3
Udostępnień
Pinterest Google+

Czy wagary mają jakiekolwiek plusy?

Przyznam się teraz do czegoś. Nigdy nie byłam typem kujonki. Gdy zaczęłam wchodzić w trudny wiek (przy czym „trudny” to określenie nader delikatne) – dzieci lubiły się nabijać z moich dobrych ocen. Bycie mądrą nie było cool. A jako dziecko głupie i pełne kompleksów – chciałam być cool. Więc uczyć się przestałam.

Początkowo zaprzestanie nauki nie było złe. Miałam dobrą pamięć, więc zgarniałam dobre oceny słuchając, o czym mówią nauczyciele. Niestety dobra pamięć na nic się nie zda w momencie, gdy szkoła zamienia się w permanentne wagary.

Generacja „Nic”. Generacja „Źle”.

Będąc nastolatką na przełomie XXI wieku, nauka nie podniecała. W telewizji rówieśnicy właśnie rzucali szkołę i półnadzy śpiewali w girsbandach i boysbandach. Łamany angielski pozwalał zrozumieć, że gwiazdy namawiają do BDSM („Hit me Baby one more time„). Oglądaliśmy MTV, które konfrontowało się z później z przygnębiającymi szkolnymi murami. Moja podstawówka znajdowała się w poniemieckim mieście, którego nazwę dosłownie można przetłumaczyć na małą, biedną wieś. Biedne dzieciaki piły więc tanie wino, paliły tanie (wtedy) papierosy i nie myślały o przyszłości. Jedynie o wkurwiającej rzeczywistości.

Członkowie zespołu Nirvana
Nirvana

Tak, byliśmy głupimi dziećmi.

Na szczęście, moje słabe zainteresowanie rozbiorami i deltą nie ginęło w próżni. Od komputerów nigdy nie stroniłam. Symulowałam choroby tygodnie po tygodniach, aby kolejną noc być online. Nie diagnozowano mnie, ale przypuszczam, że byłam podręcznikowo uzależniona. . Nie było wtedy Facebooka, Kwejka ani żadnej innej strony, która pochłaniała czas. Nie brakowało momentów, w których myślałam: ej, przejrzałam cały mój Internet. Co teraz?! 

Wtedy zaczęłam poznawać to szare pudło od środka.

Kulfon, co z ciebie wyrośnie?

Musiałam przeżyć fascynację każdym możliwym zawodem, zdać rozszerzoną maturę z biologii i pójść na studia prawnicze, żeby zrozumieć, co chcę robić w życiu. Że bez matury z fizyki, bez studiowania informatyki – mogę się przebranżowić i robić to, na co mam ochotę.

Pewnie byłoby mi dużo łatwiej, gdybym zdecydowała się robić wszystko tak, jak bozia przykazała. Dobrze się uczyć, studiować i opowiadać, jak to od dziecka marzyłam o programowaniu. Ale jako dziecko marzyłam o tym, aby kanały z kreskówkami nie miały przerwy w nadawaniu od 20 do 6 nad ranem. No sorry.

 

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Star Wars: historia niedoszłego gwałtu

Następny artykuł

5 kosmicznych gadżetów do Twojego laptopa

  • Ilu wielkich geniuszy zaczynało na najciemniejszych ulicach świata i z najgorszymi nawykami! Twoje wagary to jeszcze nie tragedia, ale jesteś idealnym przykładem, że nie trzeba siedzieć nad książkami 24/7, żeby móc robić coś naprawdę fajnego. 🙂

    • są lepsze przykłady niż ja, ale zdecydowanie nie warto czegoś olewać, bo jest się ‚za starym’ 😉

  • Hahaha siostro!
    Ileż ja się nachidzilam na wagary, roztrwonilam czasu i buntowalam przeciwko jedynej słusznej szkolnej ścieżce 😉
    Aczkolwiek mnie zawsze ciągnęło do czegoś twórczego stąd wylądowałam z liceum plastycznym do którego dostałam się mimo „bardziej zdolnych osób w klasie” i „trochę mało masz talentu”. Podobniez jak skończyłam to liceum z bólem co prawda i klodami pod nogami „bo nie rysujesz, malujesz, rzeźbisz i wymyślisz jak powinnaś – czyli jak my chcemy a nie Ty czujesz ze chcesz tworzyć”. Straszna skamielina z tej szkoły była 😉 na studia chciałam iść na ASP ale nie wyszło i po próbach błędach i innych fajnych kierunkach które skończyłam wróciłam do twórczości i ścisłych przedmiotów które mi mówiono że nie są mocna strona 😉
    Także ten 😉

