639
Udostępnień
Pinterest Google+

Żyjemy w krainie zwycięzców, gdzie sztuka bycia chujową czy przeciętną ginie.

Rodzice traktowali mnie jak Dodę nim ta poznała Radzia. Dlaczego więc jedyne, co potrafię, to zażynać się? Nikt tego ode mnie wymagał. Słyszałam tylko, że jestem wyjebana w kosmos i ktokolwiek myśli inaczej, może się jebać.

Do dziś uważam, że to jeden z najlepszych modeli miłości. Może mieć swoje wady, ale przynajmniej wiesz, że istnieje mikro uniwersum, w którym ktoś uważa Cię za wyjątkową.

W którymś momencie jednak pęka bańka, w której żyjesz. To, co sądzą o Tobie ci, którzy dotychczas Cię wspierali, staje się nieistotne. To ten moment, w którym czujesz się za brzydka, za gruba, za głupia, bez talentu i bez przyszłości. Czujesz, że umrzesz jako nikt istotny, nikt nie zbuduje Ci posągu, nie nazwie Tobą skweru.

Odpuść

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

Profesjonalizowałam czytanie książek czy granie na konsoli. Dziś musisz przeczytać minimum 15% książki! Zamykały mi się oczy, książka ciągnęła się (jak stara kurwa – tak mawia moja ciotka), a ja miałam task i deadline. Z kolei gry przechodziłam z notatnikiem, gdzie zapisywałam każdą postać, jej cechy charakteru, krótką biografię. Analizowałam wrogów, robiłam szkice.

Wszystko, co zaczęłam, musiałam dokończyć. Choćby wszystkie postacie nużyły mnie i wkurzały, jak w Heavy Rain i w Buszującym w zbożu, które i tak kończyłam dla zasady.

W tym roku po raz pierwszy przerwałam do połowy przeczytaną książkę. Szaleństwo na miarę zakonnicy, tymczasem wierci mnie w brzuchu, że powinnam ją dokończyć. Wydaje mi się, że w ten sposób po raz pierwszy odpuściłam.

Człowiek binarny

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

To się dzieje za każdym razem. Gdy założyłam własną działalność, przychodziłam z laptopem na urodziny znajomych. Gdy biegałam, to na playliście nie miałam ani jednego wolnego kawałka i zażynałam się przez 10 kilometrów biegnąc jak gazela. Gdy uczyłam się programowania – nie spałam, nie jadłam, chciałam płakać ale byłam pusta w środku.

Latami szkołę traktowałam jako smutny obowiązek, gdzie moja absencja przekraczała co roku 50%. Nagle w liceum obudziłam się, kończąc je z paskiem. Rozochocona poszłam na studia, gdzie po pierwszym kolokwium płakałam w poduszkę. Dostałam z logiki czwórkę zamiast piątki, osiągając jednocześnie najwyższą ocenę w grupie. A ja płakałam takimi prawdziwymi łzami, że jestem beznadziejna.

Wpadłam w pułapkę, że albo w czymś będę próbowała być najlepsza, albo nie będę tego robić wcale. Byłam binarna, zerojedynkowa. Minęły miesiące, zanim zrozumiałam, że nigdy nie będę wybitną programistką. Bo jestem za stara i mam życie prywatne, które lubię i którego kosztem nie będę bawiła się w Mr. Robota.

Więc będę przeciętna.

Dobra zwyczajność

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

Przed erą kołczów, zwycięzców, MLM i Wilka z Wall Street, byli zwykli ludzie. Prawdopodobnie Twoja babcia była zwykłą kobietą, twój pradziadek zwykłym mężczyzną. Może zdarzyły się w ich życiu historie, w rodzinnym mniemaniu, wybitne, ale wciąż prawdopodobnie 99,9% społeczeństwa nie ma o nich pojęcia. Są przeciętnie wyjątkowi. Jak stuletni talizman z ususzonego skarabeusza – bezcenny dla wodza afrykańskiej wioski, bezwartościowy dla każdego lombardu.

