8
Udostępnień
Pinterest Google+

Nigdy nie wiedziałam, dlaczego smuci mnie przebywanie na imprezach blogerskich. Dowiedziałam się po jednym pytaniu Roberta Biedronia, jakie zadał blogerom.

Na konferencje blogowe zdarza mi się jeździć, choć niespecjalnie to lubię. Głównie dlatego, że jako osoba raczej nieśmiała, pijąca mało lub wcale, nie jestem dobra w networkingu. Poza tym, źle się czuję z tym, że nie mogę kupić sobie soku, bo prawdopodobnie muszę mu zrobić zdjęcie i wrzucić na Instagram. Czego nie robię i chodzę zazwyczaj głodna i spragniona, bo przecież na moim Instagramie są selfie w kiblach, nie zdrowe soki.

Próbuję też czasem chodzić na panele lub prelekcje. Te z kolei zawsze zalatują sektą. Połowa jest o tym, jak rzucić pracę w korpo i utrzymywać się z bloga. Pozostałe próbują być mądrzejsze, ale jakoś zawsze kończą się dość zachowawczo. Dla przykładu, idąc na panel o tym, jak mówić o trudnych tematach na blogu, dowiadujemy się, że trudnymi tematami… są śmierć czy kalectwo. W dodatku jest to czyjaś śmierć, obce kalectwo, któremu szlachetni blogerzy chcą pomóc. Może jestem cyniczna, ale szczerze? To świetne tematy. Klikalne i medialne. Można pisać z patosem lub z humorem, nie są trudne.

Trudno pisze się w tym kraju o uchodźcach, transseksualizmie, nierównościach społecznych, molestowaniu seksualnym, przemocy ekonomicznej, podatkach. Pisząc o osobach niepełnosprawnych intelektualnie nie dostałam złych komentarzy, wszyscy przybijali mi wirtualne piątki. Pisząc o uchodźcach, czytałam „a żeby Cię Arab wyruchał!” czy „Ty ciapata, żydowska kurwo z Muranowa!

Ale pisanie o rzeczach faktycznie trudnych, w oczach wielu, po prostu się nie opłaca. Lepiej napisać kolejną notkę o tym, jak być produktywnym czy o nawykach bogatych ludzi, dzięki czemu są bogaci. Klikalne, neutralne, nie odstraszy sponsorów.

Tylko czy to jest „głos Internetu”? Czy faktycznie blogowe pierdololo jest ugrzecznione jak koreańskie media z obawy, że sponsor nie przyjdzie?

Na jednej z ostatnich konferencji Robert Biedroń, który brał udział w panelu, zapytał:

Dlaczego nie piszecie o polityce?

Michael Summers
Michael Summers

Podniósł się szum, że trudno pisać obiektywnie o polityce. Ja bym powiedziała, że trudno pisać pozytywnie.

Zresztą, kto czyta blogi dla obiektywizmu autorów?

Ludzie tłumaczyli, że to trudne, że nie powinno być polityki. A co powinno być?

Dążymy do bycia bezmózgimi celebrytami, którzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia. Przekopiujemy cudze opinie z zagranicznych portali, napiszemy o modnych gadżetach i podzielimy się tym, jak spędzamy wakacje na Majorce. Jednocześnie brak nam jaj do zabrania głosu w sprawach naprawdę istotnych.

Gdyby choć część z tych wszystkich wydarzeń była poświęcona nie temu, jak zarabiać, ale temu, jak pisać, może mniej wstydzilibyśmy się powiedzieć, że piszemy bloga.

Bo ja się trochę wstydzę.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

Sztuka bycia chujową

Następny artykuł

Co byś zabrała z tonącego Titanica?

  • Eeej, ale zdjęcia w kiblu z sokiem jeszcze nie masz!

    • challenge accepted 😀

  • A poza tym to kto w ogóle pisze obiektywnie o polityce? w polityce nie ma nic obiektywnego. Jeśli ktoś nie chce wypowiadać się na tematy polityczne zasłaniając się strachem przed brakiem obiektywizmu, to zwyczajnie, albo się boi swoich pogladów, albo się wstydzi, bo ich nie ma (chociaż coraz trudniej mi uwierzyć, że naprawdę można ich nie mieć, chyba że jest się jakąś zyjącą w bańce amebą).

