3
Udostępnień
Pinterest Google+

Znowu, jak dzień świstaka, otwierasz oczy tylko po to, żeby je zamknąć.

Stresujesz się, że zwolnią Cię z pracy, więc do niej nie idziesz, co stresuje Cię jeszcze bardziej, bo przecież właśnie dajesz im ku temu powód. Twój kot rzyga zjedzoną bazylią, a Ty już widzisz jak doktor kiwa ze smutkiem głową nad kota martwym ciałem. Dzwoni telefon z zastrzeżonego – to na pewno Twoja dziewczyna miała wypadek, babcia nie żyje albo musisz zapłacić znowu mandat za złe parkowanie.

Ale to wszystko chuj przy tym, że obudziłaś się dzisiaj i tak po prostu, po ludzku, nie chcesz żyć. Wcale nie, żeby uciec od problemów dnia codziennego. Te problemy trzymają Cię przy życiu, bo ktoś tam od Ciebie jest zależny, a Ty nie chcesz nikomu przeszkadzać. Zejść wszystkim z drogi, tak, aby niezauważoną odejść.

Po co odejść, pytasz, kiedy przecież masz gdzie mieszkać i co jeść. Ba, kupujesz nawet organiczne warzywa i owoce, organiczne ścierki do kurzu i wielorazowe filtry do kawy, bo czemu masz siebie nie rozpieszczać w tym bólu. Koty masz zdrowe, okres się skończył, głowa dziś akurat nie boli, masz zaległe odcinki serialu i ciągle ostatni dodatek do Wiedźmina na Ciebie czeka, bo tak go skrupulatnie oszczędzasz. W tym miesiącu wszystko się zgadza, hajs się zgadza, seks się zgadza.

Wszystko się zgadza poza chęcią życia i tym, że to znowu grudzień. Twoja matka nie żyje, a pokłosie jej oddechu, w formie rudego psa, odeszło kiedy nawet Ciebie nie było w pobliżu. Teraz już pewnie nigdy nie wrócisz do domu, bo zobaczysz tam tylko pustkę kanapy, na której nie leży z laptopem ani Twoja matka, ani pies jedzący Twoją zużytą chusteczkę. Bo te chusteczki rzucasz wszędzie, dmuchasz nos bo nigdy tak naprawdę nie przestajesz płakać.

Nie zgadzają się święta, bo nie wiadomo z kim i jak je spędzić. W tym kraju na święta jedzą pulpety, kiedy Ty byś zjadła pierogi, uszka i nawet ten paskudny kompot z suszu byś wypiła. Tylko dlatego, że tu nigdzie suszu nie sprzedają, a jak sprzedają, to pewnie kupiłabyś ten organiczny i kompot nie jebałby siarką z kilometra, a zapachem łąk nieskalanych pestycydem. Fuj.

I nie myśl, że pestycydów unikam, żeby żyć dłużej, co to, to nie. Mogłabym same pestycydy żreć, ale lubię zwierzątka i kwiatki, więc wierzę w tę bzdurę, że jak przepierdolę za dużo pieniędzy na produkty z certyfikatem, to Matka Ziemia będzie wdzięcznej mnie rozkładać w kartonowej trumnie czy złotej urnie. Jakby to miało jakiekolwiek, kurwa, znaczenie.

To teraz, jak już wiesz, że nie wszyscy, ale ktoś tam jeden, ja, na ten przykład, żyję i oddycham gdzieś, na jakiejś tam szerokości geograficznej Ziemi. I wiesz teraz, że oddycha mi się równie ciężko, jak Tobie, to razem oddychać może będzie nam się może nie lżej, ale chociaż z poczuciem, że ktoś czuje ten ciężar, który wisi w klatce piersiowej i nie pozwala oddychać i wciska się w skronie, doi łzy i wypluwa krzyk. I jak w tej spokojnej skorupie w końcu wybuchniesz i od kurew wyzwiesz koleżankę, którą podrapał Twój kot, bo zadzieraj to ze mną, ale skrzywdź mi kota, to oderwę Ci łeb i w ten martwy kikut Twojej szyi wsadzę wielkanocne świeczki, bo pojebały mi się święta.

Wesołych Świąt, małe elfy depresji. Pamiętajcie, że nawet grudzień kiedyś się skończy.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Jak to jest być imigrantką?

