7
Udostępnień
Pinterest Google+

Mam prawie 30 lat i w połowie miesiąca znowu mam puste konto.

Przejebałam na randki, papierosy, piwa, pociągi i taksówki. Nawet na miesięczny bilet, choć go nie potrzebuję, mieszkam w ścisłym centrum. Ale na przedmieściach są dobre imprezy.

Jeszcze 10 lat temu byłam pewna, że w tym wieku ludzie są tacy poważni. Mają poważne prace, poważne problemy, poważne związki i poważne decyzje. Poważne dzieci w przedszkolach, które dowożą tam poważnymi samochodami. Poważne żakiety dopasowane do poważnych czółenek. Poważnie jadają homary i popijają zbyt drogie wino na zbyt sztywnych imprezach firmowych. Poważnie traktują siłownie i zdrowy tryb życia. Mają poważne konta bankowe, poważne lokaty długoterminowe i odkładają w ramach trzeciego filaru.

Jesteś niepoważna

coke

Taki tekst powtarzali nam rodzice, nauczyciele czy ta koleżanka z dobrymi notatkami na studiach, ale długim kołkiem w dupie. No co poradzę, że znowu wolałam spać do późna, niż pójść na wykład?

Jestem przed trzydziestką, jestem niepoważna. Niepoważne są moje mandaty za parking i wysokość czynszu za mieszkanie. Niepoważny jest stan mojego konta bankowego oraz ostatnie transakcje. Kupiłam paczkę fajek, bo przecież mogę żywić się darmową kawą w pracy, prawda?

Mam niepoważne włosy. Niepoważne jest, że nie myłam ich przez cały weekend, bo trzy dni minęły mi jak dwie godziny i ledwo wskoczyłam do pociągu o czwartej rano. Niepoważne jest to, że po pięciu godzinach podróży, po prostu poszłam do pracy.

Mam niepoważną twarz ze wczorajszym makijażem (beauty guru, czuję wasze baty na moich plecach). Niepoważne kolczyki i niepoważny kolor szminki. Niepoważnie rozmazane smoky eyes, które sugeruje, że jestem vlogerką urodową albo dzieckiem z dworca Zoo.

Mam niepoważne hobby. Gram w gry, piszę bloga i spędzam nieco za dużo czasu z dziewczynami na Tinderze. Poważni ludzi nazwaliby mnie puszczalską. Na szczęście mam niepoważnych znajomych. Oni mówią „whatever works for you, babe”. Niepoważny komentarz.

Poważni ludzie powiedzieliby „Martwię się o ciebie. Co z twoją przyszłością. Gdzie się widzisz za 5 lat?”. Berlin, Londyn, Sydney. Skąd mam wiedzieć. Nie wiem, gdzie widzę się dziś wieczorem, bo zgubiłam klucze do mieszkania.

Niepoważna matka

minerwa

Poważnieję trzy razy dziennie. Pory karmienia kocich dzieci, dwóch pluszowych worków wymiocin, które swoją nienawiścią do mnie wyrażają miłość. Płuca bym wyrwała sobie, żeby sobie smacznie je zeżarły razem z wątróbką.

Jest sobota nad ranem, impreza dogorywa, a ja wstaję niczym perfekcyjna pani domu. Wyparzam słoik, do którego przekładam organiczną, bezglutenową karmę dla kotów. Nie ucierpiał przez nią żaden delfin. Zabite owce pasione były na dachu Hiltona i codziennie jadły tylko wodorosty zbierane rękami dziewic z Ko Phi Phi. Posypuję ją krewetkami hodowanymi wzdłuż sutków Nicki Minay. Do środka dosypuję nieco narkotyków. Zylkene dla dzieci, Xanax dla mamusi.

Nastawiam wodę na kawę, żeby obudzić tych ludzi na mojej kanapie, aby byli wystarczająco przytomni i nie podeptali mi kotów. Sama z uwielbieniem dreptam do kuwety, wyciągając z niej bursztynowe skarby. Dosypuję organicznego żwirku zrobionego pewnie z dębu Bartek. Posypuję całość pochłaniającym zapach brokatem.

Tuptam znowu do kuchni i z apteczki wyciągam kolejne pasty, żele i tabletki dla dzieci. Na zdrowe zęby, na zdrową sierść, na zdrowe życie, na zdrową śmierć.

Macie koteczki. O kogoś muszę dbać, jak nie umiem o siebie.

I nazwij mnie teraz Pokoleniem Ikea, millenialsem czy bananem. Rozpuszczonym dzieckiem, które z Twoich podatków się uchowało. Spuszczam w kiblu krwawicę prababek i pradziadów, co to walczyli o wolną Polskę. Na ich szczątkach wyrosłam ja. Dziewczyna, która podpaliła makaron do spaghetti i naciska wszystkie guziki na pralce w nadziei, że  ta zacznie się w końcu kręcić.

