24
Udostępnień
Pinterest Google+

Spędziłam świetny weekend. Zaprosiłam znajomych i przy misce popcornu, w pluszowych piżamach, oglądaliśmy Netflixa.

Przeczytałam świetną książkę, dostałam mailowo trzy propozycję pracy i nauczyłam się nowego słowa po szwedzku. Lagom. To znaczy w sam raz. Wyjątkowo przespałam całą noc, bo koty tym razem postanowiły mi odpuścić i nie rzygać, biegać po mnie czy zrzucać ze stołu szklanki.
Obudziłam się w poniedziałek i szczęśliwa zauważyłam, że dziś nie wyszedł mi na twarzy żaden nowy pryszcz. Kreski na oku wyszły proste, jak nigdy. Na śniadanie zjadłam zdrowe smoothie, którego zdjęcie na Insta zgarnęło masę lajków.
Wszystko szło niesamowicie dobrze.

Do czasu

Cécile Dormeau
Cécile Dormeau
Stoję przed szafą, która pewnie któregoś dnia sprawi, że wyskoczę z mojego trzeciego piętra na kostkę brukową. Przeżyję, choć może będzie mi bliżej do rzodkiewki, niż człowieka. Nie wiem bowiem, jaki sadyzm kierował właścicielką wynajmowanego przeze mnie mieszkania. Cała ściana sypialni szczelnie wypełniona przesuwaną szafą z gigantycznymi lustrami, których same jestestwo sprawia, że nie chcę żyć.
A w środku one:

Spodnie

Hannah Horvath, bohaterka serialu Girls, siedzi naga pod prysznicem
Lena Dunhan, scena z serialu „Girls”
Jeansy. Zapinane na guzik, pociągane na zamek.
Wciągam je na nogi. Jeszcze przed chwilą zwykłe, regularne, typowe kończyny. Teraz pagórkowate przeszkody, ściskane przez okowy boa dusiciele. Z każdym centymetrem czuję ból, kiedy trzewia się wywracają, a ja powstrzymuję się od zwrócenia hipsterskiego koktajlu.
Mijają za duże pośladki i dochodzą do pasa, gdzie przyjdzie przypieczętować ich jestestwo guzikiem. Z lekkim ociąganiem i buntem, guzik wpada w zagłębienie pępka. Przez najbliższe godziny nie pozwoli mi zapomnieć, że TU mam brzuch, tak daleki od ideału.
Próbuję głęboko oddychać, ale czuję, jak rosnę. Jak puchną mi uda, brzuch i ręce. Jak nie mieszczę się już nie tylko w spodniach, ale i we własnej skórze. Puchną mi organy wewnętrzne i czuję, jak płuca przestają swobodnie pracować.
Wierzgam i płaczę, nie panuję nad tym. Biorę telefon i piszę do pracy: Sorry, nie dam rady dzisiaj przyjść. Ogarnę zdalnie. Leżę pokonana pod ścianą i nie wiem co dalej.
Wezmę się w garść. Dam radę wstać i wejść do metra, pojadę do galerii. Kupię nowe spodnie.

Po prostu spodnie2

W gardle mnie ściska, ale odważnie jadę przez kilka stacji i docieram w końcu do sklepów. Odbijam się od wieszaków i zbieram kilka par. Ściągając z siebie spodnie, czuję się jak ciasto drożdżowe. Ktoś mnie zostawił w ciepłym miejscu na godzinę, po czym ściągnął ze mnie szmatkę, a ja stałam się 3 razy większa.
Wciskam kolejną parę. Przewraca mi się żołądek, a na mnie napierają ściany przymierzalni. Światło podkreśla autostrady moich rozstępów, które błyszczą, jak posypane brokatem. Nie umiem już dłużej patrzeć i udawać, że jest ok.
Ześlizguję się na ziemię i wyzywam swoje odbicie od grubej kurwy. Spasionej świni, która zjadłaby własną matkę wraz z kanapą, na której by leżała.
W lustrze jestem zła, twarz mam pełną odrazy. Robi mi się smutno. Mówię: Ej, Amanda, nic się nie stało. Nie płacz, to tylko spodnie. Jesteś fajna i dodatkowa fałda niczego Ci nie ujmuje. Serio, chodź, wstań. Ubierz się. Wrócimy do domu. 
 
