20
Udostępnień
Pinterest Google+

Przewrotnie odpowiadam najczęściej: miesiąc. Ludzie myślą wtedy, że oszalałam.

Dla nietechnicznych ludzi, zwanymi często „humanistami”, nauka programowania jawi się jako nadludzka supermoc. Zgłębienie jej zdaje się być awykonalnym zadaniem. Przecież z bólem zdali maturę z matematyki, a bankomat zawiesza się na sam ich widok. Programowanie z pewnością jest dla swego rodzaju geniuszy, nie dla nich.

Cóż, nigdy nie byłam genialna. Zawsze lepiej pisałam niż liczyłam. I cóż, nie da się ukryć, że to dobra cechy programistek i programistów. Nigdy nie będą lepiej liczyć niż komputer, ale mogą pisać kod tak dobrze, że komputer policzy wszystko za nich. Ale rozprawmy się z mitem głównym:

Programowanie to nie matematyka

liczba pi na tablicy

A próg wejścia w świat programowania staje się coraz niższy. Języki programowania ewoluują, stają się coraz prostsze i logiczniejsze. A zamiast porównywać programowanie do matematyki, dużo lepiej jest je porównywać do nauki języków obcych. Plus, że wszystkie są pewną wariacją na temat jednego języka – angielskiego. Minus? Jest ich wiele, a one same mają swoje dialekty i gwary.

Kiedy mogę mówić, że potrafię programować?

Po napisaniu recenzji kursu Coders Lab, obserwowałam występujące niekiedy zarzuty, że w miesiąc nie można zostać programistką. Tego nikt nie obiecuje i faktycznie trudno nie zgodzić się z faktem, że sam przelew za kurs nikogo programistą nie uczyni.

Tylko, co oznacza, że jest się programistą czy programistką? Jakie są przesłanki do tego, aby siebie tak nazywać? Kiedy zdanie „potrafię programować” jest prawdziwe, a nie wydumane? Czy licencję na nazywanie się programistą dostaje się wraz z dyplomem ukończenia studiów informatycznych? Po napisaniu pierwszej aplikacji? Po stworzeniu pierwszej strony? Po tym, jak minie 10 lat od zapisania pierwszej zmiennej?

Zauważyłam wtedy, że przyznając się do tego, że ja nauczyłam się programować w miesiąc, najzwyczajniej albo jestem zbyt skromna, albo zbyt szczera, w porównaniu do innych programistów. Bo przecież mogłabym wspomnieć o instalowaniu sterowników w wieku 10 lat. Rozbieraniu komputera stacjonarnego i dokładaniu pamięci w wieku 12 lat. Tworzeniu szablonów w HTML na blog.pl, gdy miałam lat 13. Chodzeniu do liceum o profilu językowo-informatycznym (przemilczając, że polegało ono głownie na tym, że dowiedziałam się, jak są „majtki” po francusku i zrobiłam stronę WWW ze zdjęciami Kurta Cobaina na zaliczenie). Mogłam w końcu też powiedzieć, że przecież obejrzałam wszystkie filmy Mirosława Zelenta o C++, przerabiałam wszystkie tutoriale na CodeCademy,  czytałam po nocach Two Scopes of Django, Java Script oraz Ruby dla dzieci i uporczywie chodziłam na wszystkie weekendowe warsztaty programowania.

Podsumowując, wyszłoby, że programuję od jakiś 15 lat. I taką deklarację usłyszałam ostatnio od kilku junior developerów, którzy z uporem maniaka te wszystkie lata sumują. A ja, głupia, szczerze podaję czas, jaki zajął mi kurs i dodaję do tego staż pracy.

Programiści jak snowboardziści?

góry

Gdy zapytasz znajomych, którzy jeżdżą na nartach lub snowboardzie, o to, jak długo uprawiają sporty zimowe, usłyszysz najczęściej, że od kilku lat, od dziecka, od studiów. Liczą to w latach. Mimo, że w praktyce najczęściej był to tydzień lub dwa tygodnie ferii zimowych, co sezon. W rezultacie nie jeździli kilka lat, a kilka tygodni na przestrzeni kilku lat.

