5
Udostępnień
Pinterest Google+

Cześć, moje imię to Amanda – jak tych wszystkich okrutnych, zdradzieckich kobiet w wenezuelskich telenowelach.

Tak zaczyna się mój list motywacyjny. Przestań patrzeć z politowaniem i myśleć, że ja jebie, Amanda, załóż sobie Patronite bo nikt Cię nigdy nie zatrudni. Wbrew pozorom, ten list załatwia mi jakieś 3 rozmowy rekrutacyjne dziennie.

Pracy może mi tak szybko nie załatwia, bo w Szwecji nie brakuje wyjebanych w kosmos seniorek i seniorów, szczególnie z Indii czy Pakistanu i ciężko takiej dziołszce, co to ma 2 lata doświadczenia, z nimi konkurować. Plus jest lipiec, a w lipcu Szwedzi się puszczają. W sensie zamykają biura i jadą do swoich letnich domków udawać, że lipiec jest taki upalny.

Zrób komuś dzień

Ten list stworzyłam jeszcze jak szukałam swojej pierwszej pracy w Szwecji. Od tamtej pory go edytuję i dodaję do niego różne kwiatki. Pomyślałam, że pracując w HR ludziom się musi nudzić widząc kolejne, białe CV i list motywacyjny, w którym ktoś zapewnia, że jest miły, uczynny i dobrze pracuje w zespole.

Nigdy nie rozumiałam sensu listów motywacyjnych, w których to piszesz o swoich cechach. Bo możesz tam napisać wszystko. Dla przykładu, że się nie spóźniasz, lubisz masło i komedie. Jak ktoś ma to zweryfikować? Toż to tylko słowa.

Wtedy pomyślałam, że ja w słowa to akurat jestem dobra. I mogę napisać coś w sposób głupi i zabawny, co pokaże moją osobowość bez potrzeby tworzenia mało wiarygodnej listy. I tym sposobem z mojego listu można wynieść, że jestem nieco głupia, ale chociaż zabawna.

Udowodnij skill

Advertising Agency: Publicis, Zurich, Switzerland

Jestem juniorem i jak każdy junior, obiecuję poprawę i że może nie mam 10 lat doświadczenia w React Native, bo ludzie jarają się nim zresztą dopiero od kilku miesięcy, ale się szybko nauczę. I Angulara. I w ogóle to, kurwa, będę Frontem, co to będzie w Javie, C++ i C# kodził, bo dlaczego nie. Wszystko zrobię. Jeszcze toaletę umyję, bo z Polski jestem, to swoje miejsce znam.

Jak to ujęłam słowami? Napisałam, że nie jestem juniorem w stylu „wrzód na dupie” i jestem zaawansowaną użytkowniczką Google, Stackoverflow, Lyndy i w ogóle taki Internauta ze mnie, że wszystko znajdę zanim przyjdę truć dupę, że psze pani, psze pana, ja tego nie umiĘ.

Aha, nie zmyślam, ja tak naprawdę piszę. Tymi słowami. Z tą różnicą, że po hamerykańsku. Czasem zapominam też przedimków nieokreślonych (ale jestem mądra, wcale nie wygooglałam przed chwilą, że tak się poprawnie mówi o „a” i „an” przed rzeczownikami) bo jestem z Polski. I tego w Polsce nie używamy i ten brak świadczy o mojej słowiańskości. Tak mówią. Ja to pielęgnuję, bo czemu nie?

Bierz pod uwagę, że w dużej mierze mogę sobie pozwolić na takie zachowanie. Działy IT z reguły są dość wyluzowane, ten sam list wysyłałam do banków i dużych korpo. I wcale mnie nie olali (tzn. no nie wszyscy, niektórzy tak, życie). Ale wyszłam też z założenia, że swoje 6 miesięcy w kancelarii odbębniłam. Tam  grzywkę miałam nie taką, do białej koszuli zakładałam spodnie do dresów i w ogóle to nie mogli się zdecydować, czy jestem zbyt wyluzowana bo piję kakao zamiast kawy na przerwie, a może zbyt sztywna, bo się oburzałam na żarty na temat wygranej Conchity na Eurowizji.

Teraz chcę pracować z równie pojebanymi ludźmi, jak ja. A tych, na szczęście, w Szwecji nie brakuje. Na rozmowach nigdy nie chowam tatuaży (i dobrze, bo Karolinę Kubikowską to już pół Sztokholmu przeze mnie zna jako autorkę mojego rękawa), nie ubieram się odświętnie i w ogóle no, żadna ze mnie lady.

List motywacyjny kończę tym, że sama zapraszam ich na fikę, bo mimo, żem niebieskowłoska słowianka, to mogę poudawać trochę wikinga. Kiedy bardzo lubię jakąś firmę, próbuję być naprawdę ułożona. Ale mi nie wychodzi i dopisuję:

I will be more than glad to work with you (it will be actually really fucking awesome, but no pressure).

Czy to działa?

Denholm

Dyplomatycznie, programistycznie, odpowiem, że „nie wiem, u mnie działa”. Skąd wiem? A no po takich mailach:

Amanda, hej! 
We like your application (I love the giddiness) and figured we would be very silly to not take the chance to meet you. So, when are you in Stockholm the next time? We are working most of the time over the summer and have our office at the KTH campus, so let us know your availability and then we can come up with a suitable day and time! :)) 
All the best, 
Hedvig 
Widzicie? Ludzie doceniają głupich ludzi. Jest dla nas wszystkich nadzieja. I dla mnie nadzieja, że lato się kiedyś skończy, a moje oszczędności być może jeszcze nie. Szwedzi wrócą z wakacji i ja zdecyduję się w końcu z którąś firmą podpisać umowę.

Pamiętaj

Jeżeli masz trudności w znalezieniu roboty, to nie bierz tego do siebie. Ja wzięłam mocno do siebie słowa „fake it till you make it”, bo przepłakałam zbyt wiele nocy, jeszcze przed programistycznymi czasami, kiedy to na 1000 maili nikt się nie odezwał. Żodyn. Doszłam teraz do jakiejś takiej wprawy, że LinkedIn mi hula, CV mam kolorowe i pstrokate (odwraca wzrok od braku doświadczenia, polecam, lol) oraz list motywacyjny głupi. I jakoś to działa, ja się mniej spinam (nieprawda, spinam się, ale to wypieram) i uduchowiana powtarzam sobie filozoficznie, że jakoś to będzie.
No bo będzie, co nie?

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Jak poprawnie wnieść żwirek na drugie piętro?

Następny artykuł

Weź mnie na basen, bo jeszcze Cię zgwałcę