1
Udostępnień
Pinterest Google+

Aplikacja z piekła rodem – co jeszcze złego, poza przyczynieniem się do wrzodów żołądka taksówkarzy, robi Uber?

Ludzie, którzy wiedzą, czym jest Uber, dzielą się na dwie kategorie:

  • banda geeków, która usłyszała o aplikacji rodem z Doliny Krzemowej,
  • taksówkarze.

Wynika z tego, że grupa, która o tej aplikacji w ogóle wie, jest stosunkowo niewielka. Sprawdziłam też internety: brak Google AdWords, postów sponsorowanych na Facebooku też nie widzę. Radio, telewizja i billboardy też egzystują bez pieniędzy Ubera. Nasuwa się zatem pytanie:

Dlaczego Uber tak wkurza taksówkarzy?

Auto oblane czarną cieczą
Nocą w marcu oblano czarną cieczą auta Ubera, Warszawa.

Prześledziłam kanały społecznościowe korporacji taksówkarskich. Kanały to za wiele powiedziane, raczej mówimy o fanpagach na Facebooku prowadzonych przez syna zięcia teścia wujka Zdzicha.

O czym piszą taksówkarze?

Zanim Ci powiem, to pomyśl. Co może publikować firma oferująca przewóz ludzkiego tłuszcza? Obstawiam: promocję na przejazdy, rabaty, zdjęcia szczęśliwych kierowców, życzenia okolicznościowe, cukierek dla każdego pasażera w Walentynki, żonkil w Pierwszy Dzień Wiosny.

Tak sądzisz? Cóż, nic nie wiemy o życiu.

Korporacje taksówkarskie piszą głównie o Uberze. A dokładniej:

  • Kierowca Ubera zamordował pasażera
  • Prawnik potwierdza – Uberyści to przestępcy
  • Protest taksówkarzy przeciwko nielegalnym przewoźnikom

Przy okazji dowiedziałam się, że klientów tej konkurencji zwie się „uberpatologią”. Taksówkarze grożą, wymachują paragrafami, a ostatnio również oblewają swojej konkurencji auta. A klientom Ubera zarzucają, że rozwalają interes uczciwe pracujących Januszy taksówkarzy, bo chcą oszczędzić kilka złotych.

Właśnie ten ostatni zarzut uświadomił mi pewną rzecz:

Taksówkarze nigdy nie jechali Uberem

Stare zdjęcie kierowcy wyścigowego bolidu i psa
Clive Birtles i jego pies, Wowser, 1916r.

A powinni. Bo bojkotują coś, o czym nie mają pojęcia. To w tym kraju dość powszechne. A czasem, aby pokonać wroga, wystarczy go poznać.

Dlatego dziś opowiem taksówkarzom

Dlaczego jężdżę Uberem/taksówką?

Ręka trzymająca telefon z otwartą aplikacją Uber

Bo tak się składa, że klient Ubera jest również klientem taksówki. Klient nie analizuje, nie myśli zbyt wiele. Chce przedostać się szybko z punktu A do punktu B. Dlatego lekcja pierwsza: nie obrażaj swojego potencjalnego klienta mówiąc, że należy do uberpatologii.

Powracając, jakie są wady i zalety Ubera:

Moja ocena

70
Uber wyróżnia się na rynku tak, jak powinna nowa firma. Sposób świadczenia usług jest nieco inny, dzięki czemu celuje w młodą, lubiącą nowe technologie klientele.
8 oceny czytelników
70%

PLUSY

Aplikacja mobilna, śledzenie auta, bezpieczeństwo, promocje, czyste i zadbane auta, mili kierowcy, system punktacji.

MINUSY

Wysokie i zmienne cenny, brak możliwości zamówienia auta na konkretną godzinę, ryzyko braku aut w danym momencie, niedoświadczeni kierowcy polegający na nawigacji.