Podobnie zdaje się być z jakąkolwiek inną nauką. Czy powinnam zaokrąglać moje każde spotkanie z programowaniem od czasów dzieciństwa, do okrągłego roku? Czy powinnam mówić o mojej pierwszej styczności z DOSem poniżej 10 roku życia? Czy student informatyki faktycznie przez 5 lat spędza 1826 dni na nauce programowania? Czy nawet na nauce jakiejkolwiek? Chyba każdy student wie, że faktyczna nauka na studiach odbywa się zazwyczaj tydzień przed sesją.

Jak długo trzeba się uczyć programowania?

Main Reading Room, State Library of NSW, Sydney (NSW) Digital ID: 12932-a012-a012X2442000010
Main Reading Room, State Library of NSW, Sydney (NSW) Digital ID: 12932-a012-a012X2442000010

To pytanie ostatnio zadawałam wielu znajomym senior developerom. Bo jako junior, nie czułam się kompetentna, aby swoje zdanie puszczać w obieg. Zgodnie odpowiadali, że całe życie.

Programowanie to zawód, który pomimo wypracowanych lat, wciąż zmusza Cię do tego, aby przeczytać dokumentację, śledzić fora internetowe, ściągać aktualizacje. Wiedzieć, ciągle wiedzieć. O nowych bibliotekach, językach, metodach. Branża IT rozwija się niezwykle dynamicznie i chce korzystać z najnowszych rozwiązań. Więc z czasem po prostu nauka przychodzi coraz łatwiej, ale, zasadniczo, nigdy się nie kończy.

Zatem myślę, że uczciwie nazywam się programistką od ukończenia kursu Coders Lab. Nie przyszło mi to łatwo i gdyby nie duże zaangażowanie organizatorów kursu w to, aby zorganizować uczestnikom rozmowy o pracę, pewnie sama byłabym zbyt przerażona, aby rozpocząć poszukiwania pracy w ogóle kiedykolwiek. A szybko okazało się, że potrafię na tyle dużo, aby chciały mnie zatrudniać software house’y. I po podpisaniu pierwszej umowy stwierdziłam, że nie ma co dłużej zwlekać z nazywaniem siebie programistką. Bo przecież programowaniem zarabiam na życie. Linijki kodu napełniają miski moich kotów, płacą rachunki i spełniają moje zachcianki.

Dlatego, mimo lat dryfowania wokół nowych technologii, intensywnie programowałam przez cały miesiąc. Albo, innymi słowy, przez jakieś 240 godzin w trakcie jednego miesiąca. W kolejnym miesiącu następne kilkadziesiąt godzin. Aż przyszła praca. 160 godzin miesięcznie. A przede mną kolejne godziny, przez kolejne lata, aż mi się nie znudzi. Przez ten czas będę się uczyć i zbierać kolejne errory. I wątpię, że kiedykolwiek będę na tyle dobra, żeby choć raz w tygodniu nie powiedzieć:

Dziwne, u mnie działa.

coderslab

 

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Gender opanowało The Sims 4?

Następny artykuł

A co jeśli nie dostanę się na studia?

  • Jestem humanistką z krwi i kości, matematyka i myślenie logiczne czasami u mnie szwankują (choć z tym drugim jeszcze nie jest tak najgorzej), ale mój chłopak jest programistą i skutecznie namawiał mnie, żebym wzięła się po sesji za naukę programowania. I chyba naprawdę to zrobię. Pewnie, może mi nie wyjść, ale spróbować zawsze mogę. Nawet jeśli nie osiągnę takiego poziomu jak on i nie będę tworzyć mnóstwa aplikacji, to może chociaż nauczę się podstaw, które już dadzą jakiś punkt wyjścia. Zobaczymy jak to będzie. Nigdy nie zostanę zawodową programistką, a Ty piszesz o tym bardziej z tej perspektywy, no ale co poradzić? Za bardzo lubię swoją humanistyczną naturę. 😀

    • Luk Recjowa

      Fajnie, że chcesz spróbować. Programowanie ma duuuużo więcej wspólnego z nauką języka niż matematyki, więc na pewno dasz radę 🙂

    • Jako humanista równie dobrze możesz się sprawdzić jako UX designer, tester lub po prostu frontendowiec. Jak zobaczysz jakie to fajne i że nie jest to czysta matematyka, to pewnie jeszcze zmienisz zdanie na temat zawodowego traktowania sprawy. Zawsze można łączyć różne pasje i światy, a w IT takie doświadczenie z innych dziedzin bardzo się przydaje.