Nie mogłabym dłużej żyć, gdybym wciąż była sama sobie najgorszym wrogiem. Codziennie uczę się traktować siebie nawet nie jak koleżankę, ale chociaż obcą mi osobę. Bo nawet przypadkowej dziewczynie na ulicy potrafiłabym powiedzieć, jak mądrym i wartościowym jest człowiekiem. Że ma ładne włosy i piękny uśmiech.

Tylko nie sobie.

Amy Schummer by Annie Leibovitz
Amy Schummer by Annie Leibovitz
Ani ja, ani Ty, nie zasłużyłyśmy sobie na autoponiżanie. Żyjemy w trudnym świecie, gdzie większość z nas nie mieści się w kanonie zaserwowanym przez media i własną głowę. Jesteśmy za chude, za grube, zbyt umięśnione albo za mało fit. W tym świecie potrzeba ciepła, które same sobie damy. Zamiast tego serwujemy kolejną dawkę gówna, które z lubością rozsmarowywujemy sobie na głowie.
Robisz to niezależnie, czy ważysz 120, 82, 65, 55 czy 42 kilogramy. Niezależnie od opinii otoczenia, przyjaciół, bliskich ani nawet osoby, z którą sypiasz. Nie masz na to wpływu, wiem.
Ale spróbuj być dla siebie dobra. Tak po prostu, z ludzkiej życzliwości, która nakazuje Ci ustąpić miejsca w tramwaju i odwzajemnić uśmiech na ulicy. Ta sama życzliwość niech Cię zeskrobie z podłogi w przymierzalni.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Wykonalne postanowienia noworoczne, które naprawiły mi życie

Następny artykuł

Dlaczego nie przeczytam w tym roku 50 książek?

  • A wystarczyło kupić spodnie w swoim rozmiarze, a nie o dwa za małe i byłby spokój. Co mi przypomina, że ostatnio kupiłam spodnie w rozmiarze 36 i odkryłam, że nie muszę już ich zapinać na pasek, bo są za szerokie w talii. Czyż to nie cudowne?

    • to nie wina spodni, a te mam zawsze w swoim rozmiarze, zwykle zresztą do przymierzalni przynoszę za duże bo nie potrafię ocenić własnego wyglądu.

  • Henrietta91

    A myslalam ze tylko Ja tak mam. Ze niby wiem ze brzydka nie jestem, ze slysze komplementy i od facetow i od kobitek ale.. pierwsza lepsza napotkana osoba ma piekne oczy (ofc ladniejsze od moich) fajniejszy tylek(ofc ladniejszy od mojego) i bardziej lsniace wlosy (ofc bardziej od moich). I wtedy mi mina zrzedla. Btw jak Ja sie jaram laskami ktore sa naprawde fizycznie gorzej niz przecietne a zdaja sie nie zwracac uwagi na inne pieknosci w otoczeniu i sa happy. Czasem mysle ze na ich miejscu bym nie wytrzymala psychicznie na tym swiecie. Serio. A one zyja sobie i maja sie dobrze nie majac takich rozkmin jak Ja.

  • LunaMendax

    No cóż… kiedy przytyłam, ale tak na prawdę przytyłam, byłam załamana. A potem okazało się, że muszę wymienić wszystkie biustonosze, na takie o numer większe! Z jajek sadzonych, na które prawie nic nie pasowało, przeszłam na fajne solidne B! I nareszcie mam rowek między cyckami 🙂 Przez tyle lat zapinałam się pod szyję i męczyłam w sztywnych pogrubionych stanikach, a na myśl o rozebraniu się przed facetem, robiło mi się niedobrze, a tu wystarczyło przytyć. Przy czym nadal mieszczę się w bezpiecznej dla zdrowia szufladce! A co do spodni – NIENAWIDZĘ ich. Nie dlatego, że się w nie nie mieszczę, ale dlatego, że nie ma na mnie rozmiaru! Zawsze miała bardzo szczupłą talię i bardzo rozłożyste biodra. I zawsze miałam ten sam problem – jeśli spodnie obejmowały mi biodra, w pasie mogłam zmieścić jeszcze 2/3 siebie. Te, które w talii mierzyły tyle co ja – nie przeciskały się przez dupę. Dlatego uwielbiam leginsy! Do tego ładna tunika, długa bluzka, albo jedyny taki sweter (bo przeze mnie robiony!) i można wyjść z domu 🙂 I nie tylko nie zapomnijmy o dumnym wypięciu nowo nabytych piersi! :p

