6
Udostępnień
Pinterest Google+

Kiedy Unia Europejska sprawiła, że mężczyźni są tacy marudni?

Przespałam armagedon, totalnie nie zauważyłam apokalipsy. Wstaję każdego dnia jak zawsze, w teorii nic się nie zmieniło. Drzewa rosną, kwiaty pachną, znowu koci żwirek leży na mojej poduszce.

Nie zauważyłam, kiedy to zmutowane kobiety swoimi modyfikowanymi genetycznie mackami, wykastrowały wszystkich mężczyzn.

Będąc dziołchą w IT, zaangażowaną w Geek Girls Carrots, wiem o wielu metodach pomocy kobietom. Co zrobić, aby ta szara myszka nie utknęła na wsi lepiąc pierogi, a zrobiła aplikację informującą o najlepszych pierogach w regionie? Jak przeobrazić zamiłowanie do czytania książek w genialny startup? Jakie dać wskazówki w kwestii zmiany branży z miękkiej na ścisłą? Wiem o tym, bo muszę wiedzieć, taka moja praca.

Ale też chcę wiedzieć. Uważam, że fajnie jest mówić głośno o tym, że macica nie zabiera Ci mózgu, możesz tworzyć, konstruować i być zajebista. Nie jestem upośledzoną wersją człowieka, bo zabrakło mi penisa. Ja, jak i każda inna kobieta, możemy podbijać świat na sobie tylko znany sposób.

Nie każda kobieta wie jednak o swoich możliwościach. Ba, ja jeszcze niedawno nie wiedziałam. No błagam, studiowałam prawo. Pisałam maturę z biologii i matematyki, ale ta druga spędzała mi sen z powiek. Nie miałam na siebie pomysłu, myślałam, że zostanę policjantką albo zostanę w kancelarii. Pisanie pozwów sprawiało mi jednak cielesny ból, mogłabym zostać emo prawnikiem. Nie wiedziałam co potrafię, czy cokolwiek potrafię i czy kimkolwiek będę. Będąc na „krawędzi życiowych zwątpień” 😉 odkryłam, że może czas wszystko wywrócić do góry nogami?

Nie przyszło to samo. Przyszło to ze zmianą pracy, z Geek Girls Carrots, z poznaniem kobiet w IT. Ktoś powiedział mi „możesz”, a ja pomyślałam:

„O cholera! Faktycznie mogę!”

Przestałam pracować, bo zaczęto płacić mi za to, co robię najlepiej i sprawia mi radochę. Czasem ta radocha trwa nawet 20 godzin dziennie, ale to wciąż jest jak ślizganie się po tęczy.

Mój mały, życiowy cel, to mówić głośno o tych możliwościach. Jako, że mam dostęp do kanałów społecznościowych organizacji technologicznych czy uczelni technicznych – nie pomijam nigdy tematyki stypendiów czy szkoleń kierowanych do kobiet. Niech biorą i czerpią.

Ale wtedy zawsze zjawia się poszkodowany kobiecą apokalipsą maruda.

komentarze

„Seksizm! Dyskryminacja mężczyzn! Dlaczego one stypendium, one pieniądze? Ja też stypendium, ja też pieniądze!”

Piski, jak po rozjechaniu gumowej kaczuszki. Bo ktoś przeznaczył fundusze na aktywizację kobiet. Modyfikację genetyczną i zakupy w Tokio. A biedne mężczyzny, prawdziwe takie, takie smutne, takie samotne, takie odepchnięte.

Nie będę tłumaczyć sensu czy bezsensu wspierania ludzi ze względu na płeć. Nie będę udowadniać, że to nie jest dyskryminacja. Nie będę przytaczać grantów, dotacji, stypendiów i szkoleń, gdzie stężenie testosteronu sięga zenitu. Nie będę porównywać możliwości w teorii „dla wszystkich”, z których korzystają najsilniejsi, świadomi, w dużej mierze – przede wszystkim mężczyźni.