Życie liczone liczbą uśmiechów ludzi w okół musi być zresztą o wiele przyjemniejsze, niż życie liczone liczbą publikacji, prelekcji i obserwatorów na Facebooku. Nie, że nie możesz spróbować mieć obu. Ale dobrze wiedzieć, co daje satysfakcjonującą radość, a co satysfakcjonującą pustkę.

Nie wszystko jest prawdziwe

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

Czytasz artykuły Jakie nawyki mają ludzie sukcesu? i postanawiasz wprowadzić do życia łork-lajf balans. Zalecany półroczny urlop odpuszczasz, bo szef wysłałby Cię, ale do pośredniaka. Organizujesz więc czas, w kalendarzu wyznaczasz sobie chwilę na medytację, bo tak robił Steve Jobs, Gandhi i Obama. Tymczasem kręcisz się na tyłku, bo akurat o tej porze masz ochotę obejrzeć Kuchenne Rewolucje, albo chociaż pobazgrać w notesie penisy czy ukręcić parę kulek z kurzu.

Odpalasz Instagram i widzisz, że ten rozkręcił dwa startupy, a ta prowadzi trzy firmy i wychowuje dziecko. Tymczasem wyświetlają Ci się zdjęcia ich pożywnego śniadania, kawy w kubku z motywującym cytatem i iPada, gdzie przeglądają poranną prasówkę. Wcześniej wrzucają zdjęcia z porannego joggingu, a wieczorem z jogi. W międzyczasie stołują się w znanej restauracji, a jutro mają lot na drugi koniec świata na kolejną konferencję ludzi sukcesu.

A Ty wąchasz koszulkę, czy nadaje się aby na pewno jeszcze do założenia, zjadasz na śniadanie utopione oreo w zimnej kawie i ryjesz nogami pod kołdrą, licząc na śmierć.

Możesz udawać, jak oni. A możesz po prostu pozwolić sobie na zwykłość, chujowość i przeciętność w swoim własnym wydaniu.

Bo możesz. Ja próbuję.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Witaj, sąsiedzie - Wykopki Internetowe #29

Następny artykuł

Robert Biedroń zdemaskował blogerów?

  • Sander

    I heart You!

  • lichotka

    Jak twierdził mój podręcznik do makroekonomii – nie opłaca się kończyć książki TYLKO dlatego, że ją zaczęłaś. Nic nie tracisz, a więc zyskujesz – zyskujesz czas, który inaczej spędziłabyś na wkurzaniu się na bohaterów, ziewaniu i tak dalej.
    Oczywiście – co innego, jeśli książka jest ciekawa albo czegoś Cię uczy. Czasem i nudną warto dociągnąć, choćby po to, by móc napisać miażdżącą recenzję na dowolnym portalu. Ale to już Twoja decyzja.

    Perfekcjonizm to zło. Wredny poganiacz niewolników. Każe pracować Ci ponad miarę, zabiera czas i siły – tylko po to, żebyś nie była ani odrobinę zadowolona z efektu – bo nie jest doskonały. Bo gdzieś tam uciekł przecinek, bo można było zrobić o 5 minut szybciej. Tak nie warto.

    Faktycznie jakiś taki kult zorganizowanego człowieka sukcesu się wytworzył. Warto się starać, warto robić coś ze swoim życiem, warto stawiać sobie nowe cele – które nas interesują. Nie warto się zarzynać, pogrążać w poczuciu winy, ślepo ganiać za modą, zmuszać się do czegoś, co nam nic nie daje. Nie warto oceniać się względem winy, narzucać sobie morderczych rygorów i tempa. Warto po prostu mieć zabawę z życia – ale też nie na siłę. Jak wolisz bezbarwne i nudne, to możesz mieć bezbarwne i nudne. Czemu nie.