    • Ala S

      A ja nie cierpię dużych cyckòw (u siebie, cudze mnie nie obchodzą) i zawsze przezywam zalamanie z gatunku „gruba swinia” wlasnie przy mierzeniu stanikow. Do przymierzalni biore narecze malych slodkich koronkowych staniczkow a potem przymierzam jeden za drugim i widzę jak mi wylazi wszystko bokami, wychodze znowu na sklep, biore garsc namiotow i dopiero wtedy cos pasuje. No nie mam jakis ogromnych cyckow ale w porownaniu do swojego standardowego „75b” ktory mialam latami, zanim przytylam, sa wieksze. Oczywiscie mam zastrzezenia tez do innych otłuszczonych czesci ciala ale cycki mnie najbardziej dobijają i zawsze wychodze z przymierzalni z postanowieniem ze nic nie bede jadla dopoki nie znikną :p

      • Dziewczyny, idźcie na brafitting, radzę jak przyjaciółce 🙂

        • Ala S

          Mi się te staniki w takich brafiterskich salonach nie podobają strasznie, no moze te na malutkie biusty maja jakies fajniejsze modele,a takich obwodów jak proponują brafiterki też nie jestem w stanie nosić, mam ochotę zedrzeć z siebie wszystko po 5 minutach w czymś takim 😬

  • Czuję się dokładnie tak samo. I dlatego właśnie nie mam w szafie żadnych spodni poza dresami do łażenia po domu. Wizyta w galerii w celu kupienia spodni = depresja.

    Pozdrawiam!

  • Przypomniałaś mi, że potrzebuję nowych spodni. Bez względu na to, ile ważę, ich zakup to dla mnie koszmar i zawsze produkuję wtedy dużo brzydkich myśli.

  • Molli X

    Spódnica na gumę rozwiązuje sprawę ! 😀

    • Też sobie to powtarzałam trzy rozmiary temu xD

  • Zaraz po świętach zaczęłam szukać nowych spodni. Przeszłam TRZY galerie handlowe. Nic. Zrezygnowana zajrzałam do Reserved (to nie jest reklama). Pani w przymierzalni, chcąc podać mi „numerek”, pyta:
    – Ile ma tam pani par?
    – Nie mam pojęcia – odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Przewrotnie pocieszające było to, że trzymane przeze mnie pary spodni ważyły mniej więcej tyle, co ja.

    Po godzinie wyszłam z jednymi legginsami.

    Kurtyna.

  • TenCiTo

    Bosze, ale to trywialne – przestan(cie) wbijac sie sie w dzinsy ktore udaja leginsy! Bierzcie przyklad z facetow, ktorzy musza miec dobra poduszke powietrzna przy cochones aby wlasciwie, dla siebie i dla Was, funkcjonowac. Skoncza sie mordegi. No i tak, badzcie dobre dla siebie. Nie laskawe, dobre!

  • Na szczęście życie nie kończy się na spodniach, chociaż dużo upokorzeń zaliczyłam w życiu przez te część garderoby. Na przykład kiedyś byłam jeszcze naiwna i wierzyłam, że sklepy mają w swoich podziemiach pełną rozmiarówkę. Weszłam do Orsay, a tam pani rzekła: „No na panią to nic nie znajdę!”. Próbowałam ze spódnicami, było spoko, aż stylistka-sadystka powiedziała: „Ale widać, że maskujesz dużą pupę spódnicami!” Tak źle i tak niedobrze. A potem pojawiły się zgoła inne myśli, takie, że naprawdę mało siebie lubimy i za dużo na siebie kurwimy. Że nie widzimy odbicia w lustrze, tylko nasze skrzywienie, które z tym co widzą inni nie ma znaczenia. Dlatego trzeba sobie obraz w głowie korygować, dawać plusiki jak w zerówce i dać się pokochać najlepiej najpierw komuś, a potem sobie. Natomiast mordęgi kupowania spodni nic nie zmieni. Albo nie wchodzi łydka albo udo albo dupa. Za to zdradzam namiary na jeansy idealne dla dupiastych i uwaga, bo brzmi to strasznie, ale firma Angels Jeans robi dobrą robotę.

    http://www.angelsjeans.com

    Polecam, bo innych nie kupuję, a wyczaiła je moja Mama.

