Miejsca pracy w IT rosną jak grzyby po deszczu, a mimo to wciąż w branży technologicznej widuje się głównie białych mężczyzn. Dlaczego?

 

W ciągu kolejnych lat utworzy się olbrzymia dziura w zatrudnieniu. Miejsc pracy będzie zbyt wiele, a wykwalifikowanych inżynierów zbyt mało. To jeden z głównych powodów, dla których tak bardzo przyciąga się do IT kobiety.

Gender balance

Wielokrotnie w branży spotykam się z przerażonymi developerami. Boją się, że ich posady zabierze im tańsza siła robocza z Indii, Ukrainy, Rosji czy RPA. Boją się inicjatyw uczących dzieci programowania, bo po raz kolejny – boją się o własne stołki, które mają im wyrwać z rąk dziesięciolatki. Mniej boją się kobiet, bo stereotyp kobiety niezdolnej do logicznego myślenia, wbrew pozorom, wciąż ma się nieźle.

Tymczasem za pięć lat, w samych Stanach Zjednoczonych, będzie milion nowych miejsc pracy w IT. A zasoby programistów nie wypełnią tej luki.

Jest to główny powód, dla którego firmy bardzo silnie starają się już teraz przyciągnąć do siebie kobiety i obcokrajowców. O ile w Polsce zauważalny jest trend, aby firmy współpracowały z kobiecymi organizacjami technologicznymi, takimi jak Geek Girls Carrots, o tyle zagraniczne spółki idą o krok dalej. Na przykład szwedzka firma NetEnt, która weszła do Polski z zamiarem zrównania zatrudnienia kobiet i mężczyzn w każdym obszarze pracy. Liczą, że uda im się tego dokonać już do 2020 roku.

Dlaczego zatem kobiety wciąż obawiają się podjęcia pracy w nowych technologiach?

1. Brak wzorców

Åsa Bredin
Åsa Bredin

Jeżeli nie widzimy silnych kobiet w IT, trudno wyobrazić sobie, że jest tam dla nich miejsce. Nawet jeżeli w sali konferencyjnej siedzą kobiety i mężczyźni, to wiele osób z góry zakłada, że kobiety są tam zaledwie asystentkami prezesów. Tymczasem na kierowniczych stanowiskach zasiada coraz więcej kobiet. Wiemy wiele o ważnych mężczyznach w IT, kiedy w cieniu pozostają kobiety takie, jak Sheryl Sandberg, była wiceprezeska Google, a obecnie szefowa operacyjna Facebooka, Virginia M. Rometty, pierwsza w historii prezeska zarządu IBM, Margaret Whitman, CEO Hewlett-Packard, Susan Wojcicki, wiceprezeska Google czy Åsa Bredin, guru branży cyfrowej w Szwecji i Naczelna Dyrektorka ds. rozwoju w NetEnt.

2. Popkultura

The Big Bang Theory
The Big Bang Theory

Stereotyp młodego geniusza, który żyje w piwnicy i potrafi zhakować serwery NATO to wizja utrwalana przez dzisiejsze media. O ile może to być pociągające dla młodych chłopców, o tyle trudno oczekiwać, aby było to atrakcyjne dla wykształconych kobiet. Nie walczą z tym nawet popularne sitcomy, takie jak Silicon Valley czy Big Bang Theory, gdzie wśród męskich, mało atrakcyjnych geniuszy, jest niewiele kobiet. A jeżeli są, to prawdopodobnie nie grzeszą mądrością. Z kolei jeżeli pojawia się wśród nich mądra kobieta, często jest uważana za totalny wybryk natury.

3. Seksizm

Kampania Always #LikeAGirl
Kampania Always #LikeAGirl

Ten wciąż istnieje i niestety, ma się nie najgorzej. Mimo, że trudno zrozumieć, dlaczego programowanie jest uważane za męski zawód (czyżby obecność jąder pozwalała na dłuższe siedzenie przy komputerze?), wciąż kobiety i mężczyźni są przekonani, że myślenie to domena mężczyzn. Tymczasem wszelkie badania wskazują, że myślenie to przede wszystkim ludzka zdolność, która nie ma płci.

4. Brak pewności siebie

womenit

Jeżeli kobiety trafiają już nawet na zajęcia informatyczne, to często czują się pod presją kolegów. Ci czują się często dużo pewniej, nawet jeżeli nigdy wcześniej nie programowali. Prawdopodobnie odpowiadają za to gry komputerowe, których targetem są głównie chłopcy. Jako miłośniczka gier komputerowych wiem, że szukanie sterowników czy kodów bardzo pomaga w obyciu się z samym komputerem i łatwiej z takim doświadczeniem zacząć naukę programowania. Gdyby nie to obycie, mogłabym się szybko zniechęcić w otoczeniu dużo pewniejszych siebie mężczyzn. Istnieje nadzieja w kadrze nauczającej, która będzie umiała wspierać kobiety, mimo początkowych potknięć.