    • Jestem równie zbulwersowana obiektywną polityką, co Ty 😉

  • a może nie piszemy o polityce, bo zwyczajnie się nią nie interesujemy?

    • Michał Domański

      o to to to 🙂

    • Asia, nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że bardzo personalnie odbierasz ten post 😉 Co do polityki – nikt nie musi się interesować. Ale sprawy społeczne zdają się wymagać jakiegokolwiek zdania na ten temat, bo jego brak sprawia, że rosną fobie i uprzedzenia. Mi się po prostu marzy, aby ludzie z blogami czy bez, potrafili rozmawiać na trudne tematy, pozbywając się fobii a nabywając własne zdanie.
      A w samym środowisku blogerskim marzy mi się większa opiniotwórczość. Tyle.

      • Jeśli obraża się blogerów, a sama do nich należę, to pewnie, że odbieram go personalnie 🙂 Natomiast tak, jak pisałam wyżej Adzie – ja nie mam problemu z pisaniem o sprawach ważnych społecznie, ale rozumiem też tych, którzy wolą polecać szminki albo recenzować gry. Wydaje mi się, że my jako społeczeństwo – a nie tylko jako blogerzy – nie interesujemy się polityką (chyba, że trzeba kogoś wyśmiać), nie lubimy o tym pisać ani czytać. Wiesz, ja zawsze staram się stawiać sobie pytanie: czy sama chciałabym to przeczytać? I kiedy pytanie brzmi: czy chciałabym czytać dobrego, zaangażowanego i sensownego bloga o polityce, to odpowiedź brzmi… nie. To totalnie poza kręgiem moich zainteresowań. I nie czuję się przez to bezmózgim celebrytą. 😉

        • Ale ja jednocześnie obrażam też siebie ;] I mimo, że owszem, generalizuję, nie twierdzę, że każdy bloger jest bez mózgu, choć na niektórych eventach, czułam, że trochę swojego mózgu tracę. I absolutnie chcę czytać o grach i szminkach. Ale osobiście chciałabym, żeby za tą szminką i grą stała osobowość, bo to ta osobowość sprzedaje mi poza szminką również siebie.
          Ja akurat bym taki blog czytała ;]

    • Pachla, ale pisanie o polityce niekoniecznie musi oznaczać pisanie o politykach. Zresztą tak naprawdę wszystko może być polityczne. W dzisiejszym świecie, dzisiejszej Polsce polityczna jest moja macica, więc myślę sobie, że coraz trudniej mówić, że nie interesuje nas polityka. Mogą nas nieinteresować kłótnie w sejmie, ale postawy społeczne, społeczne konflikty, rasizm, seksizm, nienawiść, ksenofobia, te wszystkie trudne sprawy, które coraz bardziej wkraczają w nasze życie, i które jak najbardziej mają też swoją polityczną stronę, to nie są rzeczy, o których łatwo powiedzieć, że się nie interesujemy. Zresztą sama pisałaś krytycznie na blogu o projekcie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnie, pisałaś krytycznie o dyskryminacji osób LGBTQ, a to jak najbardziej są polityczne sprawy. Nie trzeba pisać o posłach, żeby dotknąć polityki. Myślę też (chociaż nie słyszałam pytania Roberta Biedronia w oryginale), że jemu też bardziej chodzi własnie o taki wymiar pisania o polityce, niż o babranie się w obrabianie dup parlamentarzystom. Oczywiście nikt żadnego blogera nie powinien do tego przymuszać, ale warto mieć odwagę. Sama czasem chciałabym mieć jej więcej.

      • No właśnie o to mi chodzi – pisałam u siebie akurat i o polityce, i o macicach, i o homofobii, i o uchodźcach – nie mam z tym najmniejszego problemu. Natomiast rozumiem ludzi, którzy nie piszą, bo się tym nie interesują. A tymczasem Amanda stawia znak równości między „nie interesujemy się polityką” = „dążymy do bycia bezmózgimi celebrytami, którzy nie mają nic ciekawego do powiedzenia”. A to przecież nie tak. Ludzie mają prawo pisać, o czym chcą i nie mają żadnego obowiązku zapełniania dziur, wskazywanych przez innych. Ja wiem, że to szlachetne interesować się polityką, bo to nas wszystkich dotyczy (bla, bla,bla), ale z tego wpisu wynika, że wstyd być blogerem, bo ci nie mają dzisiaj nic ciekawego do powiedzenia. I tu się nie zgadzam. 🙂

  • Michał Domański

    Mam wrażenie że trochę pojechałaś.

