20
Udostępnień
Pinterest Google+

Niepełnosprawni intelektualnie to temat tabu. Nie widzę, nie słyszę, nie mówię, nic nie oferuję.

Autyzm, zespół Downa czy Aspergera – upośledzenie umysłowe nie jest czymś, co rodzina świętuje. Mało wiemy, a jeszcze mniej chcemy wiedzieć. Z poprawności politycznej już nie wykluczamy ich ze społeczeństwa. Ale wolimy unikać.

Wychowywałam się z bratem mojej babci, miał Zespół Downa. Zmarł kilka lat temu, dożywając sędziwego wieku 55 lat. To sporo, niewielu ludzi z dodatkowym chromosomem pożyje tak długo. Powodem nie są wcale skutki uboczne choroby, jak chociażby skłonność do otyłości, ale fatalne warunki, w których chorym przychodzi żyć. Ośrodki dla osób z niepełnosprawnością intelektualną to nie all inclusive. Nieodpowiednia opieka i powszechna patologia sprawia, że seniorzy z zespołem Downa praktycznie nie istnieją.

Piotrek i kot Bonifacy, fot. Magdalena Reyman
Piotrek i kot Bonifacy, fot. Magdalena Reyman

A zakłady dla niepełnosprawnych intelektualnie to nierzadko całe ich życie. Był tam i mój wujek. Szczęściarz, zaledwie jakiś czas, kiedy jego mama umierała na Parkinsona. Moja babcia musiała wybierać między matką, a bratem. Po tym, jak wrócił do domu, już nigdy nie był taki sam. Chowanie jedzenia pod poduszką i podnoszenie rąk w celu uniknięcia uderzenia to tylko nieme wskazówki na to, co działo się za murami ośrodka prowadzonego przez zakonnice.

Ludzie często zarzucają bezduszność rodzinom osób pozostawionych w zakładzie, wypominając z kolei szlachetność mojej babci i osób postępujących podobnie. Jestem daleka od tego, aby jednych oceniać negatywnie, innych zaś gloryfikować. Poświęcenie życia opiece nad chorą osobą, z marnym wsparciem państwa i służby zdrowia, szlachetne jest tylko w ustach osób, które nie mają z tym nic wspólnego.

Nastaje moment, kiedy zastanawiasz się ile szczęścia, a ile krzywdy dajesz osobie, którą się opiekujesz. Co jesteś w stanie jej dać? Co ona jest w stanie wziąć i wykorzystać? Czy świat ma jej cokolwiek do zaoferowania?

Terapia kodem?

Code.org
Code.org

Nieraz wspominałam o tym, jak można wykorzystać programowanie dla dzieci. Jak istotne znaczenie mają takie fundacje, jak Girls Code Fun, gdzie dzieci mogą uczyć się zasad programowania nawet bez komputera. Skoro z prostym kodem radzą sobie nawet najmłodsi, to dlaczego nie wykorzystać tego wśród osób dotkniętych niepełnosprawnością intelektualną?

Znalazłam tymczasem faktyczne zajęcia organizowane dla osób dotkniętych autyzmem. Pobudzanie zdolności intelektualnych jest kluczowe w pracy z takimi osobami. Dlaczego więc nie wdrożyć do ich terapii… programowania!

Bardzo podstawowe programowanie niewiele przecież różni się od układania puzzli czy gier logicznych. Tę zależność zauważyła nauczycielka, Kate Johnson*, która wraz z Code.org wdrożyła „Godzinę Kodowania” wśród dzieci z autyzmem. Strona pozwala programować bez użycia języka programowania, zastępowanego przez kolorowe bloki, które wystarczy przeciągnąć i upuścić w odpowiednim miejscu, aby zbudować działający program. Tym sposobem dziecko zacznie używać pętli czy funkcji w JavaScript za pomocą… Elzy z Krainy Lodu.

Asperger wśród geniuszy

Treehouse Talk About Autism

Nauczyciele z Code.org mają nadzieję na to, że uda się nauczyć dzieci programować w rzeczywistych językach, np. w Java lub pisać proste strony w HTML. Czy jest to odległa myśl? Niekoniecznie. W końcu żarty z informatyków nie biorą się znikąd.