    Grunt to przed 30 skumac co chce się robić a resztę zrobi podjarka i determinacja 😉

    • Ja chciałam do plastyka, ale na etapie liceum to już miałam całkiem nasrane i miałam nauczanie indywidualne (wtedy dopiero odżyłam), a ASP też po głowie mi chodziło. Trochę żałowałam, ale znajomi z ASP mówią, że skamielina jak każde inne studia państwowe 😉

      W każdym razie, robimy swoje, Erillu <3

      • ja skończyłem plastyk, ale potem powiedziałem sobie, że dłużej nie chce żeby ktoś mi mówił co mam rysować, więc nawet na asp nie zdawałem. Jestem magistrem filozofii 🙂

        Ostatecznie i tak skończyłem zarabiając na życie tym co ludzie chcą żebym narysował/zaprojektował, ale będąc juz na swoim, to klienci liczą się z moim zdaniem. No i przede wszystkim płacą mi za to 🙂

        Krótko mówiąc, mając pasję można przeżyć swoje głupie i „głupie” wybory.

  • Piękny wpis! Uśmiałam się, ale też pomyślałam „masz sporo racji!” 🙂

  • Tak siedzę, czytam i mimo, że połowa wpisu ma dość negatywne zabarwienie, to jednak mam uśmiech na ustach. Świetnie skonstruowany tekst! 🙂

    • Chcę napisać coś mądrego, ale nie mogę, bo się czerwienię 😉 Dzięki!

  • Mariusz

    Niesamowite ego jak dla dziewczynki, która trochę poklepała w htmlu..

  • Sandra

    Mam podobną historię, z tą różnicą, że ja byłam ‚kujonem’, dbałam o dobre oceny. Nigdy nie miałam pomysłu na siebie. Gimnazjum klasa europejska, liceum klasa matematyczna, studia z nieruchomości. Wszystko takie nijakie i do niczego mnie nie prowadziło. I co z tego że mam 5 na dyplomie.
    Pracuję jako frontend developer, mam cudowną pracę we wspaniałej firmie i żadna szkoła ani studia nie były mi do tego potrzebne.

    • Waena

      Sandra, a zmieniałaś branżę po studiach? Ja właśnie zawsze miałam wszystko spoko, oceny spoko, zawód architekt niby spoko… a teraz uczę się kodować, bo nagle okazało się, że to jest to, co naprawdę lubię robić! Tylko tak późno..

      • Sandra

        hej 🙂 w ostatnim roku studiów zapisałam się na kurs programowania. Wcześniej coś tam sama we własnym zakresie dziubałam, ale ciężko to nazwać było programowaniem 😀 dopiero na kursie usystematyzowała mi się wiedza, wiedziałam już przede wszystkim czego i w jaki sposób mam się uczyć 🙂 mój trener pomógł mi znaleźć pracę. Zaczęłam od stażu a po trzech miesiącach etat. No i już w pracy nauczyłam się wszystkiego 🙂 i tak już rok jestem w branży, przeszczęśliwa ze swojej decyzji!

  • Wania

    Ostatnio siostrzeniec zaczynał edukację, tak obserwowałem z boku te przygotowania i mu cholernie współczułem. Minimum 12 lat w polskim systemie edukacji… Za pierwszym razem ciężko to przeżyłem i liceum trwało długo, bo nie było mi do niego po drodze, ale jakbym dziś miał pójść do liceum, to bym to rzucił po tygodniu. Kompletna strata czasu. Dopiero studia coś mi faktycznie dały i z tego czasu jestem zadowolony, ale dobrze trafiłem i się odnalazłem na nich, zaangażowałem znacznie ponad to czego od nas wymagano.