Najgorszy wróg kobiet

Asertywność, a w zasadzie jej brak. Ciągle przepraszamy za to, że żyjemy, tymczasem ktoś wyrywa nam szansę na godną pracę, zarobki, karierę. Wielokrotnie słyszałam, że bez studiów nie mogę dobrze programować, że będę jedynie klepać kod, nie będę „artystką”. Nie ma co się oszukiwać, że branża IT potrzebuje artystów. Potrzebuje specjalistów. W kraju, gdzie ludzie zarabiają tak niewiele, że z trudem stać ich na wynajem pokoju z kilkoma obcymi osobami, nie ma co się silić na sentymenty. Praca w IT to szansa dla wielu ludzi na godne życie, a firmy technologiczne wiedzą o tym i chętnie edukują swoich pracowników.

Dlatego zarówno mężczyźni, jak i kobiety, muszą wiedzieć jak bardzo są sobie potrzebni. Zróżnicowane płciowo zespoły są wydajniejsze, pracują lepiej, szybciej, jest w nich mniej konfliktów. Pozwalają robić rzeczy innowacyjne i dostrzegają problemy większego spektrum klientów. To fakty.

Więc, niezależnie od płci, wspierajmy się. Nowe technologie dają światu tak wiele, że każdy może partycypować w ich tworzeniu.

 

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

15
Udostępnień
Pinterest Google+
Poprzedni artykuł

Jak wygląda praca programistów?

Następny artykuł

Pochwa Twojej babci

  • Dotkiewicz

    Z drugiej strony, jak już w popkulturze pojawiają się kobiety IT, to mają większe cojones niż większość męskich bohaterów – ale są też kompletnymi freakami, if you know what I mean. Albo 100% nerda (w pozytywnym, ale równie stereotypowym znaczeniu).
    Ja tam się trochę utożsamiam z takim przedstawieniem, ale jednak nie wydaje mi się, żeby Salander czy Darlene z Mr Robota to był role model dla większości kobiet niezwiązanych z kulturami alternatywnymi.

  • „Jeżeli kobiety trafiają już nawet na zajęcia informatyczne, to często czują się pod presją kolegów.” Właśnie to „CZUJĄ” jest kluczowe. Reszta mija się z prawdą, z mojego doświadczenia…

    • Przy okazji proponuję poprawić „góru”. Pozdrawiam!

    • sofiaprunikos

      Oczywiście, że kluczowe, a cały artykuł to mamrotanie jakieś. Nie ma kobiet w IT, bo 90% się tym zwyczajnie nie interesuje. A 90% z tych 90 nigdy się tym nie zainteresuje, bo tego zwyczajnie nie lubią i nie polubią.
      Jestem kobietą – programistką z kilkuletnim doświadczeniem, znam mnóstwo kobiet – programistek. Próbowałam niektóre koleżanki namówić na naukę, przekwalifikowanie – większość z nich po prostu nie jest tym zainteresowana.

      • No właśnie. A te, które się interesują radzą sobie bardzo dobrze i nie mają się czego wstydzić. 🙂

      • Kofeina

        Zgadzam się. Wiele kobiet ciągnie do innych rzeczy po prostu. Spotykałam w swoim życiu dziewczyny, które były dobre w dziedzinach ścisłych, ale je to nudziło, więc obierały inną ścieżkę życiową. Spotykałam też takie, które oprócz zdolności posiadały też zainteresowanie matematyką i informatyką i wówczas tym się z powodzeniem zajmowały. Może jestem ewenementem, ale przez całe moje szkolne życie nie czułam na informatyce męskiej presji (podejrzewam, że moje koleżanki też nie, bo były silniejsze psychicznie niż ja). Zastanawiają mnie dwie rzeczy. Pierwsza: jeśli dziewczynki potrzebują zobaczyć dużo kobiet (oczywiście jedna nie wystarczy) w jakiejś branży, żeby zakumać, że mogą w tę branżę wejść, to jak to o nich świadczy? Czy takie myślenie nie robi z nich głupiutkich i nieporadnych? Druga: Co z tego, że w jakimś zawodzie dominują mężczyźni? Skoro są zawody zdominowane przez kobiety i nikt nie robi z tego problemu, to czemu robić problem kiedy działa to w drugą stronę? PS Pamiętam wypowiedź już nie wiem kogo, że największym odstraszaczem od studiowania przedmiotów ścisłych dla dziewcząt są nie same przedmioty ścisłe, a ludzie, którzy straszą je patriarchatem i czekającym je męskim zaszczuciem. PS2 Odgrzewam ten temat, mam nadzieję, że autorka się nie obrazi 🙂

        • wśród mężczyzn istnieje tak samo duży strach przed kobiecymi zawodami. dochodzi tutaj zresztą jakaś społeczna degradacja, zabranie męskości i czasem może być to dużo trudniejsze do przeskoczenia niż „męski zawód” dla kobiet.
          Nie, to nie znaczy, że ludzie są głupi, jak się czegoś boją. Po prostu są wrażliwi, każdy chce być dobrze odbierany przez społeczeństwo.