Wiele genialnych umysłów borykało się z pewnymi zaburzeniami, a niejeden geniusz z Zespołem Aspergera doczekał się prac, książek i filmów na swój temat. Logiczne myślenie, programowanie i schemat to coś, co nie tylko pomaga żyć z pewnymi zaburzeniami, ale również może pomóc w odnalezieniu chorej osobie własnej drogi w życiu. Niejednokrotnie brak pewnych umiejętności emocjonalnych przejawia się w nadzwyczajnych zdolnościach intelektualnych.

Informatyka jest dobrym wyborem, ponieważ jest wysoce prawdopodobne, że wielu najlepszych programistów ma zespół Aspergera.

– dr Temple Grandin

W Dolinie Krzemowej opisuje się to zjawisko jako „The Geek Syndrome”*. Dlatego zamiast skupiać się na potencjalnej „głupocie” osób dotkniętych w jakimś stopniu upośledzeniem, warto skupić się na ich potencjalnym geniuszu. Bo za maską osoby, która kiepsko radzi sobie w kontaktach z ludźmi, może kryć się nie umysł „dziwny”, a wybitny.

Co więcej, potencjał w autyzmie coraz częściej zauważają przedsiębiorcy. Jak niemiecki producent oprogramowania, który chciał zatrudnić osoby autystyczne na stanowisko testerów, argumentując, że są to osoby wrażliwe na szczegóły i wykazujące się zdolnością do rozwiązywania nawet najbardziej złożonych problemów*.

W czym tkwi problem osób autystycznych?

www.kamilabannach.com
www.kamilabannach.com || Fanpage

Kiepskie zdolności społeczne to główny powód wykluczania tych osób ze społeczeństwa. Co jednak dostają w zamian?

Możliwość skupienia się na jednej czynności i rozwiązanie danego problemu potrafi przynieść im spokój. Ta czynność jest dla nich dużo bardziej czytelna, niż dla ludzi bez autyzmu. Stąd rzeczywiście, osoby z autyzmem zauważają o wiele więcej, niż osoby względnie zdrowe.

Programowanie może więc być tym, w czym wiele osób autystycznych może się sprawdzić. Zagadki logiczne i nierozwiązane problemy są dużo bardziej zrozumiałe i konkretne aniżeli relacje społeczne.

Praca dla niepełnosprawnych?

www.kamilabannach.com || Fanpage

Nie każdy ma czas, chęć i pieniądze, aby zająć się chorym krewnym. Nie mogę oceniać rodzin, dla których te relacje są zbyt trudne. Łatwe nie są dla nikogo. Skrócić pępowinę można, ale jak? Programowanie wydaje się być jedną ze słusznych odpowiedzi. Dzięki niemu realnie wiele osób ma szansę na usamodzielnienie się (w zależności od stopnia zaawansowania danej choroby). To daje nadzieję rodzinom, że będzie COŚ po ich śmierci lub zniedołężnieniu, a ich bliscy nie pozostaną na łasce państwa, ośrodka i obcych ludzi.

Niepełnosprawność to nie kara, ale duże wyzwanie. Dużo kosztuje mnie nazywać osoby inne „upośledzonymi” lub „niepełnosprawnymi”, zgodnie z tym co nakazują słowniki. To, że czyjś umysł jest inny, nie daje nam prawa w ocenianiu go w kategorii „gorszy”. Nic nie pozostaje w próżni i każda nasza wada kryje gdzieś zaletę. Nikt przecież nie uzgadnia z nami norm społecznych.

Wierzę, że nauka i nowe technologie dadzą szansę tym, którzy względnie żyją bez szans. Nie nam nazywać ludzi „szalonymi”, przyszywać im łatki i wsadzać w szufladki. Możemy za to pomóc odnaleźć tym względnie innym, to co w nich najlepsze.

 

Źródła:

*Kate Johnson – Daily Record 

*The Geek Syndrome – The Wired

*SAP – Reuters

Zdjęcia z sesji „Alice in Wonderland” są autorstwa Kamili Bannach – Portfolio || Fanpage

 

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Jaki był mój pierwszy Tydzień z Apple?

Następny artykuł

Bardzo brzydki Windows - Wykopki Internetowe #11

  • Zgadzam się ze wszystkim, co tu napisałaś. A dla chcących zgłębić temat polecam film o Temple Grandin.

    • Jeszcze go nie obejrzałam, koniecznie muszę nadrobić, dzięki!