Jeżeli jeszcze nie korzystałeś z Ubera, to nie wiesz też pewnie, że pierwszy kontakt z marką jest bardzo przyjazny. Zachwycałam się Uberem nawet w Wykopkach. Dla nowych klientów przewidziany jest darmowy przejazd. Zachwycili mnie mili kierowcy, którzy nie złościli się na mnie za pomyłki w obsłudze aplikacji (wysłałam jednego dwa kilometry od miejsca, w którym byłam – bardzo przepraszam!). Jadąc ostatnio po Warszawie trafiłam na przemiłego obcokrajowca, który dla pasażerów miał półlitrowe wody, cukierki, uraczył mnie nawet jednorazową chusteczką do okularów. Znał trzy słowa po polsku , pięć po angielsku, a mógłby prowadzić szkolenia dla niejednego przewoźnika standardowej korporacji. Dodatkowo, dzięki nawigacji i stałego śledzenia położenia auta, czuję się po prostu bezpiecznie.

Czy przestałam jeździć taksówkami?

Kurczak za kierownicą, reklama food trucka
Advertising Agency: JWT, São Paulo, Brazil

Nie. Bo w międzyczasie ktoś polecił mi inne korporacje taksówkarskie, które zamiast oblewać Ubery farbą i szczuć na nich prawników, zrobiły swoje aplikacje z mobilnymi płatnościami, promocjami, kodami rabatowymi i całym uberowskim pakietem. I trzeba przyznać, nie widzę teraz większej różnicy pomiędzy używaniem jednej, drugiej czy trzeciej aplikacji. Klikam w losową ikonkę, sprawdzam, gdzie kierowca jest najbliżej i który zawiezie mnie najtaniej. I jadę.

Innymi słowy: korzystam z tego, co daje mi wolny rynek i nowe technologie. Uber, MyTaxi, Złap Taxi, iTaxi, a niedługo, mam nadzieje, wiele innych przewoźników, którzy odpowiadają na potrzeby klientów. Wszystkim bardzo kibicuję.

Próbowałam też ostatnio zamawiać taksówki tradycyjnie. Wiecie,  jak w średniowieczu, dzwoniąc. Przestałam w momencie, kiedy wdrapując się pod górkę na bieżni, zadzwoniłam do Centrali i chciałam zamówić taksówkę pod siłownię. Podałam nazwę miejsca i pobliską stację metra. Pani była wielce zdziwiona, że chodzę do miejsca i nie znam jego dokładnego adresu. Cóż, ćwiczę tam, ale listów nie wysyłam. Mimo kilku próśb, aby adres sobie wygooglała, zresztą kierowca na pewno zna to miejsce, zresztą ma GPS, stwierdziła, że nie zamówi dla mnie taksówki. Ja też zrezygnowałam. Dlatego zamawiam aplikacjami.

Złota rada

Stojące auto informujące o tym, że zabrakło paliwa na stacji.
Portland, 1973r.

Drodzy panowie z wąsem, bez wąsa, łysi i łysiejący, szerocy w barach i  ci nieco wklęśnięci w swe fotele. Wszyscy Wy, którzy tego Ubera tak nienawidzicie, życzycie mu i jego klientom jak najgorzej. Posłuchajcie dobrej rady – zainstalujcie aplikacje, zamówcie przejazd. Jeżeli złotówki „na tych złodziei” wydać nie chcecie, to nawet proszę, oto kod na darmowy przejazd: j3q3u7gue.

Przejedźcie się i zobaczcie z kim walczycie. A potem przeczytajcie komentarze pod Waszymi bohaterskimi czynami, kiedy to bojkotujecie zachodniego wroga. Wasi klienci od Was dowiadują się, że coś takiego, jak Uber, w ogóle istnieje. I zażenowani Waszym zachowaniem, wypominaniem komunistycznych licencji i oblewaniem farbą czyjejś własności, instalują Ubera. To Wy robicie im reklamę. Za darmo.

Brawo Wy.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Nie rozumiesz. Nie musisz.

Następny artykuł

Share Week 2016