6
Udostępnień
Pinterest Google+

Lisbeth Salander czy Marc Zuckerberg? Konfrontuję wyobrażenia o programowaniu z prawdziwym życiem.

Bardzo często jestem pytana o to, jak wygląda mój dzień pracy jako programistki. Doskonale to rozumiem, sama o to w kółko dopytywałam, gdy byłam jeszcze na kursie Coders Lab. Ci, którzy właśnie chcą zacząć naukę programowania, zwyczajnie nie wiedzą czy warto zrezygnować ze swojej ciepłej posadki i rzucać się w nieznane. Opcji jest przecież wiele. Może właśnie siedzę w piwnicy i dobieram się do Twojego konta bankowego? A może właśnie wymyśliłam appkę, która zrewolucjonizuje świat? Siedzę pod palmą w Kubotach i w golfie kodząc coś godzinę dziennie, czy może nie mam życia i pracuję 20 godzin na dobę?

Cóż, czas poskromić miejskie legendy. Typowy dzień programisty jest dość wtórny i nie ma co się silić na to, że każdy dzień wygląda inaczej. Oczywiście to, jak praca programistów wygląda, w dużej mierze zależy od miejsca zatrudnienia.

Typowe miejsca pracy

Programistki i programiści mogą pracować w wielu miejscach, ale te trzy najczęstsze to:

  • Korporacja
  • Agencja reklamowa
  • Software House

Ja pracuję w tym ostatnim. W dodatku jestem juniorem i zajmuję się stricte webdevelopmentem, stąd uznałam, że moje doświadczenia nie będą wyczerpujące. Poprosiłam o pomoc programistki i programistów, którzy pracowali w każdym z tych trzech miejsc. Dzięki temu mogę najdokładniej przybliżyć Ci klimat pracy w IT.

Korporacja

ants

Charakteryzuje się tym, że zatrudnia setki, czasem tysiące osób. Często możesz liczyć na dobry, prywatny pakiet medyczny czy kartę z darmowymi wejściówkami na siłownię, basen czy jogę.

Wielka korporacja hi-tech, zatrudniająca w Polsce około 2 000 inżynierów. Projekty często należało konsultować z Koreańczykami, którzy podczas naszego dnia pracy, mieli środek nocy. Mimo tego, że w Korei była północ, nierzadko dostawaliśmy od nich natychmiastowe odpowiedzi.

Marcin Baryłka, Senior software engineer

Musisz wiedzieć, że świat IT wręcz kocha metodologię Scrum. Jest to system pracy nad projektem, którym zarządza Product Owner (przydziela zadania developerom) i który wspiera Scrum Master. Początkowo brzmi to skomplikowanie i strasznie, ale bardzo szybko wdroższysz się w Scruma będąc po prostu jego podmiotem.


Tydzień zaczynaliśmy w zasadzie od wtorku, kiedy to mój team zbierał się i omawiał to, co udało nam się zrobić w poprzednim tygodniu oraz co planujemy robić w nadchodzącym. Poniedziałki były luźnymi dniami, w które nie umawiało się żadnych spotkań. Pracowaliśmy w Scrumie więc zawsze mieliśmy przygotowany backlog (szumna nazwa listy z rzeczami do zrobienia w projekcie), który zawsze był wypełniony na kilka tygodni pracy do przodu.

Jacek Tchórzewski, Back-End Developer

O tym, jak wygląda, w nieco krzywym zwierciadle, typowy dzień programisty w korpo, opowiedział mi Marcin:


7.00 Pojawia się ranny ptaszek, który dzięki temu może szybciej wyjść z pracy

8.00 Na ołpen spejsie hula wiatr.

9.00 Jak wyżej.

9.30 Schodzą się ludzie. Rytualna kawa i śniadanie.

10.00 Śniadanie trwa. Po śniadaniu czas na pracę.

11:00-11.15 Codzienny 15-minutowy Scrum Meeting Po nim jest czas na prawdziwą pracę.

12.00 Lunch. Po lunchu czas na prawdziwą pracę (z przerwami na rozmowy i kawę).

17.00 Mamy wątpliwości, co do projektu. Trzeba je skonsultować z Koreańczykami. W Korei jest teraz północ. „Napisz do Kyunga na komunikatorze, odpowie rano”. Piszę. Po dwóch minutach przychodzi odpowiedź.