Dziewczyna, która boga nie kocha i sypia z innowierczyniami. Znowu potem dostanę komentarz, żeby mnie kozojebca wyruchał. Nie skorzystam, ale żadnej dziewczynie w hidżabie nie odmówię. Bo przecież i tak każdą religią gardzę tak samo.

Potem leżę na kanapie w sobotnie popołudnie. Oglądam reality show, w którym konkurują ze sobą drag queens i pożeram z miłością zrobione dla mnie naleśniki przez najpiękniejszych gejów w całym Sztokholmie. I tak myślę, że ok, moje życie może nie jest poważne. Może przypomina nudny, hipsterski film, który puszczany będzie w Kinie Luna przy Zbawixie.

Ale… tutaj miała być puenta, ale jak na niepoważną osobę przystało – zapomniałam jaka.

 

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

W poszukiwaniu zaginionej Amandy

Następny artykuł

Jak zamknęłam się w klatce?

  • Emilia Maciejewska

    W Kinie Luna nie grają hipsterskich filmów. A poza tym nie ma nic złego w hipsterskich filmach.

    • Ja byłam na hipsterskim. A nie, wróć, to po prostu był szwedzki film. Więc na jedno wychodzi 😀

      • Emilia Maciejewska

        No tak, Szwedzi są totalnymi hipsterami. Ale co ja będę gadać, wiesz najlepiej 😀

  • Ludzie są za poważni. Potrzebujemy więcej niepoważnych osób.
    Pozdrawiam z planety, na której radośnie brykają jednorożce srające tęczą.
    Ps. Dziękuję za to, że masz takie hobby. Przez Twojego bloga poważnie (!) zastanawiam się, co ja chcę od życia.

    • A musisz coś chcieć?

  • Ponieważ przekroczyłam już tę granicę, która oddziela młodość od kremu na zmarszczki za dużo PLNów, mam dopasowane żakiety oraz mniej dopasowane czółenka, a także prowadzę poważne biznesowe życie, mówię Ci jako Dobra Ciocia Pasztet: zazdroszczę! I rób tak dalej, to mnie swoją zgnilizną moralną poczęstujesz jak mi się uda wpaść do Sztokholmu w maju 😉

    • Pasztet w Sztokholmie?! <3 się już jaram jak ciuchy, które paliłam ostatnio na dachu 😀

      • Może mnie łaskawie zaproszą na jakieś B2B, właśnie aplikuję, to wtedy wpadnę z dziką rozkoszą! ;D

        • z dziką rozkoszą już szykuję dla Ciebie śniadanie 😀

  • Joanna Debicka

    jestem niby w powaznym wieku…. mam powazna prace ale prowadze sie malo powaznie, cale sczescie moi klienci to glownie artysci wiec maja gdzies ze ich ksiegowa ma derdy na glowie….w dowod wdziecznosci chca pic ze mna wodke co jest nawet mile… bylam blisko tego aby cale moje zycie bylo powazne ale serio to nie dla mnie…

    • Jesteś księgową w dredach? Gdzie się podziewałaś całe moje życie?! <3
      I dlaczego pojawiasz się, kiedy zawiesiłam działalność w Polsce 😉
      Nie no, ja niby jestem poważną programistką. Ale w sumie kobiet, programistek i kobietek-programistek nikt i tak nie traktuje poważnie.

  • Szkoda, że nie spotkałyśmy się na tinderze. No ok, kilka cyfr plus w metryczce wiekowej u mnie też by nie zaszkodziło do tego w sumie 😆

    • mam tylko 20km odległości od siebie 🙁 ale wciąż jest szansa :>

  • Dzięki Tobie nie boję się starości. Wiesz, mam 23 lata i wciąż jestem niepoważna wśród swoich poważniejących znajomych. Bałam się starości. Bałam się 30stki. Teraz nie boję się nawet później starości, to jest 40stki.

    • Listopada

      Podpisuję się pod tym komentarzem. Jest nadzieja!

    • Obejrzyjcie Grace and Frankie, przez nie przestałam się bać 70tki.
      40stka brzmi mistycznie, jak nadzieja na melanż życia. Nie mogę się doczekać ;]

      • Ja też się bałam nadchodzącej 30-stki. Bo to przecież taki POWAŻNY wiek. Aż obejrzałam Grace and Frankie. Ludzie, przecież życie w każdym wieku może być piękne, ciekawe i zaskakujące. Jeśli tylko tego chcemy.

  • TheJarzabkiBlog

    Dziś niepoważnym jest się w wielu aspekach życia. My też słyszymy – po co tak podróżujcie, za dzieci byście się zabrali. Ale jak to niepoważni ludzie – za nic mamy takie komentarze 🙂

  • Świetny tekst – doskonale obrazuje szare, zwyczajne „poważne” społeczeństwo, wyścig szczurów i modę na bycie perfekcyjnym…Fajnie, że są niepoważni ludzie i o tym piszą 😀

  • Mam 30 lat i jestem niepoważną matką. Nie jestem podobna do Ciebie, ale do osoby dorosłej też nie bardzo 😉

  • Zazdroszczę i uwielbiam Twoją niepoważność. Ja stałam się poważna trochę zbyt szybko i ostatnio mam trochę poczucie straconego czasu, że w wieku 26 lat mam czwartą poważną pracę, kończę trzeci kierunek studiów, a do tego już planuję kolejne. Na szczęście, stan moich kont jest nadzwyczajnie niepoważny.