      • OlaG

        dokładnie, podobnie jest w moim odczuciu. programowanie to nie jest codzienna dawka niezrównanych emocji, którym trudno się oprzeć, tylko praca jak każda. biorąc pod uwagę, jak łatwo dostać się na staż czy nawet od razu do pracy w IT po jakimkolwiek ścisłym kierunku, jeśli tylko ma się jakiś tam talent, droga jest otwarta dla każdego.

        jedyna rzecz, która mnie mierzi, to wszystkie próby zapewnienia, że kobiet POWINNO być w branży tyle co mężczyzn. jakikolwiek pomysł „parytetów” jest dla mnie wyjątkowo krzywdzący. nie ważne, czy jestem kobietą czy mężczyzną – chcę być zatrudniona, bo ktoś uznał moje kompetencje za odpowiednie, a nie popatrzył mi między nogi.

      • Marzena Zasinska

        Aha, 90% (źródło proszę) – to pewnie dlatego mamy na Rails Girls Szczecin co edycję minimum 5 osób chętnych na 1 miejsce (21-40 miejsc, zależnie od edycji). I wszystkie piszą, jakie to dla nich ważne. Kolejne dziesiątki są na każdym roku informatyki, inżynierii cyfryzacji, czy kilku studiów podyplomowych. To że jeszcze nie dotarły do firm, to kwestia czasu. Nie dissuj, wspieraj, wszyscy na tym zyskamy.

  • Wiktoria Tomzik

    Amandzia, lofki <3 w piątek idę na rozmowę!

  • Jak będę szukać programistki do pracy to będzie to kobieta!

  • W mojej poprzedniej pracy, w firmie, która swoją drogą miała panią prezes, byłam jedyną dziewczyną w zespole. Teraz jest nas mniej więcej po równo. Na studiach też miałyśmy mniej więcej wyrównane siły.
    To fakt, w branży IT nie ma zatrzęsienia kobiet, ale jest ich już coraz więcej. Wszystko zależy od firmy, w mojej aktualnej firmie, codziennie widuję sporo kobiet, jest przewaga facetów, wiadomo, ale powoli rynek się zmienia, bo nie tylko kobiety rozważają taką pracę, ale i pracodawcy chętniej te kobiety zatrudniają

    • Oj, u mnie na studiach była zdecydowana przewaga facetów 😉 Było nas na początku z 12 na 180 osób? Przez 2 lata byłam jedyną dziewczyną w grupie 😛 W pierwszej pracy jedną z pięciu na piętrze liczącym pewnie z 60-70 osób.
      Ale masz rację, też zauważyłam, że do tej branży trafia coraz więcej kobiet 🙂

  • Zawodowo zatrudniam do jednej z firm wspomnianych w Twoim artykule i temat rekrutacji kobiet jest mi niezwykle bliski.
    Kobiety w IT są, i owszem zajmują coraz ważniejsze stanowiska. To co wydaje mi się problemem (?), to to, że dość szybko z kariery programistycznej przesiadają się na stanowiska typu Biznes Analityk, PM. Konia z z rzędem temu, kto znajdzie doświadczoną programistkę (+10 lat w zawodzie), wciąż kodującą. A takich właśnie szukam 🙂
    Generalnie, temat rzeka.

    • Zgłoszę się za 5 lat 😀
      A tak na poważnie, masz rację. Rzeczywiście sama się zastanawiam, czy nadal będę kodować do tego czasu. Teraz to uwielbiam, ale za kilka lat? Tym bardziej, że już się przesiadłam z C++ na Frontend. Teraz dążę do bycia FullStack developerem. Co będzie jak to osiągnę?
      Tyle, że zjawisko przejścia od kodera do menadżera nie dotyczy tylko kobiet. Mam wielu kolegów, którzy na pewnym etapie też mają dość samego kodowania. Choć mam i takich, którzy wracają z bycia PM do programowania 😉

    • Zastanawiam się, czy mężczyźni także wraz z rosnącym doświadczeniem nie przechodzą na przykład na stanowiska związane z zarządzaniem zespołem projektowym, na których nie kodzą? Jak to jest u Was?