Tu nie chodzi o walkę kury i koguta. Żyjemy w czasach, gdzie „Inżynierka” to śmieszne słowotwórstwo, a Inżynier kojarzy się tylko z mężczyzną. Czas odczarować stereotyp i pokazać światu, że hej! Możesz iść na studia ścisłe i otrzymać pomoc w ramach akcji Stypendia dla dziewczyn, które i tak są wynikiem współpracy Perspektyw i firmy Intel, nie państwowych instytucji. Dziewczyny na Politechniki to również akcja odczarowująca rzeczywistość technologiczną. A dla dorosłych kobiet projekty pokroju Geek Girls Carrots są często ostatnią deską ratunku. Kobiety mają dostęp do uczelni wyższych na świecie dopiero od kilkudziesięciu lat. Wcześniej kobiet tam po prostu nie wpuszczano. Nie dlatego, że mądrych kobiet brakowało. Nie istnieje kultura technicznej kobiety, istnieje kultura technicznego mężczyzny.

FCKH8
FCKH8

Dlatego nie pieprz mi, chłopie i nie wtóruj mu, babo, jak to źle mężczyznom, bo powstało kilka projektów aktywizujących kobiety. Zazwyczaj krzyczysz, że gdyby chciały, to by same na Politechniki szły, bez niczyjej zachęty. Przypominam w tym momencie mój tekst o zabawkach.

Tak, pomoc kobietom stawia ich na słabszej pozycji. Starając się o dotację, dostałam więcej punktów za moją płeć. Ale też za młody wiek. Tracę jednak punkty, bo nie jestem ze wsi oraz nie jestem niepełnosprawna. Mam krzyczeć, że jestem dyskryminowana przez starych i upośledzonych farmerów? Czy pogodzić się z tym, że statystycznie na rynku pracy jest mniej osób z rejonów wiejskich, niepełnosprawnych, młodych, starych oraz kobiet? Nie, to po prostu GUSowskie fakty.

Zazwyczaj ten żal wynika z tego, że rozgoryczona osoba żałuje, że jej nikt nie chce nic dać darmo. Nie jest winą płci, że nic nie dostajesz, kiedy nic z siebie nie dajesz. Nie dostałam stypendium dla kobiet w IT. Poradziłam sobie sama. Ty też sobie poradzisz. A do reszty trzeba wyciągnąć rękę. Tak, żeby kto inny mógł lub mogła powiedzieć:

„O cholera! Faktycznie mogę!”

 

P.S. tak naprawdę to raczej kurwuję, niż choleruję, ale próbuję się ukulturalniać.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Jak świat zareagował na małżeństwa homoseksualne?

Następny artykuł

Wykopki Internetowe odc. 2 Tęczowy Terminator na dronie

  • Ernest

    hejka, ja jestem facetem w IT, bardzo lubie jak dziewczyny tez koduja.
    Uwazam jednak ze potrafia sie same swietnie obronic, bez dodatkowaej ‚aktywizacji’. Jesli ktos jest dobry to sobie da rade niezaleznie czy jest dziewczyna czy chlopakiem. Sperawiedliwosc tez moze byc roznie postrzegana, nie kazdy mezczyzna jest samcem alfa:) i nie kazdy jest w ‚uprzywilejowanej’ pozycji. Rownosc to rownosc, kazdy moze kupowac takie zabawki jak chce, a jesli kogos wspierac to nie ze wzgledu na plec czy kolor skory ale na zdolnosci.

    • Cześć Ernest, fajnie, że piszesz 🙂 Mam jednak wrażenie, że źle rozumiana jest cała idea stypendiów i aktywizacji. Wiadomo, że dobre jednostki się same obronią, ale wielu osobom trzeba wskazać drogę. Do Geek Girls Carrots np. przychodzą kobiety, które ukończyły historię, pracowały w gazecie, nauczycielki, nawet ja – skończyłam prawo. Gdyby ktoś nie pomachał mi przed twarzą „ej, możesz pracować w IT” – do końca życia uważałabym, że jestem za słaba, nie mam wykształcenia i to nie ma sensu. W społeczeństwie wciąż nie traktuje się kobiet jak specjalistów i formy aktywizacji (przecież nie tylko kobiet) są potrzebne. Masa ludzi korzysta z dotacji unijnych czy z urzędu pracy – czy jest to forma „uprzywilejowań”, kiedy korzystają z niej mężczyźni?