      • Jest jeszcze „Jestem Sam” z bardzo dobrą rolą tytułową Seana Penna.

    • Ja jednak wolę jej książki, jak i książki innych osób z autyzmem. Czuję się trochę lepiej. Że nie jestem z tym sama. Też myślę obrazami. Żeby cokolwiek powiedzieć lub zrozumieć cudzą mowę, muszę sobie każde słowo wyobrazić w trójwymiarze, jak na filmie. Albo nie umiem jednocześnie patrzeć komuś w oczy i słuchać. Albo jedno, albo drugie. Nauczyłam się patrzeć w kierunku cudzych twarzy, ale np. patrzeć na nos lub kawałek czoła, wtedy jest łatwiej skupić się na dźwiękach. Neurotypowi nie lubią, gdy mówi się do ściany, zamiast do nich.

      • A możesz polecić jakieś tytuły książek? Najlepiej takich, które są po polsku, ewentualnie francusku.

        • Na pewno warto zacząć od „Myślenie obrazami” Temple Grandin. A w ogóle to polecam ten blog http://kociswiatasd.blox.pl/

        • Iane

          W temacie autystycznych geniuszy bardzo polecam „Projekt Rosie”. Świetnie pokazuje problemy aspergerowców, a przy tym to przezabawna lektura. 🙂

  • Pingback: Wykopki Internetowe #11 -()

  • hej ostatnio w Niemieckim wydaniu focusa czytalam o tym caly artykul. Okazuje sie ze jest jakas niemiecka firma ktora posredniczy w zatrudniabiu ludzi z Aspegerem. Podobno sa skutrczniejsi, bardziej oddani pracy i pracuja trzy razy efektywniej niz pozostali pracownicy 🙂

    • To w źródłach właśnie dałam info o tej sytuacji: http://www.reuters.com/article/2013/05/22/us-sap-autism-idUSBRE94L0ZN20130522 🙂
      Ogólnie Asperger nie jest typową niepełnosprawnością, uogólniłam na potrzeby tekstu, ale ludzie z Aspergerem to nierzadko prawdziwi geniusze. Po prostu społecznie mniej dostosowani.

      • Stereotyp. W ogóle teraz odchodzi się od rozdzielania Aspergera od autyzmu, bo w przeciągu ostatnich lat wiedza na temat autyzmu się zwiększyła i w zasadzie jest zbyt wiele podtypów, a już autyzm nietypowy…. czasami już samo zdiagnozowanie trwa wiele lat, bo każdy przypadek jest inny. Już sam Asperger to dolina bez dna. Wiesz, że Aspie dziewczynki mają inne objawy niż chłopcy? I prawdopodobnie dlatego są dużo rzadziej lub wręcz zbyt późno zdiagnozowane? Bo w naszej kulturze nieśmiała i cicha dziewczynka, która boi się dźwięków i jest zbyt przywiązana do mamy lub taty jest uważana za normalną? Choć woli siedzieć w szafie niż bawić się z innymi dziećmi? Ot, paradoks kulturowy. To co u chłopców jest nienormalne, u dziewczynek staje się cechą kulturowo pożądaną.

        A geniusze wśród osób autystycznych zdarzają się dokładnie tak samo często, jak u osób normalnych. Po prostu się zdarzają, jednak stanowią zdecydowaną mniejszość w swojej grupie.

        • Hej Lavinka, przeczytałam wszystkie komentarze i nie chcę, abyś mnie źle zrozumiała 🙂 Aby stworzyć ten tekst musiałam BARDZO generalizować i do jednego worka wrzucić kilka różnych opisanych „zaburzeń”. Bo tak jak są przeróżne typy autyzmu i Aspergera, tak ciężko powiedzieć o dwóch osobach cierpiących na Aspergera, że są identyczne. Znam ludzi niewiele różniących się od osób „bez Aspergera”, jak i osoby, które nie są w stanie samodzielnie funkcjonować. Zresztą nigdy nic nie wiadomo, sama mam kilka ciekawych objawów, jak chociażby synestezja, stety/niestety nigdy nie byłam pod tym kontem diagnozowana 😉
          Co do programowania – niekoniecznie musi to być zdolność językowa, ale popularność terapii programowaniem wzrasta, obecnie zajmuje się tym nawet Fundacja Anny Dymnej – w ten weekend organizowany będzie Hackathon dla podopiecznych Fundacji 🙂