      • Nie rozpędzałabym się do Frontendu 😛 Chyba, że chodzi o kodowanie samych szablonów 😛 Ale Frontend to jednak trochę więcej 😉 I właśnie tej matematyki oraz logicznego myślenia niemało 😛

        • Zgadza się, że logiczne myślenie jest niezbędne. Prawdą natomiast jest, że jak się chce to można dużo więcej niż na początku się nam wydaję. Bariery i etykiety są tylko w naszej głowie!

          Systematyczną pracą można wiele zmienić. Kwestia tylko ile czasu zajmie to osobie, która od zawsze miała talenty do logicznego myślenia i matmy, a ile zajmie to niewierzącemu w swoje umiejętności humaniście, który do tematu podchodzi z nastawieniem „nigdy nie zostanę zawodową programistką”.

          Polecam więcej optymizmu popartego systematycznym kodowaniem, bardziej popłaca niż bycie na „nigdy”. Sprawdzone.

          • Zdecydowanie się zgadzam 🙂 Chodziło mi bardziej o pierwsze zdanie i przyrównanie UX designer’a, testera i frontendowca 😛 Dla mnie
            Frontendowiec też ma całkiem spory kawałek wiedzy do ogarnięcia 🙂 Równie dobrze mogłoby tam pisać po prostu programista 😉

            Miałam na kierunku ludzi po profilach humanistycznych. I świetnie sobie radzili oraz radzą 😉 A jako kobieta-programista jestem ostatnią osobą, która popierałaby stereotypy 🙂

    • Karolina

      Ja nigdy z matematyki nie dostałam, więcej niż 3, a teraz po latach zdecydowałam się na studia informatyczne – gdzie jest dużo matmy i idzie mi nieźle :p Czasami potrzeba poprostu pracy nad tymi obszarami w których czujemy się gorsi, albo poprostu dobrego nauczyciela. A w programowaniu mamy tyle różnych „nauczycieli”, że każdy znajdzie coś dla siebie 🙂 Pozdrawiam:)

      • U mnie trója z matmy też zawsze była szczytem marzeń 😀

  • Według mnie nie trzeba nawet miesiąca żeby nauczyć się programować. To tylko umiejętność wymyślenia algorytmu i jego zapisania. Dzieci potrafią to ogarnąć w godzinę. Trudności zaczynają się później, kiedy zaczniemy dodawać bardziej skomplikowane koncepty i więcej warstw logicznych. Możemy tak dodawać w nieskończoność, więc nauka nigdy się nie kończy.

    Nie ma jednoznacznej odpowiedzi kiedy można się nazywać programistą. Kiedyś wyświetlenie „Hello World!” na ekranie to było coś, ale dzisiaj jesteśmy tak otoczeni technologią, że na nikim to już nie robi wrażenia. Taki pierwszy program może nie czyni programisty, ale pokazuje że ktoś umie już coś zaprogramować.

    Jest taki fajny wykres (teraz nie mogę go w wersji graficznej odnaleźć) pokazujący jak zmienia się postrzeganie naszej wiedzy w zależności od tego ile już jej mamy. Na początku od zera dość szybko jest osiągana górka. To takie zachłyśnięcie się wiedzą i sporo osób dość szybko uważa, że już wszystko umieją i rośnie im ego. Potem jednak przychodzi duży spadek, bo zdajemy sobie sprawę ile jeszcze rzeczy nie umieliśmy. Następnie wzrost jest już powolny i nigdy nie osiąga tej pierwszej górki. Podejrzewam, że osoby, które przechwalają się programistycznym stażem mogą być jeszcze na etapie tej pierwszej górki. Po górce odpowiedzi mogą być bardziej powiązane ze stażem zawodowym.

  • Marcin

    Szczerze podziwiam, ja jestem trochę na innym etapie (a może wcale nie) i szukam potwierdzenia dla nowej drogi. 40 lat na karku, prowadzenia firmy, dobrej (?) kasy, ale potrzebuje zmiany. Chyba rzucę doktorat po napisaniu 3/ 4 pracy. Nie mam duzo kasy, ale nie mam tez kredytów (co prawda są dzieci). Chce wracac do domu z mysla ze się rozwinelem, ze idę do przodu i chciałbym aby moje dzieci podchodziły do zycia z odwagą. Mam duzo chęci, ale jednoczesnie wielki lęk przed zmianą. Przerobilem kursy on-line HTML, CSS, C++. Zastanawiam się jaki moze byc kolejny krok?