  • Owoce Szycia

    Ja już dwie książki nudne przerwałam. Oraz skasowałam listę – wyrzut sumienia „książki które trzeba przeczytać bo to jest modne/klasyczne, ale jeszcze tego nie zrobiłam, bo są dla mnie niestrawialne”. Jest progres 😉

  • Magdalena Żelezik

    Dzięki, że to piszesz, takie artykuły są tak potrzebne, zwłaszcza nam, wykształconym przodowniczkom pracy z aspiracjami na matkę-polkę, które średnio raz na pół roku przechodzimy załamanie nerwowe.

  • To jest właśnie to, przez co teraz przechodzę. Umiejętność odpuszczenia. Tylko z książkami mam odwrotnie, bo moja mania zawsze gnała mnie do rozpoczynania niezliczonej ilości na raz i porzucania. Teraz czytam mniej i do końca. Ale to jedyna różnica:)

    • Ja muszę się przemóc do zaczynania kilku na raz, jest to coś, co mnie przerasta 😀

      • Tak, czy siak struggle is real 😉

  • Wiktoria Tomzik
  • Mocny wpis 😀 Akurat trafiłaś na moment, gdy postanowiłam sobie przykręcić śrubkę z tym programowaniem 😉 Ale już dawno odpuściłam dążenie do „bycia wybitną”. Gdybym tego nie zrobiła siedziałabym dalej robiąc coś, w czym byłam specjalistką, a czego już miałam dość… A bez pasji to już nie to samo 😉
    Czasem po prostu trzeba odpuścić. Życie ma się jedno. Szkoda trzymać się raz obranego kierunku tylko dlatego, że wszystko „wygląda” idealnie.

    • Mam wrażenie, że dokręcając śrubę łatwiej się wypalić niż ulepszyć.

      • Zależy jak często się tą śrubę dokręca 🙂 I z jakiego powodu. Nie ma co robić tego na siłę, ale jeśli akurat rozpiera Cię inspiracja to czemu nie?
        Zresztą wszystko zależy pewnie od człowieka. Każdy jest inny 🙂 Nic na siłę 😉

  • Izabela Kornet

    No to piąteczka!

  • Kamila Minkina

    bardzo dobry wpis, jednak każdy z nas dąży do tego aby nie być szarą masą, kimś bez wyrazu. Każdy chce być najlepszy, wyrazisty, idealny i to nas gubi. Kiedyś media kreowały nas na szczupłe jak modelki, matko polki z idealnym ciałem a teraz na roboty, które ciągle muszą pracować licząc, że coś im się uda osiągnąć. ot cała prawda

  • Piotr Tarasiewicz

    No i zajebiście – high five /hytysz/. Też zajebiście długo tego nie mogłem pojąć, że jak to k*fa? NASA daje radę beze mnie?

  • Synafia

    Ach, jaki dobry humor zrobiłaś mi z rana tym wpisem! Dziękuję! Ja też jestem na tej drodze – odpuszczania sobie i czerpania radości z uśmiechów ludzi wokół mnie, i z moich własnych też 🙂 I też nauczyłam się odkładać kiepskie książki, choć nie przeczytałam ich do końca. Ba! Ostatnio odłożyłam nawet dobrą książkę tylko dlatego, że czułam się po niej zbyt przygnębiona. Przybijam wysokie piąteczki, klepię w ramionko i chodźmy razem na ten leniwy i pełen małych radości spacer zwany życiem 🙂 Pozdro serdeczne 🙂

  • W końcu ktoś nie nawija makaronu na uszy 🙂 w piątek, aż miło się czyta

  • Genialne foto w tle. Wielkie wow

  • To o czym piszesz to jest chyba problem ludzi, którzy nie mają życia poza siecią. To znaczy nie mam na myśli, że siedzą cały dzień z komórką czy przy komputerze. Chodzi mi o to, że rzeczy, które robią w życiu, wiążą się z mediami w jakiś sposób. Programowanie, startupy, marketing, reklama, firma, to są rzeczy bardzo komputerowe. Dobrze mieć od tego jakąś odskocznię, nie wiem, pójść z koszykiem na grzyby i telefon zostawić w domu. Grać w szachy z wujkiem. Zwiedzać urbeksy czy robić cokolwiek innego. Grunt by robić to dlatego, że nas to interesuje, ciekawi lub bawi, a nie dlatego, że musimy to robić, by mieć co napisać w cv pod hasłem „zainteresowania”. Tak trochę wyjść poza siebie, poza ramy, jakie narzucają media. Nie kolorować dlatego, że wszystkie koleżanki szaleją z kredkami. Nie biegać dlatego, że koledzy biegają. Zrobić coś samemu lub wspólnie z innymi dla radości samej z siebie. Trudne, ale możliwe.