  • Emilia Blanka Skwarek

    Zajmuje się rekrutacja w IT, z wykształcenia jestem psychologiem, który lubi nowe technologie. Dziś po raz pierwszy rozmawiałam z Programistka PHP 😀 Yup, żadnej różnicy – czy facet czy babka. Dlatego cholernie zabolało mnie, że nie mam więcej Kobiet, z którymi mogę pogadać o IT i zaproponować takiej kasy i ciasnych projektów. Duży brak pewności siebie i „przekonanie, że ja to tym facetom pokaże ‚, a takie podejście bardzo wykańcza, bo ile można udowadniać Życzę Kobieta z kompetencjami, żeby próbowały, podnosił rękę – wśród rekruterow znajdą się takie, ktore z uśmiechem na gębie zarekomenduja Kandydatke do klienta 🙂
    Ps. Plus chętnie pogadałabym o pasji do techno. Tymczasem udowadniam Panom, że nie maja bardzo niekumatej ‚blondynki’ do rozmowy o kasie po drugiej stronie kabla.

  • Gosia

    ale ładnie napisane! czuję się jakby ktoś mi dał „kopniaka” na szczęście, koniec wymówek, wracam do nauki programowania 🙂 z powodów u siebie mogłabym wymienić 4 . Mój ulubiony fragment: „Ciągle przepraszamy za to, że
    żyjemy, tymczasem ktoś wyrywa nam szansę na godną pracę, zarobki,
    karierę.”. Dzięki za artykuł, był inspirujący! Buziaki ślę i powodzenia :*

  • PRI

    Bardzo wartościowy wpis, dobrze że podejmujesz ten temat. Zapraszamy do zapoznania się z naszym artykułem na temat kobiet w branży IT i korzyści płynących z tworzenia mieszanych zespołów 🙂
    (https://bulldogjob.pl/news/11-roznorodnosc-i-kompetencje-miekkie-w-branzy-it)

  • Na szczęście obserwuję, że Kobiety mają się coraz lepiej w biznesie w ogóle oraz IT. Nawet jeśli nie w korporacjach, to zakładają własne firmy, rozwijają autorskie inicjatywy! A to przecież jeszcze lepiej. Jednak tekst wartościowy i dobrze ujęty temat, dzięki za tę lekturę 🙂

  • W biznesie kobiet nie brakuje. Ale faktycznie w IT ich zbyt wiele nie spotkałam (wcale?). Pewno nie wybierają zbyt często tego właściwego kierunku studiów. Sama mam umysł ścisły a nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby być informatykiem. Te dziesiąt lat temu nie był to zbyt popularny zawód w ogóle. … Dla mnie byłaby to nudna praca. Ja lubię jak coś się dzieje, zmienia…. Ciekawe….

    • Oj, z tym się nie zgodzę 😀 To zdecydowanie nie jest nudna praca. Wszystko w niej tak się zmienia, cały czas musisz się rozwijać. Tak naprawdę nie da się za tym nadążyć.
      I to również podoba mi się w pracy programisty 😉

  • Joanna Poziemska

    Jeszcze jeden drobiazg… Rodzina. Branża IT wymaga zaangażowania, stałego dokształcania się, czasu. Biznes jeszcze bardziej. A wiele kobiet (nie mówię, że wszystkie) w pewnym momencie swojego życia po prostu popołudnia spędza na gotowaniu, sprzątaniu i odrabianiu lekcji, podczas gdy ich mężowie, odpoczywają, bawią się i dokształcają. Na szczęście widzę coraz więcej par, które te obowiązki dzielą „trochę” bardziej sprawiedliwie, ale nadal dziećmi częściej i więcej zajmują się kobiety. Mężczyźni robią wtedy karierę i nich ich nie pyta: „Jak godzisz rolę ojca i prezesa?”

    • Michał Lipek

      Skoro sobie takich mężów znalazły, to mają. Widziałem kilku facetów z IT, którzy podzielili się urlopem wychowawczym po połowie z żoną. Sam też bym tak zrobił.

  • Kacper Goc

    Ależ bzdury. Znam osobiście przynajmniej kilka kobiet w IT, które radzą sobie bardzo dobrze. Wszystkie te powody wyssane są z brudnego palucha. Jak dziewczyna chce zajmować się IT, to nie ma najmniejszego z tym problemu. Co ciekawe, część z nich zrezygnowała z IT, bo wprost mówiły, że je to nudzi, Po prostu dziewczyn, w większości, to nie interesuje. Takie artykuły umacniają tylko głupie, krzywdzące stereotypy.

  • grocal

    5 powód. Ortografia. Piszemy „nie najgorzej”.

  • Jacek

    Jeśli spotykasz się z przerażonymi developerami o swój stołek to niestety są to rzemieślnicy, którzy wybrali zawód programisty z chęci zysku, a nie z pasji/powołania. Dobrzy programiści nie są motywowani pieniędzmi, a możliwością samorozwoju i poznawania nowych technologii. Wie to każda HR Manager od IT.

    Mam swoje obserwacje, dlaczego tak się dzieje, że kobiet jest dużo mniej w IT – środowisko IT jest dosyć specyficzne, rodziło się wśród osób o bardzo niskich zdolnościach interpersonalnych i to doprowadziło do tego, że mocno kręci się we własnym sosie. Jest dosyć hermetyczne, ale nie jest to działąnie celowe, tylko ze względu na brak umiejętności odnalezienia się w świecie rzeczywistym.