    • Proponowałabym drobne projekty własne, czy też jako freelancer np na upworku, albo pracę jako junior w jakiejś lokalnej firmie.

      • Marcin

        jako junior za mało jeszcze mam wiedzy. Na razie zrobiłem tylko kurs on-line miroslaw zelent. Mysle o doształceniu . Co proponujecie? Coders Lab (b. drogi), studia podyplomowe w PJWSTK (trwają 10 miesięcy)?

        • Spróbuj w takim razie Free Code Camp https://www.freecodecamp.com/
          Bardzo praktyczna opcja, z gotowym curriculum, open sourcowa z bardzo aktywnym środowiskiem code newbies. Polecam!
          Możesz też spróbować online code schools typu Udacity czy CodeSchool, lista opcji do przejrzenia: https://medium.com/@thedoer/learn-to-code-and-design-online-5501f0515ac9#.i3d1x8xbb

          • Marcin

            Dzięki zapisałem się freecodecamp. Na pierwszy rzut rozwiązanie podobne do Khan i coursera (moje dzieci korzystają). Przy okazji zaprosiłem Cię LI. Spodobała mi się ta Malaga:). Byłem w okolicy 3 razy i uwielbiam:).

        • Fajne kursy mają też na https://www.edx.org/ . Tylko pytanie w jakim kierunku chcesz dalej iść? Bo HTML/CSS i C++ nie do końca się łączą 🙂
          Jeśli Frontend (HTML/CSS) to warto opanować jeszcze JavaScript na dzień dobry 🙂
          Z C++ jest dużo więcej zabawy… cięższa sprawa. Ale nie wiem czy warto. Ja właśnie rzuciłam C++ na rzecz Frontendu i nie żałuję 🙂

          • Piter

            Witaj Żaneto,
            możesz coś więcej napisać i „rzuceniu C++”? 😉 Pracujesz jako front-endowiec? kilka turtoriali przerobiłem ale nie powiem – niełatawa droga..no i właśnie myślę o kursie stacjonarnym ale nie wiem który wybrać :(…jak sprawdzić wiedząc że wiem bardzo mało którą drogą pójść – font/back-end? Koszty są bardzo duże i nie wiem co zrobić 🙁

          • Front-end’owiec z dużą dozą Backendu 😛
            Siedząc w C++ brakowało mi bardzo właśnie takiego wizualnego efektu pracy. Siedziałam też w Webie, ale tam też tworzyłam całe aplikacje, zazwyczaj mało czasu poświęcając Frontowi. Wydawało mi się, że chcę tego więcej, więc poszukałam pracy jako Frontend Developer. I cieszę się, że trafiłam w miejsce, w którym jednak nie zajmowałam się tylko Frontem xD Dość szybko znowu skręciłam w stronę Backendu. Dlatego teraz raczej celuje w Full Stack.
            Na swoim przykładzie powiem Ci, że to ciężka sprawa. Jak widzisz, nawet siedząc w tym od lat i niby wiedząc z „czym to się je” przejechałam się. Powiedziałabym, że od Frontendu jest łatwiej zacząć. Jakieś podstawy Frontu musisz mieć nawet przy pracy w Backendzie.
            Frontend to bardziej wygląd aplikacji, więc jeśli lubisz dbać o odczucia, wygląd, doświadczenia użytkownika z interfejsem, dbasz o szczegóły – to może być ścieżka dla Ciebie. Jeśli jednak bardziej pociągają Cię zagadki, logika działania aplikacji, to, co siedzi pod spodem, łączenie tego wszystkiego, optymalizacja – może jednak warto zainteresować się Backend’em 😉 Ale to bardzo ogólny opis różnic 🙂
            Ogólnie prowadzę bloga, między innymi w temacie nauki programowania. Mogą Cię zainteresować niektóre wpisy, jak np. http://www.nettecode.com/nauka-programowania-zaczac/
            czy http://www.nettecode.com/lista-grup-dla-programistow/ (gdzie możesz np. zadać innym pytania odnośnie nauki programowania, opinii innych, itp. 😉 )

  • Agnieszka Krupińska

    Ha, a u mnie też działa 😉
    Fajny artykuł. Przestrzegam tylko przed określaniem programowania, jako łatwego do nauczenia.
    http://www.hanselman.com/blog/StopSayingLearningToCodeIsEasy.aspx