18.00 Po ołpen spejsie hula wiatr. Imię Kyunga na komunikatorze świeci się zielona kontrolka. Jest w pracy.

Istotny jest fakt, że korporacja może nie być dobrym miejscem do tworzenia swojego portfolio. Projekty, przy których będziesz pracować będą współtworzone przez dziesiątki, jak nie setki osób. Może się też okazać, że polityka prywatności firmy zabroni mówić Ci o szczegółach projektu. Warto więc tworzyć swoje portfolio po pracy lub skupić się na pogłębianiu swoich umiejętności w ramach pracy.

Agencja Reklamowa

fire

Pożar w burdelu to chyba najtrafniejsze określenie tego miejsca pracy. W agencji wszystko jest na ASAP, wszystkie dedlajny minęły wczoraj wieczorem, w dodatku klient wysyła sto kolejnych poprawek. Witaj w piekle.


Firma zapełnia się zazwyczaj o 9:00, bo i od tej godziny zaczynają pracę klienci agencji. A ci uwielbiają wprowadzać na bieżąco poprawki do projektów. Praca odbywa się niezwykle szybko, klient chce widzieć efekty od razu.

Agata Malec, Front-End Developer

W związku z tym, że w agencji wszystko jest na przedwczoraj, to zapomnij o dopieszczonych projektach. Zazwyczaj musisz pracować jednocześnie nad kilkoma projektami, brakuje Ci czasu, aby dokładnie je przetestować i dopracować. Ale nie martw się, Twoim testerem będzie klient.


W agencji czeka nas praca z ludźmi. Nie tylko z grafikami, UX-owcami czy project managerami. Zdarza się, że bezpośrednio do programistów przyjdzie klient. Ciągły stres i dedlajny wypadające nierzadko w piątek o 17:00 to typowe środowisko agencji, co wiąże się niekiedy nieporozumieniami z innymi współpracownikami.

Agencja nie ma jednak samych minusów. Przeciwnie, to świetne miejsce dla początkujących programistek i programistów. Ekstremalne warunki pracy sprawiają, że uczysz się bardzo szybko nowych rzeczy, a Twoje portfolio rośnie w błyskawicznym tempie. Wygląda również całkiem imponująco, bo marki, dla których pracujesz, są zazwyczaj powszechne znane.

explode


W agencji trudno się znudzić projektem, bo te zmieniają się bardzo szybko. Prosty landing page musi być zrobiony w 3 dni, a czasem przyjdzie zadanie, aby zrobić newsletter w godzinę. Dłuższe projekty mogą ciągnąć się do trzech miesięcy, jeżeli dłużej, to zazwyczaj albo wina klienta (masa uwag), albo programisty (masa błędów).

Ponadto warto wspomnieć, że w agencji można nauczyć się pracy z wieloma technologiami. Jest to świetna szkoła życia, zarówno pod kątem kariery, jak i własnej osobowości. W tym miejscu nie tylko nauczysz się błyskawicznego programowania, ale i dowiesz się, jak trudno przetrwać bez asertywności. Ta cecha pozwoli Ci przetrwać i wrócić do domu przed 23:00.

Software house

soccer

To miejsce, które jest mi najlepiej znane. Plac zabaw dla programistów, gdzie w pracy przeszkadza Ci konsola, symulator wyścigów, gitara elektryczna, hoverboard czy pies biegający po biurze. Zależnie od specyfiki firmy, może bardziej przypominać korporację, agencję lub po prostu być ich hybrydą.

Welcome to this world.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Hakierka (@hakierka)


Powszechnie software house to firma dostarczająca oprogramowanie i skupia się stricte w okół nowych technologii.

Ale żeby nie przedstawić software housów tylko z perspektywy jednej firmy, poprosiłam o opinię koleżankę po fachu:


Staram się, aby żaden dzień w mojej pracy nie był typowy. Są dni, kiedy więcej chodzę po biurze niż jestem przy biurku, albo bezmyślnie scrolluję Pinteresta, bo zastanawiam się jak rozwiązać dany problem. Są też takie dni, że zapominam o jedzeniu i potrafię ocknąć się dopiero po 18:00, bo tak się wciągnęłam w programowanie.

Anna Warzecha, Full-Stack Developer

To, co widać wśród pracowników software house’ów, to próba zapanowania nad work-life balance. Czyli, polskimi słowy, starają się dbać zarówno o swoje umiejętności zawodowe, jak i o swoje życie prywatne. Nierzadko używają do zarządzania czasem aplikacji, jak na geeków przystało.


Do zarządzania codziennymi zadaniami używam Trello. Wrzucam tam zarówno drobne rzeczy, jak podlewanie kwiatów, jak i zadania w pracy pochłaniające mi kilka godzin. Po pracy staram się nie dotykać komputera.Kiedyś bardzo często zabierałam pracę na weekend do domu.  Zauważyłam jednak, że jestem później dużo mniej efektywna w pracy, gdy zamiast odpoczywać, dalej wpatruję się w monitor.