    • A czym są urbeksy? :>

      • Skrót od urban eksploration. W wielkim skrócie szlajanie się po opuszczonych fabrykach, kopalniach, starych domach etc. Jest też tego odmiana tj. zwiedzanie bunkrów, fortów. Wielu ludzi chodzi po tunelach, często zalanych wodą. Co odważniejsi robią to na pół legalnie, kiedyś np. z niemałżem łaziliśmy po tunelu technicznym pod trasą łazienkowską w Warszawie, bo alarm i czujki były tylko od jednej strony, a od praskiej nie. Albo odturliwaliśmy w środku nocy zaporę pod drzwiami jednego obiektu militarnego, żeby się dostać do środka. Inni ludzie łażą trasami powstańczymi po kanałach, po same Bielany (jest wyjście). Nie napiszę tego w cv, ale wspomnienia na całe życie. I tak już parę razy mnie policja spisała, a jednych kolegów to wyprowadzili z rączkami na głowie, bo łazili po terenie należącym do Rosjan. 😉 To jest tylko przykład, można w końcu majsterkować, uczyć się szycia, robić drzewo genealogiczne swojej rodziny (coraz więcej dokumentów można znaleźć on-line, ale i tak sporo się trzeba najeździć), utknąć na warstwie LIDARU na geoportalu i szukać w terenie mogiłek czy okopów wojennych, coś więcej niż tylko klikanie na fejsie (które bardzo lubię, ale o tempora, nie przez całe życie).

    • Włóczykij

      Bravo!

  • qwerty

    hujowość to miejsce od którego dobrze się zaczyna i tym szybciej się tam dojdzie tym lepiej

  • Malgorzata Wozna

    Uśmiałam się do łez. Dziękuję! !!

  • Zjadanie własnego ogona, które trafia się nawet „największym”…
    Czytałem kiedyś o gościu,który leczył się na depresję, bo czuł się nikim, bo nic w życiu nie osiągnął, był jedynie naczelnym komandorem jakiegoś wielkiego lotniskowca czy innego wielkiego okrętu…
    Innym razem widziałem dwóch wirtuozów gitary obsranych ze strachu, że muszą ze sobą zagrać wspólnie. 99% ludzi grających na gitarze chciałoby być jak oni, ale oni i tak się bali i widocznie czuli za słabi, żeby pokazać pełnię siebie. Świat jest coraz bardziej zdupiony… I nie idzie w lepszą stronę.

    • W gorszą też nie idzie. Ludzie po prostu są pełni sprzeczności i kompleksów 😉

  • Znam z doświadczenia, właśnie się pozbywam 🙂 Dobrze to przeczytać.

  • Pojęcia bycia wyjątkowym jest płynne i chyba większość z nas nie dostrzeże, że odniosło sukces, chociaż właściwie jakiś odniosło. To jest właśnie tak, że oszukujemy siebie, bo chcemy mieć życie kogoś innego. Załóżmy, że jest ktoś, kto dla kogo jest chodzącym ideałem, wzorem do naśladowania. Jeżeli taka osoba założy brudny dres, w którym chodzi o 20 lat, jest przetarty, sprany i zwyczajnie chujowy i do wyrzucenia, to ktoś, dla kogo ta osoba jest ideałem i ma idealne życie, pójdzie do sklepu i kupi sobie komplet dresu za 269zł który będzie poprzecierany i sprany, bo to szczyt mody i dobrego stajlu. Bo chce też być tą osobą, wyglądać jak ona, ubierać się jak ona i mieć idealne życie.