    W momencie, gdy pojawia się kobieta wśród rozmawiających ze sobą programistów pojawia się konsternacja, bo większość ma poważne problemy z rozmową z płcią przeciwną, nie wiedzą jak się zachować. To powoduje blokadę wymiany wiedzy.

    Drugi poważny problem to fakt, że Ci prawdziwi programiści (z pasji, a nie dla kasy) spędzili większość swojego dzieciństwa z wypiekami na twarzy poświęcając każdą wolną chwilę na poznawanie komputerów. Wszystko inne było mało istotne, w efekcie stawali się tzw. no-life’ami – bez przyjaciół, znajomych – jedynym zajęciem była „walka” z przeciwnościami jakie stwarzało okiełznanie komputera. W efekcie są bardzo dobrzy w tym co robią, ale odbyło się to kosztem wszystkich innych obszarów z szczególnym uwzględnieniem życia prywatnego. Wg mnie to jest jedna z głównych przyczyn, dlaczego kobiet w IT jest mniej – kwestia wartości wpajanych dziewczynkom od początku, że rodzina jest ważna (bo jest, ale chłopcom się tego nie wpaja). Kolejną istotną różnicą pomiędzy kobietami, a mężczyznami jest fakt, że kobiety mają większą inteligencję emocjonalną od mężczyzn, co kieruje je w trochę innym kierunku niż płeć przeciwną.

    Możecie się ze mną nie zgodzić, ale wg mnie problem jest bardzo złożony i generalizowanie, że to wina mężczyzn i jest to celowe działanie to bardzo daleko idące uproszczenie, które wcale nie prowadzi do rozwiązania problemu.

    • Szarotka Krotka

      Tak, to prawda, wszyscy dobrzy specjaliści jakich poznałam, aż chcą się dzielić wiedzą i ją przekazywać innym. Sytuacja developerów bojących się o stołek, to jakiś skrajny przypadek.

      • rzadko przyznają się do tego wprost, zazwyczaj wychodzi to w ramach rozmow o nauce dzieci programowania lub darmowych kursach programowania dla dorosłych – wypływa wtedy oburzenie. nie pisałabym o tym, gdybym aż nazbyt często się z tym nie spotykała.

    • Częściowo racja z tym no-life. Szczerze? Więcej żyłam odkąd zaczęłam studia informatyczne, pracę w branży niż będąc w gimnazjum i liceum. Bo większość dzieciństwa spędziłam przed komputerem 😉 A „programować” zaczęłam w gimnazjum. Choć niewiele wiedziałam co to znaczy programować zanim wybrałam się na studia xD Nie to, żeby studia były potrzebne w niektórych przypadkach 😉 Po prostu nie byłam świadoma w co się pakuje.

      Nie do końca zgodzę się z tą blokadą wymiany wiedzy. Często wydaje mi się, że jest nawet na odwrót. Zakładam, że chodzi Ci o luźne spotkania, konferencje, itp. Bo wiadomo, że jak się z kimś dłużej pracuje to człowiek się przyzwyczaja i nie ma już żadnych blokad. Ale na konferencjach, eventach, itp. często jeśli wchodziłam w rozmowę z kimś nowym i zadawałam pytania to z wyraźną chęcią udzielano mi odpowiedzi. I to bardzo szczegółowych 😉 Raczej wręcz na odwrót. Czasem musiałam kogoś hamować, by tłumaczył mi to jak programiście, a nie laikowi, który nie wie o co chodzi 😛 (zapewne znów poniekąd skutek stereotypów)

  • Szarotka Krotka

    Zacytuję fragment tekstu: „z zamiarem zrównania zatrudnienia kobiet i mężczyzn w każdym obszarze pracy” – takie sytuacje, to PATOLOGIA, nie chcę pracować z ludźmi, którzy dostali posadę ze względu na płeć, tylko ludźmi, którzy coś wnoszą do zespołu. Nie oszukujemy się, na ten moment po prostu jest więcej mężczyzn z predyspozycjami i chęcią do wykonywania zawodu specjalisty IT wymagającego wiedzy technicznej. Procent kobiet będzie rosnąć (i to super!), ale nie aż tak szybko, nie ma sensu na siłę promować słabszych lub tych, co nie chcą, trzeba promować tych, co mają predyspozycje, nawet jeśli są facetami, faceci też bywają nieśmiali aspołeczni itp nie tylko kobiety cierpią na brak pewności siebie, choć w tym względzie potwierdzam, że jednak też zaobserwowałam tą cechę u kobiet w IT. Kobiety często są mniej pewne siebie.

    Pracowałam z kilkoma programistkami, ze wszystkimi pracowało mi się świetnie, bo wszystkie one były z wyboru a nie z przypadku programistkami. Uważam, że kobiety to duży potencjał, który czasem jest lekceważony ze względu na stereotypy, ale idzie ku dobremu.