    Doskonale wiem o jakiej konfie blogowej mówisz, bo sam w niej brałem udział i to nie pierwszy raz. Nikt nie zmuszał Do robienia fot na insta przy korzystaniu z wielu rzeczy – napojów ale i jedzenia (był nawet darmowy lunch. Chciałaś za coś płacić? Były choćby food trucki czy nawet miejsce w samym PPPT gdzie trzeba można było kupować jedzenie i picie (tak z rabatem ale nic nie musiałaś focić i publikować w zamian). Sam nie piję praktycznie alko – bo nie potrzebuje i na evencie wieczornym nie byłem bo po co. Piszesz o tym że warsztaty takie a nie inne. A nie takie sama wybrałaś? Ja jakoś uczyłem się jak gotować ciekawie, jak robić zdjęcia lepiej, jak dbać o włosy i jak robić makijaże poprawnie. Uczyłem się jak radzić sobie z prowadzeniem Facebook. nigdzie nie było o tym że liczy sie tylko hajs, ale widać z głową wybieram warsztaty 🙂

    Co do Biedronia, to tez się niezgodę że zdemaskował blogerów. Wiesz dlaczego nie pisze o polityce? Bo mam w poważaniu polityków, i musiał bym rzucać zbyt dużo mięcha. Mam po dziurki w nosie polityki na co dzień zewsząd by jeszcze samemu o niej pisać. Nadal uważasz że mnie tez zdemaskował? Nie boje się poruszać trudnych tematów, jeżeli nie na blogu to na choćby blogowym FB, ale nie mam ochoty na politykę i na narzekactwo bo to mnie nie rozwija a dołuje. Więc dla Twojego lepszego samopoczucia mam pisać o czymś co nie sprawia mi frajdy?

    • Nie pojechałam, wręcz bardzo ugrzeczniłam. A przykłady nie są z jednej konferencji, a z kilku na których byłam. I oczywiście, że przesadzam, bo ostatecznie zawsze znajduję miejsca,w których za jedzenie płace pieniędzmi, nie hasztagiem 😉

      Przypominam, że tekst nie nazywa się „Demaskowanie Joanny Pachli i Michała Domańskiego”. Tekst generalizuje i przesadza aby zwrócić uwagę na coś, co dla mnie jest ważne.

      Btw. uwielbiam zamysł Twojego Źródła Urody, więc w tym miejscu chciałam jedynie chylić czoła i pozdrowić, mimo napiętej atmosfery 😉

      • Michał Domański

        oj tam napiętej 🙂 tekst który piszesz robi to co ma robić, daje do myślenia. Ale bardzo wielu blogom nie pasuje politykowanie 🙂 bo są zbyt sprofilowane. Choć masz rację że często blogerzy boja się pisać o tym co stanowi dla nich TABU 🙂

        Ale na szczęście jest też i wydaje mi się iż nie jest to mała grupa blogerów którzy piszą i to dobrze o tym co trzeba 🙂 Dlatego mimo wszystko uważam, że Biedroń nie zdemaskował blogerów 🙂 bo blogerzy to poprostu ludzie 🙂 a ludzie publicznie nie lubią mówić o tym co jest trudnym tematem 🙂 za to chętnie jako anonimy pojadą po innych którzy tego się nie boją 🙂

  • Byłam na tym panelu i naprawdę bardzo uderzyły we mnie słowa pana Biedronia. Ja z polityką mam niewiele wspólnego, ale są osoby, które naprawdę się nią interesują, a mimo to na swoich blogach milczą. Może się boją wyrażać swoich opinii, może uważają, że to temat mało atrakcyjny dla ich czytelników – nie wiem. Ale od tamtego czasu naprawdę wzięłam sobie do serca to, że powinnam cokolwiek o polityce wiedzieć. I pewnie nigdy nie zacznę pisać o tym na swoim blogu, ale chociaż zdobędę jakąkolwiek wiedzę i rozeznanie. 🙂

    • Czasem wystarczy po prostu zabranie głosu w sprawie społecznie ważnej. Bo przynajmniej według mnie, tak trzeba. I gdy dzieje się źle, milczenie może krzywdzić.