    • Włóczykij

      Tak. Dobrze jest widzieć swoje zalety, a nie patrzeć na dorobek innych (bo tak podpowiada tv- dlatego ja od 7 lat nie mam tv 😉 ).

  • Świetny wpis 🙂

  • Dziękuję, tak po prostu. Przede wszystkim za świadomość, że to nie tylko ja 😉

  • Tak bardzo ja <3

  • No piękne to, mówię zwykła ja, ujebana w cekolu, bo skończyła remont kuchni ( a tu Hakierka serwer rozgrzała).

  • W punkt.

  • Zarombisty artykuł, że się tak wyrażę. Genialnie oddaje to, co ostatnio się we mnie kotłowało – bycie przeciętną to przecież nie grzech! Cholera, dobrze, że ktoś mi w końcu o tym przypomniał 🙂

  • Włóczykij

    Fajny, zdrowy artykuł. Myślę podobnie. Mnie także wolno pobyć chujowym/zwyczajnym niktosiem, a nie wiecznie goniącym za ulepszaniem czegokokwiek dla kogokolwiek. Mnie jest dobrze tak jak jest. Jasne że chcę pracować, ale nie dam się już omotać przepracowywaniem !!! Ani dla szefa, ani ze strachu przed nim czy czymkolwiek; także nie z miłości… Bo to nie fair. Bo to nie ja. Już taki byłem i dostałem nauczkę (że nie było warto). Trza wiedzieć, kiedy odpuścić (ostrzegam: to trudne, trza więc słuchać przyjaciół- oni podpowiadają, tylko, czy my słuchamy?). -Łączę serdeczności! _Włóczykij.

  • Cancel-sky

    W takich momentach doceniam to, że nie dałem się porwać temu całemu zagonionemu światu i wciąż pozostaję gdzieś na uboczu. W pewnym sensie introwertyczny, egoistyczny, ale co mnie tak naprawdę obchodzi życie innych (a zwłaszcza porównywanie się do nich, do ich osiągnięć), skoro mam swoje AŻ jedno do przeżycia i pragnę przeżyć je jak najprzyjemniej – starając się nie krzywdzić przy tym innych.
    Tylko tyle… i aż tyle.

  • Franciszek Śledź

    „chciała bym ale boję się” tak podsumował bym to co tu przeczytałem. Nie chcesz być „przeciętna” ? Wydajemi się, że większość z nas myśli podobnie jednak….czy warto być wyróżniającem się za wszelką cenę ? Może posłużę się przykładem. Dla jednych bohater dla mnie zwykły człowiek, który za wszelką cenę chciał się wybić ponad przeciętność, o kim mówię ? Lech Kaczyński….zwykły przeciętniak, który postanowił przejechać się na plecach Wałęsy i zostać kimś kogoimieniem nazywać będą szkoły, tonda,ulice…któremu stawiać będą pomniki….czy warto było ?
    Napisałaś cytuję…” Żyjemy w krainie zwycięzców, gdzie sztuka bycia chujową czy przeciętną ginie.”…koniec cytatu
    Myślę, że i Ty i ja i każdy z nas jest zwycięzcą…wtedy gdy chce nim być. Są oczywiście i przegrani ale tylko na własne życzenie bo …..receptą na zwycięztwo jest to zdanie: ….” nie jest ważne to co nas spotyka, liczy się tylko to jak na to zareagujemy” co znaczy tylko tyle…..że to my sami decydujemy czy wygramy tę walkę , czy jesteśmy zwycięzcami czy jednak się poddamy. Ja w swoim życiu kieruję się taką myślą przewodnią…” robię tylko to innym co chciał bym aby mnie robiono” , daję innym to co chciałbym od nich otrzymać i nie czuję się chujowym czy przeciętnym. Wiem, że nigdy nie nazwą żadnego ronda moim imieniem , ale wiem, że nikt mnie nie opluje i tu jest moja przewaga nad wspomnianym wyżej „prezydentem”

  • MufTur

    Szkoda, że bluzgi w tekście. Bo poza tym – OK, gratuluję!

