3
Udostępnień
Pinterest Google+

Cześć, moje imię to Amanda – jak tych wszystkich okrutnych, zdradzieckich kobiet w wenezuelskich telenowelach.

Tak zaczyna się mój list motywacyjny. Przestań patrzeć z politowaniem i myśleć, że ja jebie, Amanda, załóż sobie Patronite bo nikt Cię nigdy nie zatrudni. Wbrew pozorom, ten list załatwia mi jakieś 3 rozmowy rekrutacyjne dziennie.

Pracy może mi tak szybko nie załatwia, bo w Szwecji nie brakuje wyjebanych w kosmos seniorek i seniorów, szczególnie z Indii czy Pakistanu i ciężko takiej dziołszce, co to ma 2 lata doświadczenia, z nimi konkurować. Plus jest lipiec, a w lipcu Szwedzi się puszczają. W sensie zamykają biura i jadą do swoich letnich domków udawać, że lipiec jest taki upalny.

Zrób komuś dzień

Ten list stworzyłam jeszcze jak szukałam swojej pierwszej pracy w Szwecji. Od tamtej pory go edytuję i dodaję do niego różne kwiatki. Pomyślałam, że pracując w HR ludziom się musi nudzić widząc kolejne, białe CV i list motywacyjny, w którym ktoś zapewnia, że jest miły, uczynny i dobrze pracuje w zespole.

Nigdy nie rozumiałam sensu listów motywacyjnych, w których to piszesz o swoich cechach. Bo możesz tam napisać wszystko. Dla przykładu, że się nie spóźniasz, lubisz masło i komedie. Jak ktoś ma to zweryfikować? Toż to tylko słowa.

Wtedy pomyślałam, że ja w słowa to akurat jestem dobra. I mogę napisać coś w sposób głupi i zabawny, co pokaże moją osobowość bez potrzeby tworzenia mało wiarygodnej listy. I tym sposobem z mojego listu można wynieść, że jestem nieco głupia, ale chociaż zabawna.

Udowodnij skill

Advertising Agency: Publicis, Zurich, Switzerland

Jestem juniorem i jak każdy junior, obiecuję poprawę i że może nie mam 10 lat doświadczenia w React Native, bo ludzie jarają się nim zresztą dopiero od kilku miesięcy, ale się szybko nauczę. I Angulara. I w ogóle to, kurwa, będę Frontem, co to będzie w Javie, C++ i C# kodził, bo dlaczego nie. Wszystko zrobię. Jeszcze toaletę umyję, bo z Polski jestem, to swoje miejsce znam.

Jak to ujęłam słowami? Napisałam, że nie jestem juniorem w stylu „wrzód na dupie” i jestem zaawansowaną użytkowniczką Google, Stackoverflow, Lyndy i w ogóle taki Internauta ze mnie, że wszystko znajdę zanim przyjdę truć dupę, że psze pani, psze pana, ja tego nie umiĘ.

Aha, nie zmyślam, ja tak naprawdę piszę. Tymi słowami. Z tą różnicą, że po hamerykańsku. Czasem zapominam też przedimków nieokreślonych (ale jestem mądra, wcale nie wygooglałam przed chwilą, że tak się poprawnie mówi o „a” i „an” przed rzeczownikami) bo jestem z Polski. I tego w Polsce nie używamy i ten brak świadczy o mojej słowiańskości. Tak mówią. Ja to pielęgnuję, bo czemu nie?

Bierz pod uwagę, że w dużej mierze mogę sobie pozwolić na takie zachowanie. Działy IT z reguły są dość wyluzowane, ten sam list wysyłałam do banków i dużych korpo. I wcale mnie nie olali (tzn. no nie wszyscy, niektórzy tak, życie). Ale wyszłam też z założenia, że swoje 6 miesięcy w kancelarii odbębniłam. Tam  grzywkę miałam nie taką, do białej koszuli zakładałam spodnie do dresów i w ogóle to nie mogli się zdecydować, czy jestem zbyt wyluzowana bo piję kakao zamiast kawy na przerwie, a może zbyt sztywna, bo się oburzałam na żarty na temat wygranej Conchity na Eurowizji.

Teraz chcę pracować z równie pojebanymi ludźmi, jak ja. A tych, na szczęście, w Szwecji nie brakuje. Na rozmowach nigdy nie chowam tatuaży (i dobrze, bo Karolinę Kubikowską to już pół Sztokholmu przeze mnie zna jako autorkę mojego rękawa), nie ubieram się odświętnie i w ogóle no, żadna ze mnie lady.

