654
Udostępnień
Pinterest Google+

Żyjemy w krainie zwycięzców, gdzie sztuka bycia chujową czy przeciętną ginie.

Rodzice traktowali mnie jak Dodę nim ta poznała Radzia. Dlaczego więc jedyne, co potrafię, to zażynać się? Nikt tego ode mnie wymagał. Słyszałam tylko, że jestem wyjebana w kosmos i ktokolwiek myśli inaczej, może się jebać.

Do dziś uważam, że to jeden z najlepszych modeli miłości. Może mieć swoje wady, ale przynajmniej wiesz, że istnieje mikro uniwersum, w którym ktoś uważa Cię za wyjątkową.

W którymś momencie jednak pęka bańka, w której żyjesz. To, co sądzą o Tobie ci, którzy dotychczas Cię wspierali, staje się nieistotne. To ten moment, w którym czujesz się za brzydka, za gruba, za głupia, bez talentu i bez przyszłości. Czujesz, że umrzesz jako nikt istotny, nikt nie zbuduje Ci posągu, nie nazwie Tobą skweru.

Odpuść

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

Profesjonalizowałam czytanie książek czy granie na konsoli. Dziś musisz przeczytać minimum 15% książki! Zamykały mi się oczy, książka ciągnęła się (jak stara kurwa – tak mawia moja ciotka), a ja miałam task i deadline. Z kolei gry przechodziłam z notatnikiem, gdzie zapisywałam każdą postać, jej cechy charakteru, krótką biografię. Analizowałam wrogów, robiłam szkice.

Wszystko, co zaczęłam, musiałam dokończyć. Choćby wszystkie postacie nużyły mnie i wkurzały, jak w Heavy Rain i w Buszującym w zbożu, które i tak kończyłam dla zasady.

W tym roku po raz pierwszy przerwałam do połowy przeczytaną książkę. Szaleństwo na miarę zakonnicy, tymczasem wierci mnie w brzuchu, że powinnam ją dokończyć. Wydaje mi się, że w ten sposób po raz pierwszy odpuściłam.

Człowiek binarny

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

To się dzieje za każdym razem. Gdy założyłam własną działalność, przychodziłam z laptopem na urodziny znajomych. Gdy biegałam, to na playliście nie miałam ani jednego wolnego kawałka i zażynałam się przez 10 kilometrów biegnąc jak gazela. Gdy uczyłam się programowania – nie spałam, nie jadłam, chciałam płakać ale byłam pusta w środku.

Latami szkołę traktowałam jako smutny obowiązek, gdzie moja absencja przekraczała co roku 50%. Nagle w liceum obudziłam się, kończąc je z paskiem. Rozochocona poszłam na studia, gdzie po pierwszym kolokwium płakałam w poduszkę. Dostałam z logiki czwórkę zamiast piątki, osiągając jednocześnie najwyższą ocenę w grupie. A ja płakałam takimi prawdziwymi łzami, że jestem beznadziejna.

Wpadłam w pułapkę, że albo w czymś będę próbowała być najlepsza, albo nie będę tego robić wcale. Byłam binarna, zerojedynkowa. Minęły miesiące, zanim zrozumiałam, że nigdy nie będę wybitną programistką. Bo jestem za stara i mam życie prywatne, które lubię i którego kosztem nie będę bawiła się w Mr. Robota.

Więc będę przeciętna.

Dobra zwyczajność

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

Przed erą kołczów, zwycięzców, MLM i Wilka z Wall Street, byli zwykli ludzie. Prawdopodobnie Twoja babcia była zwykłą kobietą, twój pradziadek zwykłym mężczyzną. Może zdarzyły się w ich życiu historie, w rodzinnym mniemaniu, wybitne, ale wciąż prawdopodobnie 99,9% społeczeństwa nie ma o nich pojęcia. Są przeciętnie wyjątkowi. Jak stuletni talizman z ususzonego skarabeusza – bezcenny dla wodza afrykańskiej wioski, bezwartościowy dla każdego lombardu.

Życie liczone liczbą uśmiechów ludzi w okół musi być zresztą o wiele przyjemniejsze, niż życie liczone liczbą publikacji, prelekcji i obserwatorów na Facebooku. Nie, że nie możesz spróbować mieć obu. Ale dobrze wiedzieć, co daje satysfakcjonującą radość, a co satysfakcjonującą pustkę.

Nie wszystko jest prawdziwe

Chompoo Baritone
Chompoo Baritone

Czytasz artykuły Jakie nawyki mają ludzie sukcesu? i postanawiasz wprowadzić do życia łork-lajf balans. Zalecany półroczny urlop odpuszczasz, bo szef wysłałby Cię, ale do pośredniaka. Organizujesz więc czas, w kalendarzu wyznaczasz sobie chwilę na medytację, bo tak robił Steve Jobs, Gandhi i Obama. Tymczasem kręcisz się na tyłku, bo akurat o tej porze masz ochotę obejrzeć Kuchenne Rewolucje, albo chociaż pobazgrać w notesie penisy czy ukręcić parę kulek z kurzu.

Odpalasz Instagram i widzisz, że ten rozkręcił dwa startupy, a ta prowadzi trzy firmy i wychowuje dziecko. Tymczasem wyświetlają Ci się zdjęcia ich pożywnego śniadania, kawy w kubku z motywującym cytatem i iPada, gdzie przeglądają poranną prasówkę. Wcześniej wrzucają zdjęcia z porannego joggingu, a wieczorem z jogi. W międzyczasie stołują się w znanej restauracji, a jutro mają lot na drugi koniec świata na kolejną konferencję ludzi sukcesu.

A Ty wąchasz koszulkę, czy nadaje się aby na pewno jeszcze do założenia, zjadasz na śniadanie utopione oreo w zimnej kawie i ryjesz nogami pod kołdrą, licząc na śmierć.

Możesz udawać, jak oni. A możesz po prostu pozwolić sobie na zwykłość, chujowość i przeciętność w swoim własnym wydaniu.

Bo możesz. Ja próbuję.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Witaj, sąsiedzie - Wykopki Internetowe #29

Następny artykuł

Robert Biedroń zdemaskował blogerów?