  • Mediaverse.pl

    Bo sukces zawodowy powinien przyjsc przy okazji i z luzem a nie okupiony ciezka praca i kosztem naszego zycia czy samopoczucia

    Zapomnijmy, ze on jest celem, on ma byc tylko narzedziem do jeszcze bardziej komfortowego zycia w zgodzie z samym soba

  • Simone Sedano

    To że ktoś za wszelką cenę nie zabiega o to, by zaistnieć wśród innych – w sieci, czy gdziekolwiek indziej nie oznacza, że jest zwyczajny i przeciętny. Raczej wiąże się to z poczuciem własnej wartości – jeśli kochasz, szanujesz i akceptujesz siebie to nie potrzebujesz akceptacji nieznajomych w necie, lub też znajomych, ale takich, którzy niewiele tak naprawdę znaczą w Twoim życiu. To nieprawda, że otaczają nas „zwycięzcy”. Raczej odwrotnie – Ci, którzy się na takich kreują na FB, Twitterze, czy innych mediach tak naprawdę często mają głębokie kompleksy. Ich wizerunek w sieci jest sztuczny, nieprawdziwy. Jestem nieprzeciętna i niezwyczajna, ale nie błyszczę w sieci, czy poza nią, bo znam swoją wartość i do niczego takie prezentowanie siebie nie jest mi potrzebne.
    Ps. Określenie „chu….” nie dość, że wulgarne to nie pasuje do słów „zwyczajny” czy „przeciętny”, bo ma zdecydowanie negatywny wydźwięk.

  • Justyna Małkowska

    W końcu ktoś mówi otwarcie o tym jak jest! Brawo! I wydaje mi się, że Ci którzy wrzucają na kanały sm swoje dowody zajebistości, w gruncie rzeczy tyle kreują swoje życie na tak doskonałe, żeby pokazać się innym, pochwalić, bo tego wymaga właśnie społeczeństwo – bycia cool. Nie tego by pokazywać, że ma się chwilę słabości, czy zwątpienia we własne możliwości. Bądźmy normalni, jesteśmy ludźmi, nie chodzącym ideałem.

  • Idealne podsumowanie ” dążenia do perfekcji ” – zawsze coś jest kosztem czegoś, człowiek całe życie podejmuje decyzje, dokonuje wyborów, i tylko od nas samych zależy, czy będziemy sobą ( czytać – pozwolić sobie na zwykłość, chujowość i przeciętność w swoim własnym wydaniu ) czy kimś udawanym ( czytać – bańki mydlane pękają, a wtedy zostaje pustka – wielkie NIC! ).
    Zdecydowanie wybieram pierwszą opcje – BYCIE SOBĄ jest piękne, i wyjątkowe, bo nieszablonowe 🙂

  • Wyróżnianie się za wszelką cenę, chyba zawsze prędzej czy później kończy się kacem albo upadkiem. Chyba trzeba by być mistrzem mistyfikacji….

  • Pozytywna

    A ja nie do konca sie zgadzam. Oczywiscie nie ma co udawac kogos kim sie nie jest i epatowac tym wszem i wobec na Instagramie, ale co zlego jest w tym ze ludzie chca odniesc sukces i sie staraja? Gdyby nie oni wciaz nie meilibysmy samochodow, swiatla czy chociazby penicyliny. Aczkolwiek niemozliwym jest bycie idealnym we wszystkim. Ludzie sukcesu odniesli sukces dlatego ze skupili sie na jednej dziedzinie w ktorej byli dobrzy i ktora byla dla nich pasja. Jesli jestes dobry w tym co robisz, a do tego to lubisz to sukces przyjdzie sam. Bez udawania. Mysle ze nia ma co sie poddawac, a skupic na tym co robisz dobrze. (Mam 27 lat i moze moja banka jeszcze nie pekla, a moze wystarczy zostac pozytywnym i walczyc dalej?) Nie podobalo mi sie tez oskarzenie, ze wszyscy ktorzy maja „idealne” zycie na Instagramie udaja. Skas takie wnioski? Moze faktycznie sa szczesliwi, a my zamiast zazdroscic powinnismy zrobic cos zebysmy tez byli szczesliwi?