  • Sandra Kandinsky

    Amanda, a napisałabyś coś o zarobkach programistów? Na jakie stawki na przykład może liczyć junior we frontendzie? Wielki buzior

    • Napiszę o tym kiedyś więcej, bo to zależy od miasta, firmy i wielu zmiennych. Warszawa to 2000-3500zł. Stawki rosną (a przynajmniej w dobrej firmie powinny) dość szybko. Po 3 miesiącach można spodziewać się powyżki, a jeżeli firma nie daje – zmienić firmę, bo rynkowo będziesz już warta więcej. Liczą się miesiące/lata zatrudnienia oraz zadania na rozmowach kwalifikacyjnych.

      • Sandra Kandinsky

        Dzięki za info! 🙂 A dłuższy wpis na temat zarobków bardzo propsuję 😉

      • Paulina

        mówisz o kwotach brutto czy netto?

        • netto, choć to zawsze zależy od rodzaju umowy, najlepsze stawki proponowane są na b2b ;]

  • Naprawdę jestem pełna podziwu dla Twojego samozaparcia, by zostać programistką. Go girl!

  • No w sumie można w cefałkę wpisać nawet umiejętność mówienia w ojczystym języku od drugiego roku życia 😀

  • KamilaJ

    Ostatnio czytałam artykuł, gdzie jakiś mądry uczony stwierdził że spośród humanistów ok 1% tylko nadaje się do zostania programistą. Moim zdaniem to jeden wielki mit bo sama znam kilka osób które w trakcie kształcenia zmieniły kierunek. Wszystko jest kwestią chęci. Oprócz studiów jest tyle możliwych dodatkowych kursów, ja np jak zaczynałam z eduweb korzystałam, na początek java, później c #, teraz sprawdzam sie w php. Trzeba sporo czasu poświęcić, samemu coś działać, ale można. A co do matematyki, ona rozwija logiczne myślenie, które później jest niezbędne w tworzeniu algorytmów.

  • Przez analogię do nauki jazdy samochodem – umiesz programować, kiedy zdecydowanie więcej czasu i uwagi poświęcasz rozwiązaniu problemu, nad którym pracujesz (dokąd chcesz dotrzeć), niż napisaniu instrukcji, które to zrealizują (jak prowadzić samochód). W końcu nikogo (z programistą włącznie) nie obchodzi pisany kod, istotne jest to, co ten kod realizuje.

  • Trafiłaś w sedno 🙂 Zwłaszcza z tym, że dla programistów nauka nigdy się nie kończy. Owszem, studia, kursy dają pewne podstawy, ale najważniejsze zaczyna się później – kiedy zaczynasz już programować „na poważnie”, na co dzień. To wtedy uczysz się najwięcej. Moim zdaniem w tej branży nie liczą się tyle papierki, ile właśnie wiedza, umiejętności. Ale wiadomo, że od czegoś trzeba zacząć 🙂
    Kocham to: „Dziwne, u mnie działa” 😀 Tyle się tego nasłuchałam w karierze 😛
    I nie wiem czy programowanie może się znudzić 🙂
    P.S. Co jest złego w tworzeniu szablonów na bloga w wieku lat 13? xD

  • Roklinuxa

    Warto zauwazyc, ze frontendowcy to troche taka inna grupa programistow, duzo z nich to wlasnie ludzie bardziej humanistyczni niz umysły ścisłe. Html/css to nie są jezyki programowania a z tym javascriptem to u frontendowcow roznie bywa 😉 coraz częsciej js robią juz backendowcy i widac to po ofertach pracy – c# idzie w parze z js, tak samo java.

    • chciałabym, żeby jakiś pracodawca tylko html/css ode mnie wymagał. ale wtedy mogłabym już pracować jako 13latka.

      • Roklinuxa

        W takim razie skąd to porównanie nauki programowania do języków obcych? html/css jak najbardziej, ale javascript? Gdzie tutaj podobieństwo do nauki języka obcego? Owszem nauka języka programowania może przypominać naukę języka obcego i nawet nie potrzeba uczyć się tego miesiąc – spokojnie wystarczą dwa dni. Ja jednak polecam uczyć się programowania, nie języka.