W software house’ach również popularny jest Scrum. Dzień zaś przypomina nieco korporację – sporo przerw na kawę, herbatę, śniadanie pierwsze, drugie i trzecie. Jeżeli zaś chodzi o tworzenie portfolio, dużo zależy od teamu, w którym pracujesz. Na początku pracowałam w teamie, gdzie polityka prywatności zabraniała mi mówić o tym, nad czym pracuję. Jako, że team skupiał się mocno na back-endzie, brakowało mi również prawdziwego mentora. Dodatkowo projekty musiały być zgodne z Internet Explorerem 8, czasem starszym. A nic tak nie przyczynia się do depresji programisty, jak IE.
Programistka: W końcu skończyłam programować! Internet Explorer: Nie.

Później zaczęłam pracę w teamie designerskim, gdzie tworzę rzeczy dla startupów. IE11 to najstarsza przeglądarka, jaka mnie interesuje. Poza tym pracuję z najnowszymi technologiami i mam świetne wsparcie mentorskie. Projektów może nie przybywa w takim tempie, jak w agencji, niemniej codziennie zdobywam nowe doświadczenia.

Co wybrać?

Każde z tych miejsc kusi i przeraża jednocześnie. Mimo, że zdaje się, iż zachwalam software house, nie oszukuj się. Na początku każde miejsce pracy nauczy Cię więcej niż tygodnie, miesiące czy lata wcześniejszej nauki programowania. Nagle po zakończeniu projektu nikt nie przybija Ci piątki, tylko zleca kolejne zadanie. Zadanie, które na pierwszy rzut oka Cię przerasta, a godzinę później już całkiem nieźle Ci idzie.

Jeżeli dopiero zaczynasz przygodę z programowaniem, łap każdą okazję na zdobycie doświadczenia, wytrzymaj trzy miesiące i jeżeli Ci źle – uciekaj. Jeżeli wytrzymasz w jakimkolwiek z tych miejsc trzy miesiące, to znaczy, że ogarniasz kod na tyle, aby łatwo zdobyć kolejną pracę. Nie zrażaj się zarobkami odbiegającymi od miejskich legend. Nie zarobisz na początku 10 tysięcy złotych. Tym bardziej euro. Jeżeli proponują Ci 2 000 – 3 000 zł netto, bierz, ucz się, a później ubiegaj się o podwyżkę. Lub szukaj dalej.

Powodzenia!

Coders Lab

 

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Nie zdzierżę, że to Tobie wychodzi a nie mi

Następny artykuł

4 powody dla których nie ma kobiet w IT

  • Fajne porównanie 🙂 Muszę kiedyś spróbować sił w agencji reklamowej 😛 Bo jak narazie mam doświadczenia tylko z korpo. Chyba również tej, o której wspominasz 😀
    I tak. Wsparcie dla IE… to boli.

    • boli najbardziej ;C agencja może być całkiem spoko, zalezy od kultury pracy 🙂

  • majster

    Tekst wtórny jak poranna kupa. I jak większość trochę nieprawdziwy,
    podejście do opisu miejsc pracy oparte na stereotypach czy pojedynczych
    opiniach to trochę za mało – jak już się podejmujemy tematu warto
    bazować na jakimś szerszym spektrum.

    „..świat IT wręcz kocha metodologię Scrum”
    Tutaj
    też się nie zgodzę, faktycznie świat kocha mówić, ale w rzeczywistości
    zaczyna się i kończy na rozmowie kwalifikacyjnej. Prawdziwy scrum w
    pracy to mokry sen programisty.

  • Dzięki za ten wpis – zastanawiam się nad kursem Front End w Coders Lab. Warto?

  • Obydwoje z mężem jesteśmy programistami i na większości filmów, gdzie jest pokazywana ktoś kto kodzi to mamy ubaw po pachy 😀 Często w takim momencie zatrzymujemy film i spoglądamy co tam ciekawego taki haker sklecił i zazwyczaj daje to jeszcze więcej fanu 😛

    • Martin

      jak się czyta takie komentarze jak twój to dopiero jest ubaw po pachy, w firmie w której pracuję takie osoby pierwsze liżą d… prezesowi i jedyne w życiu co im najlepiej wychodzi to właśnie wychodzenie z tyłka .. u nas byłabyś pierwszą osobą do wylotu. Po jednym komentarzu widać jaką jesteś osobą,

  • Arth

    Hej,

    Mogłabyś napisać, jakie kursy pythona polecasz/przerobiłaś i które zamierzasz ukończyć?