Następny artykuł

To jest najnowszy artykuł

  • Henrietta91

    Nigdy nie lubialam swiat. Zawsze bylo szybko szybko stres pospiech klotnie bo rodzice wracaja pozno z pracy a tu wigilie przygotowac a tu posprzatac a w koncu przy stole wypominanie sobie starych sytuacji, zeby tylko zaczac klotnie. Moja rodzina byla ta z serii: z zewnatrz okej, jest hajs, jest praca, matka ojciec nie pija ani nie cpia, ale wewnatrz mielismy zawsze male toksyczne piekielko. Teraz jestem dorosla, mieszkam w uk, niedawno sciagnelam mlodsza siostre. I to nasze pierwsze wspolne swieta. Zgodnie stwierdzilysmy ze nie musimy odgrywac szopki, wpasowac sie w trend I love Xmas i gnac do Polszy udajac kochane coreczki nakupic prezentow i sorawiac wrazenie ze jest okej. Nein. Spedzimy je tak jak chcemy- czytaj ogladajac netflxa, odpoczywajac przez te kilka dni od pracy i szkoly, jedzac pyszne zarcie. A ludzie dookola pytajacy co u nas na swieta? Mowie im prawde. A niech sie krzywia. Dla mnie swieta to extra kilkanascie dni wolnego. Poprostu. Pozdrawiam

  • Grudzień nie jest taki do końca chujowy, bo najpierw czekam na swoje urodziny, a potem na święta (póki na nie czekam są spoko, są wizją z love actually, jak przychodzą, to ich nienawidzę, ale wszytko jest spoko w czasie oczekiwania, gdy nie wiesz jeszcze co cię czeka), ale potem przychodzi styczeń. Styczeń to poniedziałek roku. Nienawidzę chama.

  • Ania

    Moja mama zmarła 4 msc temu, nie chce swiat.

  • olita

    moj tata zmarl 3 lata temu ale co to ma za znaczenie jak i tak nie odwiedzalam polski bo przez mojego katalonskiego kurwa ksiecia z bajki nie mialam pieniedzey zeby sobie latac, gdziekolwiek i na cokolwiek..mialam chociaz wymowke ze spotkan rodzinnych bo gdzie mam z twoja katalonska rodzina ktora stawia drewniany kloc i udaje ze go przez miesiac karmi zeby potem go pobic patykiem zeby doslownie wysral prezenty (pozdrawiam Tio de Nadal) jak ty chuju jeden nawet ani razu do polski nie poleciales!no i tak..teraz nie ma problemu bo katalonski ksiaze sie odkochal z dnia na dzien po 7 latach ahha wiec wesolych kurwa swiat i mnie i tobie i nawet temu chujowi, niech mu pieniek wysra duzo prezentow..i sie ludzie dziwia ze nie mam xmas spirit ahhaha spirit to ja mam w lodowce z polskiego sklepu, gorzka zoladkowa (dzieki karolina! ;p) pozdrawiam

  • Smok

    Nie wiem jakim kurwa cudem, ale pomogło trochę

  • Webmajster

    Szanowna autorko, proszę wróć do tematyki informatycznej, jak było kiedyś.
    Nie że narzekam czy że mi się nie podobają wpisy, ale jednak tytuł Hakierka się kojarzy tak a nie inaczej.
    Zawsze jak jakaś koleżanka lub ogólnie znajoma przedstawicielka płci pięknej mówiła coś w tonie ‚e kobiety to się do tej informatyki nie nadają, nie ma tak’ to mówiłem że tak to było dawno i nieprawda, a zresztą dawno też była nieprawda(Margaret Hamilton np), mogłem podać hakierka.pl jako źródło informacji żeby się same przekonały. Nawet jedna znajoma poszła na bootcamp, i się przebranżowiła, z HR!
    A teraz praktycznie każdy artykuł jest lifestylowy, blog stracił informatyczne konotacje.
    Może rozdziel blog na część prywatną i informatyczną?

    • Szanowny Webmajsterze,
      autorka będzie pisać o czym jej się podoba.
      Z wyrazami szacunku,
      Autorka

      • Webmajster

        Tak się obawiałem że tak zareagujesz 🙂 Ja miałem tylko i wyłącznie dobre intencje.
        Szkoda, bo nie znam teraz dosłownie żadnego bloga albo innego medium które mogę polecać komuś na początku informatycznej drogi 🙁
        Może jednak dasz się uprosić o popełnienie jakiegoś tekstu do którego mógłbym odsyłać?

        • Tutaj znajduje się cała kategoria poświęcona moim wpisom o programowaniu: http://hakierka.pl/category/programowanie/
          W najnowszym numerze Wysokie Obcasy Praca jest mój felieton o przebranżowieniu.
          Jeżeli tylko będę miała pomysł na artykuł, który wg mnie będzie przydatny i ja będę miała coś do powiedzenia + aktualną ochotę na pisanie, to pojawi się na blogu.
          Więc spokojnie, Hakierka nie zniknie 😉

          • Webmajster

            O, to dzięki 🙂

  • Patrycja Łakomy

    Grudzień się kiedyś skończy. Amen.