    • Lambada

      Jasne, ale chodzi też o to, żeby umieć zauważyć swoją przeciętność i odpuścić, zamiast na siłę dążyć do ludzi sukcesu i frustrować się każdym niepowodzeniem.

    • Joanna

      Akurat penicylina powstała dlatego, że ktoś kiedyś odpuścił porządki;) Dzięki temu właściwe grzyby pleśniowe dostały się do bakterii hodowanych na pożywkach i zniszczyły hodowlę. Część postępu wynika właśnie stąd, że komuś się nie chciało. Zmywać, sprzątać, prać, chodzić piechotą…
      Poza tym jest różna skala sukcesu. I różne ceny. Możesz odnieść sukces w tym, w czym jest się dobrym i co jest pasją. A po drodze stracić np. rodzinę czy przyjaciół.

  • mika

    bardzo powoli, opornie i kroczkami mniejszymi od słynnych baby steps uczę samą siebie, że nie muszę być absolutnie-najlepsza-we-wszystkim-czego-dotknę i że to wcale nie jest równoznaczne z byciem beznadziejną.

    idzie kiepsko.
    😉

  • Dorot A

    Oczyszczający artykuł, czasami rzeczywiście trzeba sobie przypomnieć, że
    nie zawsze ma się być alfą i omegą, zdrowo jest czasami mieć zwyczajnie
    wy***ane.
    Chciałabym tylko dodać, że jak już pozwolisz sobie na bycie zwykłą i
    przeciętną, to nagle odkryjesz siebie i okaże się, że Ty wcale nie
    jesteś chujowa, a przeciętność wcale nie jest przeciętna. Tylko zanim to
    nastąpi to… chyba tylko kobiety mają tak, że, jak już w końcu dojdą
    do tego, że dobrze mieć, czasami wszystkich i wszystko w dupie to potem
    muszą sobie poradzić jeszcze z wyrzutami sumienia… Ostatnio
    stwierdziłam, że w następnym życiu chcę być psem, żeby tyle nie
    myśleć… albo facetem na to samo wyjdzie. 😉

  • martin750627

    W związku z powyższym oddam potrzebującemu buty męskie do biegania, rozmiar 42. Roczne, nie używane.

    • Mateusz Sarapata

      Chętnie przyjmę

  • Ja tak mam do tej pory – książki nie odłożę, choćby nie wiadomo jak beznadziejna była. Przy każdej, nawet najmniejszej porażce, wypłakuję oczy w poduszkę. Wszystko musi być idealnie, według ustalonego wcześniej schematu, systemu.
    Staram się nad tym pracować. Przeważnie jest ciężko, bo ciężko jest przemówić samej sobie, że MOGĘ ODPUŚCIĆ. Czasami jednak odpuszczam. I wtedy, jak po żadnym innym sukcesie- czuję przeolbrzymią satysfakcję.

  • To było absolutnie BOSKIE. OMG, ale mnie trafiło 😀 Dzięki! 😀

  • triss

    taaaaaaak, kocham to uczucie – sprawdzam insta w sobotę o 11, dumna, że wytoczyłam się z łóżka przed 12 i co widzę: ta po porannym joggingu o 5 rano, ta po jodze, ta już wciągnęła eko sałatkę z eko warzywami, które sama wyhodowała na balkonie, a inna ma dwójkę bobasów a jej kanał na jutubie wciąż mega prężnie działa. Najlepsze jest to, że każda ta rzecz z osobna jest całkiem motywująca i może tchnąć w człowieka chęć do zmian, ale jak podczas 30 sekund 40 idealnych żyć przewija się przed moimi oczami to mam ochotę wrócić do łóżka i już nie wychodzić 😛