          Pozdrawiam Cię i bardzo się cieszę, że tu trafiłaś 🙂

          • Czepiam się szczegółów, bo mi psują logiczny obraz całości, mam nadzieję, że Cię nie uraziłam. Generalnie jest tak, że programista jest zawodem, który można wykonywać pojedynczo i to jest klucz do sukcesu. Odkąd wyniosłam się na swoje śmieci i pracuję w domu jako freelancer, skończyła się większość moich problemów w kontaktach międzyludzkich. Robię coś zupełnie niezwiązanego z programowaniem, ale trochę pokrewne w twórczym myśleniu, to znaczy albo tworzę proste grafiki trójwymiarowe do projektów wnętrz, albo sama ustawiam biurka i kible w biurach tak, by spełniały przepisy (co tylko pozornie wydaje się proste). Dopóki poruszam się po stałym terenie z jasnymi zasadami, jestem w siódmym niebie. Z ludźmi kontaktuję się via mejl, często latami ich nie widując. Ani trochę mi to nie przeszkadza. Zmierzam do tego, że jeśli rodzic autystyka boi się o jego przyszłość, powinien ocenić jego indywidualne zdolności i delikatnie sugerować naukę tego czy tamtego, ale niestety nie ma reguły i to co dla jednej osoby będzie super rozwiązaniem, innej zupełnie nie zainteresuje. Programowanie z okresu liceum wspominam jako miłą przygodę w życiu, ale walka z kompilatorem była wkurzająca. Zdecydowanie lepiej czuję się w dziedzinie, nad którą mogę zapanować i głupi średnik nie popsuje mi humoru. Nie lubię tracić czasu, rozumiesz. 🙂

          • Nie uraziłaś, ależ skąd 🙂 I jak najbardziej rozumiem Twój punkt widzenia, sama nie znosiłam na etacie przede wszystkim przebywania z ludźmi, obecnie z klientami i pracodawcami rozmawiam tylko mailowo i części też nigdy nie widuję – co mnie bardzo uszczęśliwia 😉 Jestem typem, który nie cierpi odbierać również telefonów – jestem człowiekiem mail/sms i takie zawody zdecydowanie ułatwiają życie osobom nieprzystosowanym do kontaktów międzyludzkich. Oczywiście i na szczęście, jest o wiele więcej możliwości niż programowanie 🙂

          • To faktycznie mnie rozumiesz. Telefony mogę odbierać, ale jestem chora jak muszę gdzieś zadzwonić. Np. do przychodni. Wolę już pójść osobiście. Zrazili mnie ludzie zrzucający mnie z telefonu (kiedyś była moda, żeby nie marnować ludziom impulsów, to się ich zrzucało zamiast odebrać i mówić, że teraz się nie może rozmawiać i się oddzwoni). No i mam stres za każdym razem, gdy dzwonię. Odbiorą, czy nie odbiorą, wrr.

          • Ja nie mam w sobie takie strachu przed odrzuceniem, po prostu bardzo stresuje mnie dzwonienie do ludzi. Pracuję nad tym, ale rozmowy telefoniczne to zło ;]

  • Karoline Lemur Bjørnsen

    jestem za stosowaniem sformułowań ‚alternatywna sprawność’ czy podobnych, niewykluczających.

    • Karoline, nazewnictwo było powodem, że ten tekst powstawał aż tydzień. Z jednej strony chciałam przyciągnąć ludzi do tematu stygmatyzującymi określeniami, z drugiej wiedziałam, że będą negatywne komentarze, z trzeciej – żadne określenia, nawet alternatywna sprawność – nie są zgodne z prawdą i wcale nie są niewykluczające. Każde podkreśla inność spowodowaną chorobą, zestawem objawów czy dodatkowym chromosomem. Dlatego postanowiłam, żeby tekst poszedł, jaki jest (choć jest ugrzeczniony, na początku poruszałam też kwestię pro choice) bo ani mi na rękę tytuł ze zdaniami wielokrotnie złożonymi, ani chorym nie jest na rękę usilna poprawność polityczna. Są, jacy są, ci pseudo normalni i tak ich nazwą po swojemu bez konsultacji z zainteresowanymi ;]