      • Webmajster

        Nie, ale nikt nigdzie nie tworzy bariery że ‚tu i tu, to są projekty tylko dla kobiet, dla mężczyzn? o tam są zapisy na spawanie mig, i na układanie kostki’. Nie mam żadnego problemu z tym że w niektórych projektach są parytety, zapisy 50% kobiet i 50% mężczyzn. Ale poza projektami medycznymi(bo ciężko tu nie podzielić), to powinniśmy być traktowani jako obywatele, wspólnie. Wielu facetom też trzeba wskazać drogę, nie każdy to właśnie wyżej wspomniany apex alpha.

        • Kocz1lla

          Ale nic nie stoi na przeszkodzie inicjatywom aktywizującym facetów. Tylko dlaczego ktoś, kto kieruje swą ofertę do kobiet, musi jednocześnie dbać o mężczyzn? Identyczną roszczeniowość obserwuję w reakcjach na ochronę praw zwierząt: „niedługo te zwierzęta będą miały lepiej niż ludzie”. Tak jakby sukces jednej grupy równał się upośledzeniem drugiej.

          • Webmajster

            Zdecyduj się czy mamy mieć selekcję płciową czy jednak traktujemy się po równo.
            Żądanie równego traktowania to nie roszczeniowość.

          • Kocz1lla

            To idź do szpitala, powiedz, że drasnąłeś się w palec i miej pretensję, że osoba z połamanymi nogami jest obsługiwana przed Tobą. W końcu służba zdrowia nie powinna dyskryminować i wszyscy mają być traktowani po równo. Możesz dodać, że z tego bardziej chorego to nieprzydatny obywatel, naciągacz, gracz na litość i pewnie nawet nie chciał znaleźć się w szpitalu.
            Co do selekcji, to co i rusz mamy z jakąś do czynienia: a to przywileje dla najzdolniejszych w szkole, a to wsparcie dla seniorów, a to pierwszeństwo w kolejce, bo wiek/honorowe krwiodawstwo i nikt się nie burzy. Natomiast na hasło „miej coś ekstra, bo jesteś KOBIETĄ” – święta zgroza.

          • Webmajster

            Porównujesz sytuację kobieta/mężczyzna do człowiek zdrowy/człowiek z połamanymi nogami? To dość obraźliwe, moim skromnym zdaniem. Kobiety nie są gorsze od mężczyzn, bo niby w czym?
            Najzdolniejsi w szkole wypracowali sobie przywileje, seniorzy pracowali również całe życie, honorowe krwiodawstwo to również nie jest coś co się otrzymuje, tylko trzeba na to zapracować.

          • Kocz1lla

            Uważasz, że bycie człowiekiem z połamanymi nogami komuś uwłacza? No cóż… Porównuję sytuacje grup, w których jedna ma większe szanse przebicia się/życia w zdrowiu niż druga. Jeśli porównać pomoc społeczną do szpitala, a nasze borykanie się z ograniczeniami do bycia chorym, okaże się, że jedni są bardziej chorzy, inni mniej, niektóre grupy potrzebują większego wsparcia, inne mniejszego. Ot, cała filozofia. Gdy mowa o takich grupach jak „człowiek stary”, „człowiek niepełnosprawny”, „człowiek szczególnie uzdolniony”, kwestia nie budzi (z reguły) kontrowersji. Schody zaczynają się, gdy ktoś stwierdza, że na przeszkodzie w rozwoju staje mu płeć. Fakt, nie powinna, ale co z tego? I nie, fakt, że SYTUACJA kobiet w społeczeństwie jest upośledzona, nie oznacza, że upośledzone są same kobiety.
            Jeżeli chodzi o wypracowane przywileje, to przecież można by odwrócić tok myślenia i orzec: jak widać, świetnie sobie radzisz, po co ci więcej? Nie wystarczą Ci te dwie pracowite rączki? Nie wyciągaj ich po korzyści, które najwyraźniej mógłbyś sam wybronować w pocie czoła na polu.
            W naszym społeczeństwie jest całe mnóstwo „liberałów”, którzy twierdzą, że do wszystkiego doszli w życiu sami, tyle że np. mieszkanie w spadku po rodzicach, a biznes kręci się na dotację unijną. Znakomita większa z nas żyje na kredyt. Kredyt zaufania, że chociaż obecnie jesteśmy niewypłacalni, to jednak rokujemy na przyszłość i warto nam dać coś na rozruch, bo kiedyś w sz y s cy na tym zyskają.