  • Coś w tym jest, zwłaszcza jeśli pogoń za niezidentyfikowanym ideałem zaburza nam percepcję codzienności i tak mocno, negatywnie na nas wpływa. Jestem w tej samej drużynie, wrzuć na luz i pozwól sobie na niedoskonałość 🙂

  • Natalia Jaranowska

    Fajnie było przeczytać do śniadania 🙂

  • Htmlcssjs Mysqlphp

    bardzo fajny blog. przyjemnie się czyta. Z wieloma (może nawet większością) rzeczy się nie zgadzam o tyle świetnie napisane i z przyjemnością czytam kolejne artykuły. Pozdrawiam cieplutko

    • Niezwykle miłe i kulturalne niezgadzanie się z tematyką, propsuję i dziękuję <3

      • Htmlcssjs Mysqlphp

        to miłe 🙂

  • Matthew Duddha

    Można mieć dużo zajęć i być zapracowanym Trutniem, goniącym target i senne mrzonki i można leżeć w domu, w dziurawych skarpetach, w rozciągniętym swetrze i pić kawę słodzoną białym, niezdrowym, zwykłym i tanim cukrem. Każdy człowiek jest zwykły. A Ci wszyscy co tak bardzo udają, że mają co robić w życiu, że są zapracowani, latają po świecie, zwyczajnie oszukują samych siebie że są wyjątkowi i że coś znaczą. A poza tym wystarczy uwieczniać tylko „ciekawe” zajęcia ze swojego otoczenia by inni myśleli, że robisz wiele rzeczy na raz, odwracając uwagę od prawdy. Wszystko jest na pokaz. Ludzie się chwalą, ale kogo to tak naprawdę obchodzi? Co jadł ten pajac? Gdzie był i kogo zna? Jebać ich.

  • Matthew Duddha

    PRO8L3M – Dr Melfi

  • I właśnie mnie tą chujowością i przeciętnością bardziej zmotywowałaś niż wszystkie gadki motywujące czy cytaty po angielsku czy łacinie na kubkach, koszulkach i gaciach! Dzięki!

    • kto Ci ukradł marzenia? myśl poza pudełkiem!
      lol 😀

  • Adam

    Wpadłem przypadkiem, ale jest fajnie 🙂 Artykuł taki życiowy 🙂

  • White Bird

    Bardzo imponuje mi Twoje podejście. Czy Ty już posiadłaś tą sztukę?

  • ThemisTheBlue

    Dlatego na moim ograniczonym pamięciowo telefonie wywaliłam instagram, żeby zrobić miejsce dla tumblra. Po co się wkurzać?

  • Pawel

    No, muszę powiedzieć, że w punkt, a trafiłem tutaj przypadkiem szukając info o Macbooku. Aż mi lżej na sercu i uśmiecham się czytając ten tekst, naprawdę miło widzieć człowieka, który nie ma tak wypranego mózgu i potrafi samodzielnie myśleć dbając o siebie 🙂 Gratulacje! Będę wracać 😉

    • macbooka zaś wciąż szanuję 😀

  • Ewa Waligora

    Odkrycie przeciętności było najwspanialszym momentem mojego życia. Uwielbiam być przeciętna. Jaram się tym, że jak umrę nikt nie będzie o mnie pamiętał. Nic nie muszę! To co robię, robię tylko po to żeby mi było fajnie. Niech żyję przeciętność i luz w dupie!

  • Magdalena Dyderska

    Udawanie ma bardzo krótkie życie. Dlatego pozwalam sobie na
    spontaniczność, zwykłość, przeciętność i akceptację tego, że nie muszę
    być jak inni. Sztuką i odwagą jest być i żyć w zgodzie ze sobą. Dzięki za ten
    tekst i niech moc będzie z Tobą. 🙂

  • Nina Wum

    Zrozumienie, że jestem całkiem zwyczajna, pożyję bez echa i umrę jak wszyscy – przyniosło mi niebotyczną ulgę. Odtąd lubię siebie bardziej i oceniam się mniej bezwzględnie.