      • Z autyzmem jest ten problem, że szereg ludzi w zasadzie nie jest upośledzona. To nie jest równorzędna sprawa jak z Zespołem Downa, choć ludzie lubią tak myśleć. Ja na przykład mam Aspergera. Odkryłam to przypadkiem, będąc osobą dorosłą, dzięki mamie jednego autystyka. Obraziłam się, gdy powiedziała, że przecież ja się zachowuję jak typowy Aspie. Ale zaczęłam o tym czytać i okazało się, że ktoś punkt po punkcie opisał moje dziwne dzieciństwo ( i przy okazji nieco inne, ale równie dziwne dzieciństwo mego brata oraz po krótce całe życie naszej mamy – tak, jesteśmy trójką wysokofunkcjonujących ludzi z lekką odmianą autyzmu, choć tylko ja jestem aspie, oni bardziej są typem kannerowskim, mój brat namówiony przeze mnie wreszcie zabrał się za programowanie i zaskoczyło, bo on jest właśnie tym typem, który daje radę mimo zerowych umiejętności życia w grupie). W naszym świecie żyje mnóstwo osób z autyzmem, które o tym nie wiedzą. Są odrzucane przez społeczeństwo, ale często też sami się odsuwają. Kontakty z neurotypowymi są bolesne. Programowanie to dobra droga, ale nie dla każdego autystyka. Genialny programista to niestety stereotyp. Tylko niewielki procent osób z autyzmem rozumie język programowania. To są z reguły osoby, które rozumieją też inne języki, którzy potrafią jako tako posługiwać się mową (pod to też podpada pisanie, bo nie wszyscy umieją mówić, ale już całkiem sporo niemówiących umie pisac i czytać). Wiesz jak reagują ludzie, którym tłumaczę, że mam problem z zapamiętywaniem twarzy i nawet nie potrafię się domyślić, co w danej chwili czują? I że to dlatego, że mam autyzm? Obrażają się i uważają, że wymyślam. Że to wynik złej woli i ignorancji. To tak jakbyś miała pretensję do swojego niewidomego chłopaka, że nie potrafi powiedzieć, jaki kolor mają twoje oczy. Ale tak właśnie jest. 🙁

        • zdegustowany

          Z całym szacunkiem, czy to jest diagnoza poparta konsultacją
          lekarską, badaniami itd. ? Bo takie poczytanie sobie to trochę dla mało. A autyzm przez stereotypowe podejście autystyk = geniusz stało się popularny. Potem mamy szereg osób, które własną bucowatość zasłania, bo „ja mam autyzm”. Powoli robi się to samo co z depresją,dysleksją i ADHD. Tłumy to mają, że mają to wiedzą z internetu, bo pójść do psychologa/psychiatry wstyd. Ponadto mógłby zalecić terapię albo leki na problemy, ale po co – lepiej mieć wymówkę.

          • Oho, jasne, nikt nie choruje na schizofrenię i depresję, to tylko taka moda. Nie, tego nie mają tłumy, ale jeśli przyjmiemy, że autystyczne jest ok. 8% populacji w mniejszym lub większym stopniu, to na 38 milionów Polaków robi się z tego ponad 3 miliony. Zakłada się, że w Polsce co roku rodzi się kilkanaście tysięcy dzieci z autyzmem. Jedna trzecia z nich jest upośledzona w stopniu, który wymaga terapii. Inni są w spektrum autyzmu, czyli wykazują szereg cech powodujących problemy z działaniem w grupie, ale mogą samodzielnie funkcjonować. Tak, byłam u psychiatry, tak, rozłożył bezradnie ręce. Bo nie ma żadnej sensownej terapii dla osób dorosłych, przynajmniej w Polsce. Dopiero tworzą się grupy wsparcia dla takich ludzi. Autyzm nadal jest kojarzony jako choroba dziecięca, jednak na oko trudna do rozpoznania. To nie jest tak, że każde niegrzeczne dziecko ma autyzm. Ja byłam wzorową uczennicą. Tylko wolałam w świetlicy siedzieć w pojemniku na tornistry, albo chować się za zasłonką. Tam miałam spokój. Ile znasz dzieci, które wolą siedzieć zamknięte w szafie niż bawić się z rówieśnikami?