    Opcja elegancka, spodnie, o których moje koleżanki z kategorii wiekowej starszej mówią, że warte są każdych pieniędzy, bo nogi się ma w nich 5 razy dłuższe a dupcie 3 razy węższą, czyli spodnie Cambio, proszę się nie zrażać ceną, bo są jej warte:

    http://www.cambio.de/start-neu.html

    Całuski przesyła Lejdi! :*

  • Szczerze mówiąc, osiągnęłam wyglądowo-ubraniowy stan zen, który jest dość rzadko rujnowany. Spodnie kupuję na targach w małych miasteczkach od porządnych Ukraińców – mają wszystkie rozmiary na świecie (nawet a la namiot). Unikam sieciówek, bo naprawdę zaniżają rozmiary, żeby człowiek z 175 cm wzrostu nie mógł znaleźć sukienki? We wszystkich wyglądam, jakbym obrobiła przedszkolaka. Poza tym przyjaźnię się z facetami, którzy mają wygląd i bycie fit głęboko gdzieś i nie rozumieją, czemu bym chciała się tym przejmować. Jedyny komentarz do mojego wyglądu, który usłyszałam w ciągu ostatnich wielu lat, to porównania historyczne („W tej spódnicy kojarzysz mi się z tymi dziewczynami z Powstania…”). No więc nie jestem ani ładna, ani brzydka. Nie wmawiam sobie żadnej z tych opcji. Jestem historyczna. Ha. I zupełnie się zgadzam z tą życzliwością wobec samej siebie. Skoro muszę ze sobą przeżyć tyle lat, to chociaż czasami muszę traktować się jak dobrą koleżankę, a nie męczącą mendę.

  • fat_budgie

    1: Przede wszystkim dobrywieczor, pierwszy raz sie wtracam.

    2: *nienawidzic, nie widziEc.

    3: dwa lata temu dalam sobie szlaban na kupowanie ciuchow. Poprawia dobrostan o jakies 150 punktow.

  • szczerze? Mam to gdzieś od jakiegoś czasu i jest mi przyjemniej w życiu 🙂

  • Selia

    Po jednej nauczce z dżinsami nauczyłam się, że zamiast kupować je w galeryjnych butikach, kupuję w dyskontach (szczególnie w tych o czteroliterowych nazwach). Kiedy w butiku wzięłam mój rozmiar i spojrzałam na niego krytycznie, okazało się że żeby wcisnąć do nich jedną nogę, musiałabym rozpruć nogawki i połączyć je ze sobą. Do tego, jak już kupiłam 2 rozmiary większe (w każdym razie metka tak twierdziła), rozlazły się na szwie po dwóch miesiącach, a zaledwie tydzień wcześniej wywaliłam paragon.

    Za to w dyskontach, biorę mój rozmiar – ten prawdziwy mój, w domu przymierzam i okazują się idealne. Do tego okazały się dużo trwalsze od tych butikowych (zarówno kolor, jak i materiał). No i cena zupełnie inna. Jakim cudem ich rozmiarówka jest zupełnie inna od tej butikowej?

  • Molli X

    Szkoda, że tu takie załamki z takiego nikłego powodu. Tyłek czasem rośnie i cóż… trzeba go kochać, a nie wciskać na siłę w za ciasne portki, żeby się tylko podobać 😉 No wiem, chcemy się podobać, ale szanujmy swoje ciało do jasnej (za)ciasnej, w końcu to tylko spodnie…Tylko. Nie ma co się spinać, żeby imponować komuś tam. Nie jesteśmy lalkami tylko żywymi kobitkami w końcu, krew musi krążyć, ciało oddychać, brzmi banalnie, ale to właśnie ta jedna jedyna prawda objawiona na temat spodni 😉 Się katować, żeby…wcisnąć spodnie na dupę 😀 ja Ciebie. Jak Pupa za duża, to legginsy nie jeansy 🙂

  • Gustavo Woltmann

    Nie ma co dramatyzować w kwestiach tak bardzo nieważnych…Trzeba kupować swój rozmiar, bez oszukiwania siebie i od razu wygląda się lepiej ;).