List motywacyjny kończę tym, że sama zapraszam ich na fikę, bo mimo, żem niebieskowłoska słowianka, to mogę poudawać trochę wikinga. Kiedy bardzo lubię jakąś firmę, próbuję być naprawdę ułożona. Ale mi nie wychodzi i dopisuję:

I will be more than glad to work with you (it will be actually really fucking awesome, but no pressure).

Czy to działa?

Denholm

Dyplomatycznie, programistycznie, odpowiem, że „nie wiem, u mnie działa”. Skąd wiem? A no po takich mailach:

Amanda, hej! 
We like your application (I love the giddiness) and figured we would be very silly to not take the chance to meet you. So, when are you in Stockholm the next time? We are working most of the time over the summer and have our office at the KTH campus, so let us know your availability and then we can come up with a suitable day and time! :)) 
All the best, 
Hedvig 
Widzicie? Ludzie doceniają głupich ludzi. Jest dla nas wszystkich nadzieja. I dla mnie nadzieja, że lato się kiedyś skończy, a moje oszczędności być może jeszcze nie. Szwedzi wrócą z wakacji i ja zdecyduję się w końcu z którąś firmą podpisać umowę.

Pamiętaj

Jeżeli masz trudności w znalezieniu roboty, to nie bierz tego do siebie. Ja wzięłam mocno do siebie słowa „fake it till you make it”, bo przepłakałam zbyt wiele nocy, jeszcze przed programistycznymi czasami, kiedy to na 1000 maili nikt się nie odezwał. Żodyn. Doszłam teraz do jakiejś takiej wprawy, że LinkedIn mi hula, CV mam kolorowe i pstrokate (odwraca wzrok od braku doświadczenia, polecam, lol) oraz list motywacyjny głupi. I jakoś to działa, ja się mniej spinam (nieprawda, spinam się, ale to wypieram) i uduchowiana powtarzam sobie filozoficznie, że jakoś to będzie.
No bo będzie, co nie?

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Jak poprawnie wnieść żwirek na drugie piętro?

Następny artykuł

Weź mnie na basen, bo jeszcze Cię zgwałcę

  • Ja już dość dawno odkryłem, że bezpośrednie, trochę bezczelne zachowanie przy szukaniu pracy popłaca. A po kilkudziesięciu interview cały ten proces wchodzi w krew, wtedy człowiek robi się naprawdę wyluzowany i to procentuje.

  • Cóż, kiedyś poszłam na rozmowę do pracy, którą potrzebowałam tymczasowo, bo jednak gruz to mało odżywcza dieta i taki sztywny człowiek mi się trafił po drugiej stronie biurka, że łojesu. Oczywiście padły jakieś typowe pytania i jedno z najdebilniejszych, czyli „jak się widzę za 5 lat”. A wiadomo, że chyba się nie widzę jako kierownik rozkładaczy towaru z najniższą krajową i w ogóle chujową perspektywą, więc próbowałam z jakimś takim przełamaniem tej napompowanej atmosfery, zażartować:
    – Za 5 lat to ja mam nadzieję, że jeszcze będę żyła.
    Koleś tak na mnie popatrzył jakbym była czymś bardzo śmierdzącym i ogólnie gównianym, i chciał wiedzieć czemu miałabym nie żyć za 5 lat.
    Więc jak stamtąd wyszłam to stwierdziłam, że nawet jeśli zadzwonią, to nie widzi mi się pracować u kogoś kto ma kij od szczoty głęboko w dupie.

  • Amanda, muszę odpicować swoje oferty. Właśnie mi to uświadomiłaś 😀

  • Daniel Filipek

    „Wyluzowany” styl ok. Ale przekleństwa? Serio to działa?

  • Mój cudowny narzeczony ma we fragmencie o poziomach znajomości języków obcych taki kwiatek:
    Język Angielski B2
    Język Rosyjski DOTA 2
    Gdyż kiedyś był to gracz Doty i z „ruskimi” grał 😀

  • Sylwia Mazurek

    Amanda zjebie Ciebie żodyn nie pobije <3 Ty nasz kołczu 🙂

  • Klara Zawada

    Ja za bardzo pomiatam ludzmi chodząc na rozmowy. Nawet po angielsku, którego nie umiem w dodatku..
    A w CV jak wół siedzi 28 lat przepracowane w zawodzie
    I wszystkie propozycje mnie nudzą
    CO POCZĄĆ?!
    PS. A propos „gdzie się Pani widzi za 5 lat” – zadano mi pytanie czemu aplikuję do firmy, z której sama się kiedyś wcześniej zwolniłam. Nie utrzymałam języka za zębami -„Jest tu taki kierownik od innowacji, który kiedyś nie chciał mnie przyjąć do działu. A więc teraz przyszłam go wygryźć”. Po czym podziękowalam za miło spędzony czas i dobrą kawę, o angażu nikt więcej nie wspominał.