          • Webmajster

            Uważam że określenie ze kobiety są jakoś w stosunku do mężczyzn uszkodzone jest obraźliwe. To dokładnie jest przedstawienie kobiety jako upośledzonej.
            Cieszę się że jednak zrezygnowałaś z argumentacji o krwiodawcach.
            Co do argumentu o wypracowanych przywilejach, to dokładnie na tej zasadzie opiera się zamysł podatku progresywnego, bądź wszelakie limity dochodu na unijne kursy.
            Co do liberałów, całkowicie się z Tobą zgadzam. Ten komiks fajnie to obrazuje. https://digitalsynopsis.com/inspiration/privileged-kids-on-a-plate-pencilsword-toby-morris/
            Ale nie chcę żyć w świecie gdzie wszystko powstaje na kredyt. Bo istnieje coś takiego jak ryzyko kredytowe.

  • Agata Mucha

    a co znaczy to f-bombs for feminism:potty-mouthed princesses use bad word for good cause?

  • Webmajster

    ” Nie będę przytaczać grantów, dotacji, stypendiów i szkoleń, gdzie stężenie testosteronu sięga zenitu.”
    A jeśli Cię o to poproszę, wymienisz takowe?

  • Łukasz Kozioł

    O – a ja się w branży IT nie orientuję tak, jakbym chciał, ale jak dotąd nie zauważyłem ŻADNEJ inicjatywy dla facetów dającej mi wyraźny sygnał typu: chłopie, zamiast się męczyć, wskakuj do branży IT jeśli lubisz stukać w klawiaturkę. Stosunkowo niedawno zacząłem więc po swojemu – zapytałem się po prostu kolegi zorientowanego w temacie o zupełną podstawę typu: Ej a tak właściwie CO TO JEST IT? 😀 Bez kitu. Ten skrót nie mówił mi absolutnie NIC do niedawna. Tworzenie stron internetowych – jasne, jak najbardziej tak ale IT – a co to k*rwa IT? A co to front-end??? Mało tego – jak raz uczestniczyłem w jednym projekcie EFS to pewna miła pani doradczyni zawodowa (od 7 boleści) wręcz zniechęcała mnie do tematu: webmasterstwo. Więc to różnie bywa z tym wsparciem dla facetów jeśli chodzi o pracę w IT. A btw – w ramach tamtego projektu dowiedziałem się o tym, że wg unijnych statystyk sprzed kilku lat odnotowano dyskryminację facetów, ale nie w IT a u lekarzy. Wychodziło na to, że „przychodzi baba doi lekarza” i wszystko ok (a lekarz też baba), ale jak przychodzi facet do lekarza to hmmmm (lekarz też baba – no czasami facet 😛 )

    • To zamiast płakać, wpadnijcie na jakikolwiek event technologiczny, cala sala chłopów.