  • Piotr Potulski

    Nie wiem jak napisać komentarz, żeby nie wyjść na stetryczałego buca, ale artykuł jest naiwny. Owszem, można robić strony w internecie, tylko html/css to żadne programowanie, chociaż ludzie z poczuciem estetyki i zamiłowaniem do dopieszczania detali mogą tutaj znaleźć swoje miejsce. Jeśli chodzi o programowanie jako proces tworzenia i zapisywanie kodem algorytmów, to nie było, nie jest i długo jeszcze nie będzie to proste. I nawet jeżeli na ogół matematyka nie jest podstawą (chociaż są dziedziny, gdzie bez tego ani rusz), to nadal – osoba, która nie jest w stanie pojąć co to funkcja, czy pochodna, raczej nie będzie w stanie efektywnie programować. Moim zdaniem, porównywanie nauki programowania do nauki języka obcego jest bez sensu. Język, to tylko narzędzie. Ważne jest, żeby wiedzieć co napisać.

    • Tak samo trzeba wiedzieć, co napisać, jak i co powiedzieć 😉

  • Adid

    Bardzo fajny artykuł. Praktycznie uczymy się programowania całe życie, cały czas „wchodzi” coś nowego. Każdy uczy się w innym tempie, to na pewno zależy od wielu czynników. Ja swoje pierwsze kroki zacząłem stawiać przy pomocy eduweb’a i na początku powolutku, pomalutku, aż do tępa spadającej z urwiska kuli śniegowej zacząłem wchłaniać wiedzę. Oczywiście programowanie nie jest dla każdego, trzeba mieć chęci, samozaparcie i oczywiście dobre środki naukowe.

    • true, najgorsze, ze trzeba sprobowac i czasem przekonac sie dopiero po pewnym czasie, ze to nie to 😉

  • Mariusz

    Powiem tak. Można nie umieć matymatyki i programować. Można nie umieć logicznie myśleć i programować. Można wreszcie nie umieć programować i.. programować. Tylko ktoś w końcu te brednie, które napiszecie w kodzie będzie musiał poprawić. Jakiś samolot spadnie, bo jakiś dureń nie wiedział co to zmiennyprzecinek.. Programowanie to nie zabawa. I bez odpowiedniego backgroundu pewnych barier się nie przeskoczy.

  • Veikia HT

    Jest to dla mnie zaskakujące. Osobiście uczę się programowania od nie dawna, dzięki pomocy moich najlepszych przyjaciół, którzy mnie przydusili, oraz pokazali, jak to może być fascynujące. Nigdy nie słyszałam, o nauce czegokolwiek w miesiąc, do twojego stopnia wtajemniczenia, że tak to ujmę. Pragnę spędzać na nauce codziennie przynajmniej dwie godziny, jednak dodatkowe zajęcia, coraz to częściej odbierają mi czas. Jak sądzisz, czy trzeba się tego uczyć codziennie? I po ile godzin?

    • To jest bardzo indywidualne, zależy jaki jest Twój cel. Pewnych rzeczy nauczysz się w dzień, pewnych w miesiąc, inne pojmiesz po roku albo kilku.

  • techniczny

    W miesiąc można przeczytać dokumentację, potem można zacząć się uczyć. Sory, w miesiąc można łyknąć podstawowy html + css, ale na pewno nie „nauczyć się programować”, co by to nie znaczyło. Po miesiącu może ci się wydawać, że umiesz. Gdy jeszcze nie jesteś świadoma, ile przed tobą. To jest ogrom materiału, plus cały czas dochodzi nowy. Samo przeczytanie zajmuje kupę czasu, a gdzie praktyka. Programowanie to nie jest tylko doprowadzenie do stanu, w którym działa. To jest jeszcze doprowadzenie do stanu, w którym to jest zrobione tak, że ktoś może z Tobą współpracować, bo jest uniwersalne, prawidłowe, skalowalne i przemyślane pod różnym kątem, a nie tylko pod takim, jak było w tutorialu. Serio, do tego się nie dochodzi w miesiąc, nie ma takiej opcji. Gdyby ktoś napisał w rok, w to jeszcze jestem w stanie uwierzyć.

    • czy ktoś w ogóle czyta to, co napisałam? po tym czasie zdolbyłam prace i uczylam sie dalej. Minął rok – ciągle się uczę. Po miesiącu jednak mogłam iść do pracy, zarabiać i uczyc sie w tym samym czasie.

  • asloska

    kurde. skoro sama się nauczyłam portugalskiego, to może i sama nauczę się programowania? hm, hm.
    dzięki za inspirację 🙂