    Pozdrawiam

  • Jak Ty i Twoi znajomi odnoszą się do czwartego sposobu, freelancerka i praca zdalna? Jakie macie doświadczenia i opinie na ten temat?

  • Bardzo fajny wpis. Zawsze ciekawiło mi jak procują programiści, bo to teraz taki zawód na topie i chyba jeden z najbardziej pożądanych.

  • Łukasz Kozioł

    O wow – tego mi było trzeba tak na teraz.
    Dzięki Amando!
    A mam jedno pytanko:

    Co konkretnie trzeba umieć, żeby w ogóle móc ruszyć do korpo, agencji reklamowej czy software house’u, żeby móc się ubiegać o pracę jako junior FE developer?
    (bo zakładam, że robienie prostych stron tekstowych to na start za mało)

    Jestem w sytuacji, gdzie na razie nie zanosi się na to, abym wylądował w Coders Labie na kursie – więc zostaje mi uczenie się samemu. Czy na przykład jeśli przerobiłbym od deski do deski całą tą książkę tutaj
    http://www.htmlandcssbook.com/ to czy to wystarczy (czy też może to ciągle elementarz?)

  • Marcin

    Wolę nie czytać. Zaczynam pierwszą pracę jako programista w najbliższy wtorek. Artykuł na pewno ciekawy 🙂

  • OlaG

    chyba nie łapię różnicy między Twoją definicją korpo i software house (szczerze mówiąc, nawet się nie spotkałam wcześniej z tym określeniem). Korpo przecież równie dobrze może mieć swój produkt który rozwija. Chyba, że chodzi Ci o pracę projektową w stylu outsourcingu?

  • Ale super, bardzo dobry wpis! Jestem graficzką, więc dostępne dla mnie opcje pracy są w zasadzie podobne. Trudno na poczatku manewrować, szukać własnego miejsca i najbardziej odpowiadającego nam trybu pracy, ale fajnie chyba spróbować wszystkiego 🙂

  • Ziemek Borowski

    @ Agencja – chyba fronted developer 🙂
    Są jeszcze typowe startupy, jest robota freelancerska że idziesz od projekciku do projekciku (czasem dla wielkich, a czasem dla drobnych).

  • j@va8 lover

    Widzę że poziom artykułu sponsorowanego wybitny.
    Chwalenie się nazwami typu Scrum tylko dlatego żeby były w tekście.

    Product Owner rozdający zadania developerom… hah 😉 – zmieńcie to coderslab na inne kursy – niczego Was nie nauczyli.

    „Jako, że team skupiał się mocno na back-endzie, brakowało mi również
    prawdziwego mentora. Dodatkowo projekty musiały być zgodne z Internet
    Explorerem 8, czasem starszym. A nic tak nie przyczynia się do depresji
    programisty, jak IE.”

    Tak, tak, jechanie po IE dla zasady – przecież to modne, prawda dziubaski? -> przy okazji, jak to team skupiał się na back-endzie a projekty skupiały się na IE? To skupialiście się na back-endzie czy froncie?
    I dlaczego nie może być prawdziwego mentora w pracy backendowej?

    Jesli tak uczy ten kurs programowania – to szczerze współczuję.

  • coderek

    Świetny wpis! 🙂 Fajnie się czyta takie porównanie trochę z przymrużeniem oka. Ja pracuję w Codete i jest to software house właśnie. Bardzo mi się spodobało Twoje określenie „Plac zabaw dla programistów”, ale ja bym bardziej poszedł tutaj w stronę analogii do wielu narzędzi/zabawek, które masz na placu zabaw i możesz wykorzystać do zabawy. Nie chodzi tylko o piłkarzyki czy konsole – u nas też takich rozrywek jest pod dostatkiem. Bardziej chodzi mi tutaj o zaplecze narzędzi programistycznych i tych płatnych i tych bezpłatnych. Dzięki nim mogę się dużo szybciej rozwijać i „bawić się” programowaniem. No i jak to zabawa na placu zabaw, programowanie dostarcza wtedy wielu przyjemności 🙂

  • Jan Kulakowski

    Dużo jest tutaj – http://www.gowork.pl/praca/gdynia;l i na innych stronach z ogłoszeniami ofert dla programistów. Jest to bardzo dobrze opłacalny zawód. Trzeba jednak nie lada umiejętności. Bo tutaj kwestia stopnia i płacy zależy właśnie od umiejętności.