2
Udostępnień
Pinterest Google+

Kobieto, Ty podstępna żmijo, niewdzięczna kurwo. Odklej te rzęsy, zdrap tapetę, bo może ukrywasz pod spodem wadę wrodzoną.

A jeżeli Ty jej nie ukrywasz, to ukrywają ją internetowi social media ninja, którzy pokochali mem sugerujący, że kobieta w makijażu, podstępem wymusza obcowanie płciowe. Biedni, biedni ludzie, wierzący, że kobiety nie pierdzą, nie srają i mają nieskazitelne cery. Mam dla nich jedną radę:

Spójrz w lustro

Widzisz siniawy kolor pod oczami? Podrażnioną skórę po goleniu? Zagubione na szyi pryszcze? W Twoich porach mogłaby zamieszkać rodzina Calineczki. Twarz pokrywają mniejsze lub większe blizny po nastoletnim trądziku. Na policzku odbiła się poduszka. Wargi wysuszone na wiór, zajad w kącie, a gdzieś z boku czai się opryszczka. Czoło świeci się naturalnym łojem, nadprodukcję wspomaga letnie słońce. Pękło Ci naczynko na nosie. O tutaj, tuż obok tego gigantycznego wągra.

Czy to obrzydliwe? Brzydkie? Nie, Stary. To ludzkie.

Żebro

RuPaul’s Drag Race

Ja wiem, że wciąż są ludzie, którzy wierzą, że kobieta to jedynie marne żebro Adama. Defekty mózgowe powinny być zrekompensowane twarzą manekina.

Powiem Ci coś. Ludzie wyewoluowali z małpy, niezależnie od genitaliów i identyfikacji płciowej, nasze organizmy działają tak samo. Mamy pory, mamy łój, mamy niejednolity kolor skóry, bo nie wyszliśmy spod drukarki 3D. Możemy mieć trądzik, zapalenie mieszków włosowych, możemy mieć brązowe ręce, żółtą szyję, czerwone policzki, białe brzuchy, sine powieki. Tacy jesteśmy kolorowi.

Makijaż to nie kłamstwo

Są dni, kiedy wyglądam jak drag queen. Bo lubię kosmetyki. Wywijam kreskę, robię baking pod oczami, konturuję ryj i rozświetlaczem robię z siebie Edwarda ze Zmierzchu. Są dni, kiedy po policzku spływa mi krew, bo ni cholery nie umiem się powstrzymać przed wyciśnięciem pryszcza. Z dumą prezentuję zmęczone oczy i nierówny koloryt skóry. Bo mogę, bo lubię, bo mam ochotę.

Nie zawsze mam, nie zawsze miałam.

Po terapii hormonalnej miałam trądzik, który spędzał mi sen z powiek. Mogłam się malować i słyszałam, że Amanda, czemu tak się mocno malujesz? Mogłam się nie malować potem wcale i pytano mnie, co się stało i na co choruję.

Czułam się niekomfortowo, więc tak, potrafiłam wyposażyć się w wodoodporne kosmetyki i z makijażem kąpać się w basenie czy morzu. Bo to mój, nie Twój komfort jest istotny. I jeżeli nawet teraz mogę mieć dużo większy dystans do swojego wyglądu, to nie zmienia to faktu, że nie każdy mieć musi. Zresztą nie mam już trądziku ani blizn do ukrycia, więc nie zaprzeczę, że jest mi łatwiej, kiedy nie muszę tłumaczyć ludziom, że trądzik to choroba, nie wątpliwa higiena osobista. Doucz się, kurwa, i nigdy więcej komuś tego nie sugeruj.

Randka na basenie

Przed basenem:


Więc spoko, chcesz, zabieraj kobiety na basen, bo przecież nie chcesz dostać zawału po przebudzeniu się na drugi dzień. Niech ona też szybko się dowie, że jesteś debilem, który wierzy, że brokat samoistnie kwitnie nam na twarzy, policzki są zaróżowione bez mrozu a słońce brązowi nas nawet podczas nocy polarnej.

Nie potrzebujesz makijażu

Po basenie:


Nikt nie potrzebuje. Ale każdy może go używać, z każdego powodu i w jakich tylko sytuacjach mu się podoba. I śmiejąc się z kobiet, które robią dwa makijaże dziennie, jeden na dzień, drugi do snu, Ty produkujesz te kobiety. Bo wierzysz, że istnieje gdzieś człowiek nieskazitelnie piękny, który nie budzi się w obślinionej poduszce, a z ust wieje mu bryzą. Nie jesteśmy tacy. Jesteśmy nieco obrzydliwi, nieco paskudni, tylko tacy po prostu, ludzcy.

Kocham kobiety w makijażu. Kocham kobiety, które nigdy makijażu nie mają. Kocham mężczyzn w makijażu. Tych bez też, choć mogliby czasem spróbować, bo to fajna zabawa. Kocham każdą płeć w makijażu, bez makijażu, w stroju haute couture i z second handu.

Alicia Keys

Kocham ludzi, choć przez większość czasu lansuję się na grumpy cata. I w codzienności ludzkością lubię po kociemu gardzić, ale nie chcę gardzić żadną pojedynczą jednostką. Bo nikt nie zasługuje na pogardę. A już na pewno nie jego wizualność.