      • Łukasz Kozioł

        To nie płacz. To BRAK informacji. Widziałaś może aby taki Coders Lab zapraszał do siebie facetów na kurs? Ja nie. Widziałem za to, że zaprasza do siebie jakieś mamy z dziećmi lub bez dzieci 😛 A jak coś takiego widzę, automatycznie myślę – ok, kurs dla kobiet – do widzenia. I taka prawda.

        ps. a do kin wchodzi ghost busters w wersji damskiej 😛 😛 😛 W skrócie – jak mi ktoś powie, że żyjemy w męskim świecie, to będę się śmiał – dookoła mamy kobiecy świat a niektórzy tego jeszcze nie zauważają.

        ps nr 2. mnie interesuje szybkie i konkretne przekwalifikowanie się na na programistę a nie koniecznie bieganie po „jakichkolwiek” eventach technologicznych – co to jest „jakikolwiek” gdzie tu konkret i co ja z tego będę mieć? 🙂 🙂 🙂

        • Coders Lab zaprasza kobiety, bo na każdym kursie jest ich zaledwie kilka. Jaki byłby sens zapraszania tam facetów, skoro już tam są?
          To czym chcesz się zajmować w życiu zależy od Ciebie. Jeżeli jednak z jakiegoś powodu czujesz się w danej grupie w mniejszości, to jest miłym akcentem, jeżeli ktoś wyciąga do Ciebie rękę. Żaden mój znajomy programista nie został w życiu zapytany o to, jak to się stało, że programuje. Ja jestem pytana codziennie, bo dla ludzi to równoznaczne z jakąś spadającą kometą.
          W programowaniu nie ma nic niezwykłego. Ale wciąż społecznie jest to zawód uznawany za męski, więc eventy dla kobiet są i będą. A żaden mężczyzna nie jest z nich wyganiany. Więc i Ty, i kolega, możecie wpaść na Geek Girls Carrots, Django Girls, Women in Technology czy cokolwiek innego.

          • Łukasz Kozioł

            A, no widzisz – ja prawdopodobnie nie myślę o chodzeniu na eventy kobiece, …no bo to są… eventy kobiece. Dla mnie to nowość co piszesz, że programowanie uznawane jest za męski zawód – nigdy o tym w ten sposób nie myślałem. (Męski zawód to wiesz…listonosz 😀 btw szczerze nie polecam ) Ale temat jest dobry i buzuje przynajmniej od kilku lat. Niektóre zawody zanikają, pojawiają się nowe itp

            ps. Dla mnie to jest taki trochę temat, który odbieram jako przesycony od podszewki czymś w rodzaju nierównowagi pomiędzy enęrgią męską i kobiecą.

          • Kocz1lla

            Nie wiem, jak w dużych informatycznych firmach, ale w podmiotach, przez które ja się przewinęłam (4, większość okazjonalnie) w dziale IT nie było ani jednej kobiety. Gdybym miała decydować wyłącznie na podstawie własnego doświadczenia zawodowego, zdecydowanie oceniłabym zawód informatyka jako „męski”.

          • Łukasz Kozioł

            Prawdopodobnie coś na pewno jest na rzeczy – włączając w to np cos takiego jak ciche prześmiewcze nastawienia facetów z branży IT (znam takiego jednego) wobec kobiet, które chciałyby również w niej pracować.

            ps. Sam nigdy nie pracowałem w IT – mój wpis powyżej jest sprzed roku – WTEEEDY to była dopiero motywacja i chciałem ruszyć sensowniej z przebranżowieniem się na front endowca – obecnie temat mi siadł co mnie wcale >nie< cieszy. A siadł między innymi "dzięki" (cudzysłów celowy i wymowny) oglądaniu jednego youtubera od IT co to porady wszelkie funduje w temacie i przy okazji mocno sam siebie kreuje waląc przy tym motywacyjnymi banałami rodem z poradników. I nawet jeśli swoimi filmikami kogoś ZNIECHĘCI do pracy w IT – to on to uznaje, za swój sukces (!) W końcy wszyscy wiedzą, że informatycy NIE są normalni… lol

            I tu to samo – też facet – niech mi ktoś pokaże dziewczynę/kobietę youtuberkę, prowadzącą fajny kanał na YT nt robienia stron www. Mozna szukać jak igły w stogu siana…albo jak na lekarstwo.