    Niemniej może to będzie bezpośrednie z mojej strony, ale akcje typu GGC, oczywiście szanuję, bo dużo osiągnęłyście i to jest fakt, ALE
    NIGDY nie poszłam na spotkanie, bo widząc agendę i poruszane tematy, moim zdaniem uciekając od prelekcji technicznych, przyciągacie na te spotkania więcej kobiet (czyli przyciągacie do IT więcej kobiet), ale nie kobiet na stanowiska stricte techniczne, bo takie chcą mięsa, a nie mówienia im: „jesteś wspaniała możesz zostać programistką” . I tu żałuję, że to idzie w tym kierunku, ale widocznie taką decyzje podjęłyście, żeby wyławiać pracownice IT a nie aktywizować dziewczyny, które chciałyby być specjalistami w IT (programistki, osoby zarządzające infrastrukturą, bazodanowcy itp …). Uważam, że fajną formą jest forma warsztatów, to jest prawdziwa wartość, która może pchnąć karierę tych kobiet w kierunku programowania.

    Nie podoba mi się też takie robienie z kobiet sierotek. Stwierdzenia jak: „Istnieje nadzieja w kadrze nauczającej, która będzie umiała wspierać kobiety, mimo początkowych potknięć.” i inne sugerujące, że kobieta potrzebuje specjalnego traktowania (a często to widzę na fb GCC), to raczej coś co zniechęca a nie zachęca (no bo sugerujesz że na starcie jest już gorsza od kolegów, no i tym samym powielasz stereotypy i je utrwalasz). To jest jedno wielkie kłamstwo i utwierdzanie takich stereotypów buduje tą niepewność siebie u kobiet.

    Generalnie takich artykułów jak ten były już setki i od takiego gadania nie przybędzie programistek czy kobiet na stanowiskach technicznych w IT. Powtórzę to jeszcze raz, mniej gadania o złej doli kobiety, o super możliwościach zarobków a więcej mięcha! Mięcha, mięcha, mięcha! (No i tu można mi zarzucić, że ja czegoś oczekuję od innych, a sama nic nie biorę, nie daję, bierna jestem, no cóż, typowy internetowy troll :)).

    A co do dziewczyn, polecam iść na lokalne spotkania np. JUGa jeśli interesuje was java albo innej grupy poświęconej innemu zagadnieniu. Grupy tematyczne a nie per płeć są bardziej konkretne, a poziom wcale nie jest jakiś dla super wymiataczy, studentka kierunku inf. czy osoba niezwiązana z IT, która coś sama próbowała w domu w tym kierunku, na pewno wyniesie z tego dużo. No ale nie jest to kurs zostania programistą, tylko ciekawostki, smaczki. Tak żeby pokazać co można, pobudzić apetyt i pasję.

    • dawno nie przeczytałem tak mądrego komentarza w tej sprawie.

    • Popieram w całej rozciągłości 🙂 Mam bardzo podobne stanowisko w tej sprawie.
      A próba dążenia do parytetu w tej branży to nie dość, że patologia (jak napisałaś) to jeszcze element wzmacniający stereotypy. Jeśli facet dostał się na dane stanowisko – to pewnie miał umiejętności, jeśli kobieta – to pewnie przez parytety :/
      To naprawdę krzywdzące podejście (nawet jeśli niekiedy prawdziwe… bo na pewno są takie przypadki). Uderza zwłaszcza w początkujące programistki… Po kilku latach człowiek nie tylko się uodparnia, ale i nikt już przy danym CV i doświadczeniu nie zarzuca zatrudnienia tylko w oparciu o parytety 😉
      O ile nie przez takie twierdzenia nie wbije sobie do głowy podejścia typu „nic nie umiem, mam tą pracę bo jestem kobietą, nic nie potrafię, po co próbować?”… Szczerze? Sama nie wiem, co by było, gdybym nie miała mocnych podstaw jak studia informatyczne czy naprawdę fajne doświadczenie. Ale wiele kobiet zaczyna od zera, przekwalifikowuje się samodzielnie. I to one mogą najbardziej odczuwać skutki takiego podejścia do zatrudnienia w tej branży (oraz parytetów).

      • Parytety, w każdej dziedzinie, to wspieranie osób, które w normalnej wolnorynkowej rzeczywistości, po prostu wypadają gorzej. Generalnie w życiu nie ma ani podziału po równo ani sprawiedliwości, więc ani podział 50% ze względu na płeć, ani zatrudniajmy tylko najmądrzejszych, nie jest naturalny.