  • Hanna Jaśkiewicz

    Ten tekst jest tak trafny, że aż boli. Co zresztą widać po komentarzach.

    • A myślałam, że napisałam tak ogólnikowo, że nikt nawet nie zauważy tego wpisu 😉

  • Nie interesuje się mocno polityką ale nie wydaje mi się żeby była potrzeba na blogi na ten temat. W mojej ocenie są takie. Jest dużo stron, które opisują te problemy. Reszta jak najbardziej trafna. Zresztą widać to nie tylko na blogach. Wystarczy przewinąć tablice na FB żeby zobaczyć co jest klikalne.. ;/

  • zpopk

    Ja piszę. Rzadko na zwierzu. Niemal non stop jako ja Kasia. Wydaje mi się że mam prawo do takiego rozróżniania. Czasem gdy coś jest zbyt wazne albo gry polityka zachodzi na kulturę piszę też na blogu. Ale chcę mieć prawo do pisania o.serialach i aktorach. Polityka nie determinuje całego naszego życia a przynajmniej nie w takim wydaniu w jakim się wydaje. W każdym razie ja się zdemaskowana nie czuję

    • Strasznie bawi mnie to, kto poczuwa się do odpowiedzialności nad tym tekstem, szczególnie, że gdyby ktoś zapytał mnie o przykład blogera, który mimo tematyki bloga, potrafi zająć stanowisko w każdej sprawie, byłby to Zwierz 😉

  • Łał, serio od tego, że mało który bloger ma ochotę wchodzić w szambo polityki doszłaś do tego, że wszyscy są bezmózgami bez własnego zdania za to z przedrukowanym z innych gazet, portali i blogów z zagramanicy?
    I Ty mówisz o tym, że brakuje wyważonego głosu o polityce kiedy radosnie wywalasz całą wanne z frustracjami, uogólnieniami i nie ukrywajmy sporą domieszką pomyj na złycyh blogerów do których ze wstydem musisz należeć?
    Jest takie powiedzenie, że jak masz zmieniać świat to zacznij od siebie.
    Jeśli wstydziesz się bycia blogerem to zmień swoje hobby ale zacznij pisać o czymś czego nie będziesz się wstydziła na arenie tych pazernych, piszących o niczym, przedrukowujących tresci, bezmózgich blogerów.
    A!
    I polityczne tematy nie determinują ważności bloga.

    Co pokazuje bardzo ładnie Kubryńska chociażby która pisze na tematy bieżące a mimo to omija szerokim łukiem scieki klikalnych materiałów o obecnej polityce.

    Lubię CIę Amy i chętnie czytam ale ten tekst jest bardzo niesprawiedliwy i zupełnie nie taki jak wiekszość tego co piszesz.

    • Eril, mam wrażenie, że przeczytałaś zupełnie inny tekst, niż ja napisałam 😉 Nie wiem, gdzie ta wanna pomyj a frustracja jakaś bije, ale z Twojego komentarza. Zdaje się, że wiele osób tylko rzuca okiem na tekst, pomijając moje zamierzone generalizacje, ironizowanie i zwrócenie uwagi na, dla mnie, problem, bez wskazywania palcem, bez nazwisk. Których zresztą wymienić bym nie umiała, bo problem utożsamiam z pewnym zjawiskiem, a nie faktycznymi osobami.
      I masz rację, zmiany zaczęłam od siebie. Mocno przemyślałam istotę mojego pisania. Stąd wyszedł ten tekst, bo czułam, że wcześniej niepotrzebnie blokowałam się i cenzurowałam. Zresztą sam tekst, który nazywasz pomyjami, jest mocno ocenzurowany. Nie dlatego, że mam w sobie jakąś nienawiść do blogerów, w końcu sama nią jestem. Ocenzurowany został dlatego, bo moja ekspresja jest dużo bardziej kwiecista 😉 A jak widać nawet tak ugrzeczniona wersja wzbudza dziwne dla mnie reakcje.