    • lol, ale ja zawodowo jestem całkiem poważna. choć nikt poważnie nie traktuje kobiet, programistów, a co dopiero kombo.
      i żyłam bardzo poważnie przez ostatnie lata. więc uważaj ;]

  • Bycie poważną 30-latką jest przereklamowane.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja mam 30 lat , dziecko i lokatę bankową – ale na tym cała moja „powaga” się kończy. Garsonki nie ubiorę nawet po pięćdziesiątce, bo wolę długie boho kiecki i dżinsy z dziurami na kolanach. Nie gotuję dla siebie i dla swojej rodziny jak przystało na typową Matkę Polkę, wpierniczam fast-foody, w soboty imprezuję, a po mieście jeżdżę na hulajnodze 😉 Najważniejsze, że jest mi z tym dobrze 🙂

  • The Blond Travels

    Kochana, ja mam 36 lat, jestem rozwodka, ktora 4 lata temu stwierdzila, ze pieprzy to powazne zycie. Londynie, pieprzy prace w korpo, oszczednosci na kupno mieszkania i gotowanie obiadkow i chce podrozowac. Jestem tak niepowazna, ze zamieszkalam w Tajlandii i zyje z uczenia angielskiego przez internet 🙂 Zycie jest piekne jak sie jest niepowaznym!

  • No to już wiem, jaki serial byłby Twoim duchowym zwierzęciem. Ostatnio moje ulubione, odkurzone powiedzonko- ciężko jest żyć lekko. A skoro ciężko, to już fajnie, jak ktoś dał radę dobić do wieczora i nie umrzeć po drodze. No i umówmy się, i tak by tej Twojej powagi nikt nie docenił. Nie w tych czasach.

  • domi

    Świat należy do wariatów, tak było, jest i będzie 😀

  • Marcin Smok

    Nikt nie powinien nam narzucać jak mamy żyć 🙂

  • Mam 27 lat. Moje koleżanki zachodzą co chwilę w ciążę. Ja zachodzę w głowię, jak po czterech piwach uda mi się zrobić fajny makijaż. Który zmywam, podobnie jak Ty, nazajutrz.
    Uwielbiam mój pierdolnik – gry komputerowe, komiksy, blogaska, hasztagi na Insta. Tindera nie mam, ale… Mimo tego istotnego braku w modnych aplikacjach, może kiedyś i tak uda nam się gdzieś spotkać 😀

  • Justyna Bzdak

    Poważna to ja będę leżąc w trumnie, teraz żyję i robię to co chcę, a obecnie planuję huczną imprezę na swoje 28 urodziny!

  • MOKO 61 Pawel

    Oczami 45 letniego oldboya z Krakowa (podkreślam miasto urodzenia po to żeby obalać pewne mity)..
    To jest takie popierdolone, że wciska się ludziom takie schematy. Miałem bardzo podobnie. Też tak myślałem, że jak 30 to wszystko takie poukładane będzie etc. Bullshit. Ja dopiero wtedy (pracujàc w mini korpo) odkryłem pasję do zawodu, który dzisiaj z radością wykonuję. W 2004 Wróciłem na rok do Londynu (mieszkałem tam 1997-99 uciekając przeć biedą i nędzą) żeby się sprawdzić (w Polsce nie bo: 1. żadne wyzwanie językowe 2. nikt by mi nie zapłacił 2/3 tego co potrzebowałem). Po powrocie (niechętnym ale jednak musiałem, bo nie stać mnie było na nic – rent i życie pochłaniały prawie całą pensję, a na większą jako niewykształcony w temacie nie mogłem liczyć) zapisałem się na 2 letnie studium dla papieru. Później znowu pracowałem ku chwale innych, aż w końcu zacząłem solo i spółkę. Było ciężko, dużo finansowo wtopiłem, aż w końcu przekonałem rodzinę (żona i 2 dzieci), że albo to zrobię w Warszawie albo będę się zajeżdżał dalej. Wyprowadzka, roczne poszukiwania miejsca – było zwątpienie. I wtedy uśmiechnęło się szczęście (w wieku 39 lat). I trwa do dziś (choć w grudniu 2016 byłem zdrowotnie jedną nogą na tamtym świecie ale udało się i dzisiaj znowu mogę co miesiąc przelać parę stów na potrzebujące chore dzieci i polecieć kilka razy w roku gdzieś w Europę na koncert ulubionych kapel (muzyka to pasja numer 1). Cierpliwości ludzie. I odwagi.