        Czytałam kilkukrotnie jak faceci programiści (generalnie to raczej pojedyncze przypadki ale występują) burzą się na fory dla kobiet, ale jakoś zawsze też to było takie stereotypowe, na zasadzie nie pracował z tą kobietą a oceniał np. na podstawie cv. Tak jak napisała koleżanka wyżej (tehmal), są też takie zdolności, jak np. estetyka tworzonych stron, umiejętność analizy problemów itp i są one bardzo cenne. Ocenianie na zasadzie jestem facetem, znam x technologii a ta dziewczyna mniej a dostała pracę jest niesłuszne i raczej świadczy o kompleksach owych panów, bo praca to też kwestia współpracy i naprawdę czasem są ludzie, z którymi zwyczajnie ciężko się pracuje. I pracodawca nie szuka omnibusów, tylko ludzi, którzy mu się przydadzą, wniosą jak największą wartość do zespołu. Generalnie taka przypadłość ludzka, że szybko przychodzi nam ocenianie innych.

        Z drugiej strony fakt, czytałam w internecie opis dziewczyny, która aplikowała do googla i to co opisywała, to były ewidentne fory, ale ona zaprzeczała temu ucząc się na kolejna rozmowę tego, co jej kazali się nauczyć 🙂 Inaczej mówiąc, kobiety chcą forów, ale jednocześnie zaprzeczają temu, mówiąc, że to nieprawda. Oczywiście to uogólnienie, bo to kwestia tych kobiet, które chcą iść na skróty, marzą o karierze. Ja zawsze po prostu chciałam godnie żyć i robić to co lubię, nie miałam wielkich ambicji. Mam wrażenie, że akcjom typu GGC towarzyszy przerost ambicji nad dążeniem do celu. Wytłumaczę teraz, co mam na myśli.

        Artykuły nacechowane wydźwiękiem: możesz być kierownikiem, możesz być kimś ważnym, mieć pozycję, dobrą pracę itp. To nic złego, to nawet dobra cecha dążenie do pozycji, ALE
        rób to co czujesz, w czym jesteś dobry, próbuj różnych rzeczy, rozwijaj się a wraz z tym przyjdzie kasa, stanowisko. Celem nie powinno być osiągnięcie sukcesu, to płytkie i nie dające satysfakcji. Celem powinien być rozwój zawodowy, a sukces tylko konsekwencją działań.

      • Parytety, w każdej dziedzinie, to wspieranie osób, które w normalnej wolnorynkowej rzeczywistości, po prostu wypadają gorzej. Generalnie w życiu nie ma ani podziału po równo ani sprawiedliwości, więc ani podział 50% ze względu na płeć, ani zatrudniajmy tylko najmądrzejszych, nie jest naturalny.

        Czytałam kilkukrotnie jak faceci programiści (generalnie to raczej pojedyncze przypadki ale występują) burzą się na fory dla kobiet, ale jakoś zawsze też to było takie stereotypowe, na zasadzie nie pracował z tą kobietą a oceniał np. na podstawie cv. Tak jak napisała koleżanka wyżej (tehmal), są też takie zdolności, jak np. estetyka tworzonych stron, umiejętność analizy problemów itp i są one bardzo cenne. Ocenianie na zasadzie jestem facetem, znam x technologii a ta dziewczyna mniej a dostała pracę jest niesłuszne i raczej świadczy o kompleksach owych panów, bo praca to też kwestia współpracy i naprawdę czasem są ludzie, z którymi zwyczajnie ciężko się pracuje. I pracodawca nie szuka omnibusów, tylko ludzi, którzy mu się przydadzą, wniosą jak największą wartość do zespołu. Generalnie taka przypadłość ludzka, że szybko przychodzi nam ocenianie innych.

        Z drugiej strony fakt, czytałam w internecie opis dziewczyny, która aplikowała do googla i to co opisywała, to były ewidentne fory, ale ona zaprzeczała temu ucząc się na kolejną rozmowę tego, co jej kazali się nauczyć 🙂 Inaczej mówiąc, kobiety chcą forów, ale jednocześnie zaprzeczają temu, mówiąc, że to nieprawda. Oczywiście to uogólnienie, bo to kwestia tych kobiet, które chcą iść na skróty, marząc o karierze. Ja zawsze po prostu chciałam godnie żyć i robić to co lubię, nie miałam wielkich ambicji.

        Tutaj dygresja i nie kieruję tych słów w kierunku GGC. Mam wrażenie, że wielu akcjom wspierającym kobiety w IT towarzyszy przerost ambicji nad dążeniem do celu. Wytłumaczę teraz, co mam na myśli. Artykuły nacechowane wydźwiękiem: możesz odnieść sukces. To nic złego, to nawet dobra cecha dążenie do pozycji, ALE
        rób to co czujesz, w czym jesteś dobry, próbuj różnych rzeczy, rozwijaj się a wraz z tym przyjdzie kasa, stanowisko. Celem nie powinno być osiągnięcie sukcesu, to płytkie i nie dające satysfakcji. Celem powinien być rozwój zawodowy, a sukces tylko konsekwencją działań. Powinno się wspierać rozwój pasji, pobudzać ją, a nie motywować „bądź kobietą sukcesu”, jakie to jest banalne i głupie, bo co to znaczy kobieta sukcesu i czy musimy działać na tak niskich instynktach.