      Dlatego zapraszam do ponownego przeczytania w wolnej chwili, z dystansem i humorem. Bo tak pisałam ten tekst. I z mniejszą dosłownością, bo mam wrażenie, że zrozumiałaś, że oczekuję od blogerów znajomości tematyki obrad w sejmie. A ja po prostu oczekuję tego, że poza dobrymi marketerami, będziemy dobrymi i ciekawymi ludźmi, z własnym zdaniem, którego się nie wstydzą powiedzieć przy piwie, jak i na oficjalnym fanpejdżu.

  • Dawno już o tym myślałam. Jest w Polsce sporo blogerów piszących o polityce, ale oni zwyczajnie nie chcą trzymać z tą blogosferą, która jeździ na imprezy, robi kampanie itd. I ja im się nie dziwię. Na miejscu kogoś takiego jak Kataryna, chociaż nie zgadzam się z nią prawie nigdy, nie chciałabym być wrzucana do jednego worka z tą resztą, do której i ja należę. Bo ona jest dla odmiany traktowana poważnie przez dziennikarzy.

    Nie mam kompleksu na punkcie blogowania, bo nie dopisuję już do tego od dawna misji. Ale często krzyczymy o tym, że jako grupa wypieramy stare media, że jesteśmy dla nich konkurencją. Ano jesteśmy. Tyle że nie dla Tygodnika Powszechnego czy Wyborczej, ale dla Glamour, Logo, Cosmo, Elle, Logo i Men’s Health. I to nie jest komplement. Najlepsze lifestyle’owe teksty na blogach wciąż nie przekraczają poziomu felietonów w Wysokich Obcasach a i to rzadko.

    A ja, kiedy biorę do ręki Ekrany, kiedy czytam Dwutygodnik albo wspominam stare numery Chimery, widzę, że między mną a tymi ludźmi jest przepaść w poziomie prowadzenia dyskursu, w poziomie wiedzy.

    Blogosfera nie pisze o polityce, bo to niewygodne. Co uderza tym bardziej, że wychodzi przy tym, że większość z tych ludzi reprezentuje środowisko liberalne, któremu się zwyczajnie nie chce prowadzić dyskusji. A prawicowemu się chce – jak Katarynie, czy nawet Matce Kurka, którego nie trawię, ale on jest i działa. A my potrafimy tylko się tym złościć i frustrować, ale nikomu z nas nie chce się tworzyć do tego opozycji intelektualnej.

    I tak oto sądzę, że wiem, dlaczego ta a nie inna partia wygrała wybory.

    • Ten komentarz jest tak wspaniały, że mam ochotę go wydrukować i oprawić w ramkę. Wyczerpałaś wszystko, szczególnie ostatnim zdaniem.

  • Nikt znając ostatnich 50 lat historii Polski nie odważy się pisać o polityce, nie mając za plecami struktur partii, która go uchroni przed smutnymi panami pukającymi o świcie do drzwi. Polski bloger lubi sławę i pieniądze, ale ma też dużo rozumu. 🙂

  • Byłam na tym panelu i szczerze mówiąc zmienił moje podejście do Biedronia. Po pierwsze dlatego, że panel przejął i nie dyskutował z innymi, robił PR marce Biedroń. A po drugie, dlatego że piszemy o polityce. Wszelkie teksty światopoglądowe są polityczne. Po prostu partyjne interesy mamy w dupie.
    Od dobrych kilku tygodni siedzi mi w notatniku tekst o tym panelu, ale nie chciało mi się go wrzucać. Może w końcu się zachce.

  • Mnie ciągle dziwi tylko jak ktoś kto pracował w TV, podstawówce jako nauczyciel itp może nagle zostać Prezydentem Miasta, burmistrzem i wypowiadać się o polityce, zarządzać wszystkim, jakby był nie wiadomo jakim znawcą, Robert Biedroń podobno doskonale odnajduje się w tej roli – mieszkańcy są zadowoleni, jego niestandardowe pomysły (np z ulotkami na co wydawane są pieniądze miasta) są super ale w Polsce jest tylu „debili” na takich stanowiskach że głowa boli..

    • Nie ma studiów dla burmistrzów, na ideał składa się wiele cech, przede wszystkim przywódczych. Z tym się rodzi 😉

  • Kurczę, wpadłam na bloga 5 minut temu, a już mi się podoba jak już dawno nigdzie 😀

  • W punkt! Więcej polityki, więcej trudnych tematów, więcej PISANIA!