od telefonu wymagałam o wiele mniej, zadowoliłoby mnie większość urządzeń ponieważ mój HTC powoli dogorywał, dzwonienie nawet nie było dobrze zorganizowaną funkcją. Działał tam jedynie kalendarzyk menstruacyjny. Iphone dał mi to, co wszystkie nowe smartfony (plus naprawdę ładne zdjęcia). Jednak synchronizacja z komputerem dała mu tę przewagę, dla której nie żałuję, że zdecydowałam się właśnie na niego. Dwa urządzenia, jedno wnętrze – o zaletach tego najłatwiej przekonać się przy codziennym użytkowaniu obu urządzeń.

Czy warto?

ipod
Źródło: Dejanno

Odpowiem gdzieś za rok, kiedy już poznamy się lepiej. Póki co – nie oszalałam. Nie twierdzę, że Apple Cię wyzwoli i da nowe życie. To znaczy – trochę da. Ale to urządzenia – bardzo ułatwiające pracę i życie. Ale wciąż tylko urządzenia. Dasz radę bez, będzie Ci dobrze z. Nie wyrzucaj swojego Windowsa i Androida przez okno, ale jeżeli kiedyś będziesz miał okazję przetestować coś ze stajni Apple – polecam. Dla wszystkich online pracoholików w szczególności.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Kupiłeś swój homoseksualizm w Biedronce? - Wykopki Internetowe #10

Następny artykuł

Czy jesteś upośledzonym geniuszem?

  • eeej jakbym siebie czytala….. oswiecenie minelo gdy usunelam WSZYSTKIE zdciecia z ostatnich miesiecy 🙁 myslalam ze zawartosc folderow o tych samych nazwach sie kopiuje w czasie przenoszenia. guzik sie kopiuje. 2 foldery o tych samych nazwach w macu sie NADPISZA i jeden zniknie…. nauka boli :-(…. a… i ppczytaj o time machine… wazna lekcja 🙁

  • podejrzewam, że już nie wrócisz do windowsa 🙂

  • Stanisław Olszak

    Wszystko fajnie, ale argument o mocy obliczeniowej produktów konkurencji nie ma większego sensu, bo… optymalizacja 😉 Nie zawsze cyferki na papierze mają największe znaczenie. Dlatego większość Macuserów na pytanie „jaki masz komputer?” odpowie „srebrny” ;P

    • No tak, w sumie mogłam to dodać i powoli uczę się odpowiadać „srebrny” 😀 Choć w przypadku Iphona myślę, że znalazłby się smartfon z lepszą baterią, mimo, że nie jest zła jak na to, jakie miałam obawy 🙂

      • z „lepszą” w sensie – dłużej działającą, bo walka na pojemność producentów to inna bajka 😉

  • cholernie długo trzymająca bateria i cholernie lekki laptop to coś cudownego, o czym sama się też w tym roku przekonałam <3 ale mi ciężko było się przestawić z wind xp na 8.1., więc nawet nie chcę myśleć, jak by wyglądało w ogóle przestawianie się na inny system, chyba bym umarła z wkurwów 😀

  • Pingback: Wykopki Internetowe #11 -()

  • Krzysztof Lancaster Kotkowicz

    Zaraz mija rok, będzie podsumowanie? 🙂