  • tehmal

    Ale bzdury. Pisała pewnie jakaś feminazistka od lewicowców.
    U mnie w firmie jest kilka kobiet w IT 3 z nich to programistki.
    Ogólnie z programowania obiektowego kobiety są lepsze, są lepszymi też „barwistkami” znaczy lepiej dobierają kolorystykę i wygląd (layout) na zamówienie, ja zwykle to wykonuję, obcinam przekodowuje pod odpowiedni system treści.
    Tu zrób tak, tu bardzie tak, bo mi się nie widzi, wydawać może się że typowe kobiece narzekalstwo, ale ostatecznie projekt ma mega efekt końcowy, co przekłada się na możliwość wyciągnięcia większej ilości kasy od klienta.

    Pisarce (autorce) po prostu się w życiu w IT nie udało, seksizm? Niech zmieni płeć, wiadomo że płeć piękną będzie podrywana w każdej dziedzinie zawodowej.

    Widzisz „GŁÓWNIE BIAŁYCH MĘŻCZYZN. DLACZEGO?” – Bo pewnie kurwa w Polsce jesteś. Jedź do RPA, zobaczysz głownie czarnych, a może do Korei Południowej, zobaczysz głównie azjatyckich, jakie to kurwa nie wiarygodne że w Europie Wschodniej są BIALI!o kurwa! =X
    Na Marsie zobaczysz Marsjańskich męższczyzn. Nie dość że feminazistka, to jeszcze rasistka i to pewnie poprawna politycznie. Won na zachód.

    Szukanie problemów, gdzie ich niema.

    • Paweł Abramowicz

      Akurat to jest jak najbardziej normalny art o tej kwestii – nie kolejny z „feminazi” artów o tym, że „kobiety są lepsze, ale patriarchat im nie pozwala”.

      Seksizm nadal istnieje i ma się dobrze, ale nie w postaci otwartej wrogości, tylko właśnie takich przekonań jak „[..] są lepszymi [..] »barwistkami« znaczy lepiej dobierają kolorystykę i wygląd (layout) na
      zamówienie, [ale – przyp. mój] ja zwykle to wykonuję, obcinam przekodowuje pod odpowiedni
      system treści”. Znam programistki, które na code review poprawiają po kumplach, bo Ci tworzą jakieś koszmary, na sprint planningach temperują zapędy facetów do wzięcia na siebie wszystkich tasków z projektu w najbliższe dwa tygodnie i podpowiedzą najlepsze architektonicznie rozwiązanie, gdy się o nie zapyta.

      Also jedna z koleżanek napisała magisterkę o wykrywaniu możliwości zrównoleglania operacji w kodzie bajtowym Javy. Całkiem nieźle jak na płeć do znajdowania kolorków do layoutu, który i tak musisz sam zakodzić, nie?

      Z tym głównie *białych* – prawda, kalka z zagranicznych artów. Chociaż z drugiej strony mam na studiach kumpla z Ghany, rok niżej jest Indonezyjczyk, a nie widziałem jeszcze, żebyśmy mieli kumpelę z innego tła kulturowego; to jednak zrzuciłbym na karb stosunków społecznych poza Europą :v

      • wow, jednak ktoś zrozumiał ten artykuł 😉

  • Przeszczep

    Duperele. Zobaczcie sobie ile jest płci pięknej w technikach informatycznych i na studiach informatycznych. Z doświadczenia powiem, że max 5%. Kobiety w IT nie pojawią się znikąd.

    • Paweł Abramowicz

      Głównie dlatego, że nie wiedzą, że jest taka opcja.

      Statystyki ode mnie: specjalizacja kryptografia na studiach magisterskich, PWr: 6 kobiet na 22 osoby (27%); na licealnych zajęciach z podstaw programowania w Pythonie, które prowadzę z koleżanką, mam 12 dziewczyn na 28 uczestników – całe 43%!

      Wystarczyło odpowiednio zaprezentować programowanie na godzinnej prezentacji dostępnych kół. Zastanawiam się, czy podobne statystyki osiągają inne koła zainteresowań, niektóre prowadzone przez doktorów, w tym robotyczne i z programowania w C++.

    • Sorry, przestałam czytać po „płeć piękna” bo rzygłam. Doświadczenie i procenty nie idą w parze, daj zrodlo statystyk to mozemy pogadac.

  • Hanna

    Problem leży również w szkołach, gdzie najczęściej panowie informatycy trywializują zajęcia dla dziewcząt. Robi się też podziały: grupa chłopców i dziewcząt. Nie wspominając już nawet o szowinistycznym podejściu niektórych z wykładowców. Żenada…