  • Wiadomo, że nie można być dla siebie zbyt krytycznym. Ja powtarzam zawsze, że ktoś z naprawdę dużą nadwagą powinien schudnąć ale dla zdrowia, a nie po to, żeby wcisnąć się w rozmiar 38. I zaznaczę jeszcze raz – z dużą nadwagą, a nie z 5 czy nawet 10 kilo więcej. Fałdki ma każdy, nawet Chodakowskiej się brzuch marszczy, gdy się garbi 😉 Widziałam na własne oczy 😀 Poza tym c’mon, tu chodzi o zdrowie, to całe bycie fit, o pokonywanie swoich złych nawyków, a nie „będę miała rozmiar 36 i uj”, nie lubię takiego podejścia. Każda kobieta jest piękna, i tu chodzi o wnętrze, a nie wygląd. Wystarczy tylko, że delikatnie coś zmieni i chociażby woda zejdzie z organizmu i nie będzie uczucia puchnięcia. Od razu lepsze samopoczucie, a lepsze samopoczucie to piękny człowiek, bo jest weselszy i bardziej pewny siebie 🙂

    Co do spodni to też mam mieszane uczucia, bo kurczę, nie wiem jak oni te rozmiarówki robią. Co spodnie, to inne! O tym trzeba pamiętać, bo co sklep, co spodnie, to inne cm w pasie i w udach. A porównałam niedawno swoje spodnie sprzed kilku lat – 38 i obecne 38. Różnica jest ogromna, serio. Oszukują nas i tyle, bo często im większy rozmiar tym droższe spodnie. Amen, cała prawda o sieciówkach 🙂

  • Agata B.

    Polecam lekturę Wayne’a W. Dyera – Your Erroneous Zones, istnieje też w polskim przekładzie. To nie jest jeden z kolejnych tandetnych i banalnych poradników ze strefy nowości w empiku, które mówią jak żyć. Daje do myślenia i pozwala się uwolnić o dylematów za ciasnych spodni. Szczerze polecam – sama przeczytałam dwa razy i czasem do niej wracam. Trzymaj się Amanda 🙂

  • Basia A.

    jak sądzę jeansy są jedynie narzędziem do pokazania jak niefajnie jest napieprzać w siebie. Tak to rozumiem. Noszę rozmiar 36 i tonę złości oraz autoagresji na temat myself. Mądry tekst, słodko – gorzki, uśmiechnęłam się, ale przez łzę jednak.

  • Teresa Maria Wlosowicz

    Skąd ja to znam? Też, niestety, mam dużą nadwagę, ale już się z tym pogodziłam, bo szczuplejsza raczej nie będę.

  • Mery

    Z tym niestety nie ma co walczyć, pozostaje chyba tylko mozolna praca nad akceptacją i zbieranie się po każdym takim kopie, który same sobie usadzamy. U mnie trwało to ok 15 lat,sama wizja ubierania spodni przyprawiała mnie o mdłości i okropny strach, a potem sypały się wyzwiska. Każdy krok, każde spojrzenie na mnie kogokolwiek, to była męczarnia. Jak najmniej imprez i chowanie się w przepastnych ciuchach,okropne. W końcu po latach nieco odpuściłam,ale wizja skelpu i kupna spodni to nadal koszmar. Tylko, że to większy problem, który, jeśli nie jesteś na siłach, warto z kimś przepracować. Uściski!

  • Anita Jaszewska

    Aż przypomniała mi sie scenka z zakupow: kiedys polowalam na mom jeans zanim byly bardzo popularne, wiec ucieszylam sie niemilosiernie ze znalazlam na sklepowym wieszaku ideal (kolor, fason etc). Wisialy doslownie ze 3 szczupakowate pary, wiec sie pytam pani ekspedientki czy jest moze wiekszy rozmiar. Odpowiedz: wszystko mamy tylko do rozmiaru 40. Kurtyna opadla, smutek i wkurw pozostal.