    • Bardzo dobra kara za zadawanie głupich pytań 😉

  • Kasia | Na Walizkach

    Z mojego ostatniego doświadczenia szukania roboty w Sztokholmie w IT (ja się akurat zajmuję wmawianiem ludziom, że planning poker jest super i że jak zaczną rozmawiać to projekt sam się zrobi ;)) wychodzi, że ludzie nie umieją pisać. Albo są bardzo nudni i wszyscy tacy sami.
    Nie sądziłam, że mój list pt. „przez ostatnie 4 lata robiłam gry (przyp. jako różne osoby, więc tak naprawdę liczy się 2,5 roku), więc co prawda nie znam tego segmentu rynku, ale poznam, a tak w ogóle to łorkfloły i frejmłorki są spoko, ale ja przede wszystkim pracuję z człowiekiem, a nie z tabelką”, zadziała. Ale okazuje się, że działa i to całkiem nieźle, do tego stopnia, że kilka razy usłyszałam: „Wiesz, Twój list się bardzo różni od wszystkich innych. Brzmisz w nim jak… człowiek, a nie kolejna kalka.”
    Okazuje się też, że warto być też sympatycznym/mieć odpowiednią osobowość. Bo potem się dowiadujesz, że Ciebie przyjęli, ale zupełnie nie chcieli współpracować z koksem z pewnej-dużej-ultraznanej-zarabiającejmiliardy firmy 0_o”

    • Bo ostatecznie jednak liczy się umiejętność myślenia. Człowiek pracuje w teamie, dlatego jeżeli tylko umie myśleć i się uczyć, o wiele ważniejsze jest, żeby go team polubił (i vice versa), niż żeby się licytować na dyplomy i certyfikaty. Miałem w życiu (nie)przyjemność pracy z takimi przecertyfikowanymi bufonami – żadna frajda.

      Miałem też kiedyś interview o pracę w firmie używającej technologii IT, o której nie miałem bladego pojęcia. Po kwadransie interview dostałem ofertę, chociaż trzy razy się upewniałem, że mój przyszły szef rozumie, że ja tych technologii nie panimaju ni chu chu. „Nauczysz się”, to była jego odpowiedź. Trzy lata tam przepracowałem i faktycznie się nauczyłem.

      Btw. z błaznami też w życiu pracowałem, nie wiem co gorsze. Ale kołek w dupie zdecydowanie przeszkadza, nawet jeżeli jest to dupa kolegi z biurka obok 😀

    • Gry video? <3

  • Magdalena Mazurkiewicz

    O prosze, ja juz 2 kolezanki ze Sztokholmu zainspirowalam i wyslalam na tauaz do Kubikowskiej 😉 Polki goro! 😉 ( ta wiem ze ogolnie to nie na temat ten komentarz ale sie podjaralam)

  • Moje cv jest graficzne i brak dat- cut the mustard zaprosiło na rozmowę i wyszło ze za świeza ale było miło. Teraz nadal wysyłam i chuj- cisza, a że jestem oprócz naturszczyka w marketingu fitnessem i wysłałam to samo cv do jakiegoś trenera co ludzi do zajęc w klubie szukał- to mi odpisał: brak dat w cv to zlekceważenie pracodawcy i dyskwalifikuje cie w dalszych etapach..bicz pliz- odpisałam że mam bez łaski i powodzenia 😉 A Tobie gratuluje luzu no i fajnych ofert pracy 🙂

  • Eva Eva

    Kofam, mam podobnie

  • Oooo tak! Zdecydowanie moja taktyka, propsuję. Moje pierwsze zdanie w LM?

    „W pierwszą grę komputerową zagrałam w 1996 roku. Wolfenstein 3D, to być może nieco kontrowersyjna pozycja dla sześciolatki, niemniej uczucie ekscytacji związane z graniem w gry nie przeszło mi do dzisiaj.” (bo zazwyczaj aplikuję do game devu)

  • Julita Wasiak

    Trochę moim zdaniem dziwny tytuł artykułu…. Fakt szukanie pracy jest meczace, to wiem , bo sama przegladam godzinami ogloszenia – http://www.gowork.pl/praca/sosnowiec;l , ale trzeba to trzeba. Proste.

  • Marcin Adamski

    Jak dobrze pójdzie, za ok. rok będę szukał kogoś do pomocy. Już wiem, na jakie aplikacje zwracać uwagę 😉