          • BTW diagnozowanie autyzmu w przypadku osoby dorosłej to bicie się z koniem. Przykład: http://kociswiatasd.blox.pl/2015/02/10-POWODOW-DLA-KTORYCH-NIE-LUBIE-SPECJALISTOW.html

          • Bardzo proszę o nieatakowanie siebie nawzajem, nikt z nas nie ma prawa żądać od kogokolwiek diagnozy, papierów medycznych czy podważać cokolwiek – ludzie, na litość, to tylko komentarze na wordpressie! Umówcie się na kawę, to pogadacie 😉

          • Iane

            W Polsce diagnostyka dla dorosłych w zakresie autyzmu/Aspergera praktycznie nie istnieje. Jest niezwykle mało dorosłych z diagnozą Aspergera, ponieważ w czasach ich dzieciństwa to zaburzenie w ogóle nie było diagnozowane.

            Na marginesie – mam dziecko z Zespołem Aspergera, zdiagnozowane, z orzeczoną niepełnosprawnością. Wiele osób i tak uważa, że to tylko „zasłanianie się autyzmem”, „wymyślanie”, a dziecko jest po prostu niegrzeczne. To niestety częsta postawa. Ludzie często nie potrafią pojąć, że jeśli ktoś jest w normie intelektualnej lub powyżej niej, może mieć zaburzenia. Dla większości ludzi autyzm = wycie, walenie głową w ścianę i brak kontaktu wzrokowego. Jak ktoś „na oko” wygląda normalnie i jest w miarę elokwentny, to musi znaczyć, że ściemnia i udaje z tym autyzmem…

          • To bardzo smutne, że lekarze wciąż jeszcze wiedzą tak mało i nie potrafią pomóc. Widziałam, że poleciłaś „Projekt Rosie” – sama również się zapoznam 🙂 Ściski dla córy!

  • awariamariaa

    Bardzo interesujący wpis, wyjątkowo poruszył mnie już sam początek. W ramach studiów, dane było mi zatrzymanie się nad osobami z wszelakimi niepełnosprawnościami. Dodatkowo, mieszka ze mną siostra babci – osoba ze schizofrenią paranoidalną. Pozdrawiam Cię serdecznie! Na Twojego bloga trafiłam dzięki wtorkowym linkom na kobiecej grupie na Facebooku. Zostanę tutaj na dłużej, pozdrawiam Marysia z http://www.awaria.blogspot.com

    • Fajnie, że temat jest Ci bliski 🙂 Miło Cię tu gościć!

  • Katja Schrödinger

    No patrz, czytasz mojego bloga, ale nadal uważasz osoby z ASD za upośledzone umysłowo, co jest gówno prawdą. Nie wiem też po co to zestawianie z zespołem Downa – równie dobrze możesz porównywać złamanie nogi z rzeżączką. Tydzień ci zabrało napisanie tego tekstu? Tyle czasu zmarnować… http://i1.ryjbuk.pl/0a9d2c45504d88d7b49fead4bc4de6e6cf12bd6d

  • Pingback: 10 najpopularniejszych tekstów w 2015r.()

  • Ertix Poke

    Jestem zaniepokojony tym, że na takie tematy głównie dyskutują kobiety (co widać zresztą po komentarzach). Sam jestem osobą niepełnosprawną, i to prawda, jesteśmy wrażliwi, mamy lęki, fobie, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja siebie nie akceptuję (a właściwie to nie akceptuję tego, że ktoś inny może mnie nie akceptować, wiecie, taka fobia społeczna), a lekarze/psycholodzy/nauczyciele/społeczeństwo zdaje się mało wiedzieć na ten temat, i do dzisiaj posługujemy się stereotypami co mnie niesamowicie drażni. Zwłaszcza w męskim świecie gdzie nie ma litości dla wrażliwszych. 🙁 Jestem załamany.

    • Ertix, z moim obserwacji wynika, że wielu mężczyzn żyje w dużym stresie przed wyrażaniem uczuć czy emocji, co na pewno nie poprawia ich standardu życia. Ale na pewno ważna jest edukacja i jakaś doza asertywności, aby nie wstydzić się tego, że człowiek jest bardzo skomplikowanym psychicznie stworzeniem. Niech dyskusja się poszerza, wtedy komfort życia Twój oraz innych ludzi na pewno będzie wyższy. I znajdziesz drogę do akceptacji samego siebie 🙂

  • „Poświęcenie życia opiece nad chorą osobą, z marnym wsparciem państwa i służby zdrowia, szlachetne jest tylko w ustach osób, które nie mają z tym nic wspólnego.” Amen!