Więc weź w końcu odpierdol się od tych żartów z basenem. Jesteśmy różni, z natury po prostu brzydcy. Wszyscy. I to jest w nas najpiękniejsze.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Czy szukając pracy musisz mieć kołek w dupie?

Następny artykuł

Wcale nie umiesz się o siebie zatroszczyć, co?

  • Dlatego po kilku próbach znalezienia mężczyzny, a nie chłopaczka, zrobiłam to: przyszłam na pierwszą randkę bez makijażu, w starej sukience, we włosach związanych w koński ogon, a żeby dodać grozy sytuacji wzięłam ze sobą rozbrykanego syna. Efekt jest taki, że po roku zamieszkaliśmy ze sobą z moim ‚eksperymentalnym randkowiczem’. Jesteśmy razem już kilka lat. Ot, takie nasze love story 🙂 Bo trzeba znaleźć kogoś patrzącego na nas jak na człowieka, nie kolorowy papierek z brokatem. A cała reszta niech się goni, jak będę miała kaprys to nawet w pełnym makijażu z loczkami wejdę do wody – bo mogę. Bo Ty możesz. Bo ona też może. I to jest super 🙂

    • Patrycja Łakomy

      Wszystko fajnie, ale te prysznice przed wejściem na basen to nie są od parady; )

      • Hahaha no to była moja metafora głęboka jak studnia. Jest jeszcze makijaż wodoodporny. A tak serio widziałam sytuacje gdzie „mentalna karyna” była tak silna w człowieku, że prysznice omijają z daleka i wchodzą bez płukania. Nie widziałam nigdy żeby personel basenu stał i kogoś pilnował. Ale to tak już jako ciekawostka 😉 bo sens wpisu był nieco inny.

    • Daniel

      „Dlatego po kilku próbach znalezienia mężczyzny, a nie chłopaczka” to jest głupie podejście równie dobrze męska częśc mogła by powiedzieć ech te kobiety tylko kasa się liczy nic więcej. – gold diggers. Jest to głupie podejście że niby jakiś książę na białym koniu z dużym zasobem portfela, z bogatymi zainteresowaniami, tak samo inne rzeczy, i jesze to i tamto to troche naiwne i głupie podejści aczkolwiek róbta co chceta. troche takie disney’owskie wychowanie. Nie mówie że każda kobieta taka jest aczkolwiek czasami kobiecy facet idealny to śmiech.

      Każdy jest inny i każdy „może” znajdzie tego kogoś jednemu ktoś będzie ładny drugiemu nie, każdy ma inne „preferencje” Przesadne ego czy wylewanie na siebie wiadra perfum czy kładzenie szpachli może odstraszyc potencjalnych osób

  • Ta, zapomniałaś dodać moja droga, że feministki nie powinny się malować albo że się nie malują… a cholera to wie, już dawno się pogubiłam w tym bełkocie. Jedyne co jest ważne, to nasze samopoczucie, a cała reszta to czyjś problem, brak edukacji i kultury osobistej, która czasem polega na tym, aby się po prostu zamknąć.
    Całusy!

  • No tak bywa, że się światu nie dogodzi. A malować, jaki i wyglądać, można jak się chce. Ważne by mieć dystans do świata i dobrze się ze sobą czuć. Mam wrażenie, że mam cholerne szczęście. Po pierwsze dlatego, że wyglądam jak chce, a nosze mocny makijaż, włosy farbuje na blond, paznokcie zawsze poamlowane nke na kolor nude i w dupie mam opinie czy kabaretki czarne wyglądają jakbym szła do burdelu. A szczeście nie tylko objawia się wolnością dwcydowania o tym, a w tym, że mam genialną mother, która odwalił kawał ciężkiej roboty wychowując mnie i wpajając do neuronów kochanie siebie i ludzi i pozwolenie im na bycie jakimi chcą. Inne szczęście – trafiam na inteligentnych ludzi, że to co widzą nie przeczy wiedzy mojej, że ja imagem niczego nie koloryzuje tutaj, tylko taka jest moje estetyka. Zawsze znajdą się idioci oceniający i widać to niekoedy mocno na mojej uczelni, gdzie cywile przeplatają się z wojskowymi. Gdzie dziewczyny latają. Mam znajomą, która w lotnictwo umie, a w tym imagu który ma mocniejszy niż mój, bo nie tylko blond głowa to i jeszcze dlugie hybrydy i bardzo seksowny ubiór i wiem jak się ją ocenia gdy nie ma jej. Podejrzewam, że o mnie może być podobnie. Ale who cares? Są to naprawdę wyjątki defektów intelektualnych, bo się ludzie orientują, że to nie wygląd świadczy o kwalifikacjach. Inna sytuacja? Latam sobie z gościem teraz, który udostępnia mi swój samolot. Wie, że idę tutaj w zawodowość i nie ma problemu że jakaś blondi pcha się na kapitana. A jeśli mówi coś odnoszącego się do konoecości to nie jest to hejtem, tylko brakiem oceniania pozornego