Prawa do informacji i decydowania o swoim życiu są prawami człowieka. Dlatego wiedza o tym, co zrobić z niechcianą ciążą, nielegalna nie jest.

Pamiętam swoją podstawówkę i gimnazjum. Byłam jedynym dzieckiem, które w domu miało Internet, co za tym idzie – domowy dostęp do wiedzy jako takiej. Dodając do tego otwartych rodziców, szybko stałam się kopalnią wiedzy na temat seksu. Stało się tak trochę z dziecięcej ciekawości, a trochę z przymusu.

Lekcje wychowania do życia w rodzinie prowadziła zdewociała nauczycielka przyrody. Choć bardzo miła, to odradzała dziewczynkom tampony w obawie o ich błony, czytała nam podręczniki, w których homoseksualizm był w dziale „Dewiacje” i puszczała filmy, które miały nam pomóc odmówić oglądania porno za pomocą boskiej interwencji. A gdy temat zabezpieczenia przed ciążą coraz bardziej wisiał w gęstym powietrzu sali, ta zaproponowała nam kalendarzyk.

Kasia*, lat 14

1941r., Caldwell Idaho
1941r., Caldwell Idaho

Powiedziała to nam, nastolatkom, które wczoraj dostały okres, chichoczą na widok podpasek w plecaku i za cholerę nie wiedzą jak wsadzić sobie termometr do pochwy. Okresy wypadały tak, jak chciały, bez żadnej regularności. Ale po bożemu możemy liczyć dni, temperaturę i owulację, kiedy nawet nie mamy pojęcia, czym ona jest.

Na przerwie podeszła do mnie Kasia, iście słowiańskiej urody blondynka.

Amanda, gdzie kupić mogę taki kalendarzyk?

Odetchnęłam głęboko, puściłam pewnie jakiś krótki wykład i kazałam iść jej do apteki po kondomy. Jak się wstydzi, to jej kupię. A potem idź umów się do ginekologa.

Kaśka posłuchała.

Zuza*, lat 15

1936r.
1936r.

Zuza przeprowadziła się z innego miasta i, jako takie szkolne wyrzutki, szybko się zakumplowałyśmy. Zwierzyła mi się, że jest chyba jest w ciąży. Co teraz? – zapytałam. Potrzebujesz pomocy?

Powiedziała, że jeszcze nie wie, ale że coś z tym zrobi. Dzwonek zadzwonił, weszłam do klasy.

Kilka dni później Zuza nie przychodzi do szkoły. Wieczorem widzę ją przez okno, jak stoi pod moim domem w czarnych, szerokich dresach. Mówi, że chciała się tego pozbyć, więc zrobiła to w domu. Nie wie, czy zadziałało, ale ciągle krwawi. Kazałam jej jak najszybciej iść do szpitala. Zaproponowałam, że możemy jutro zerwać się z lekcji i iść razem. Nie – powiedziała. Krzysiek mnie zawiezie. 

Lekarz, z ulgą, potwierdził, że poronienie samoistne. Mógł ją zbadać i sprawdzić, czy ta dziewczynka nie zrobiła sobie krzywdy.

Basia*, lat 16

aborcja3

Na przerwie podchodzi do mnie Klaudia*, kątem oka zerkająca wgłąb szkolnego korytarza. Zdenerwowana pyta:

Amanda, to prawda, że za pierwszym razem nie można zajść w ciążę?

Moja załamana mina mówiła już za mnie, ale potwierdziłam, że oczywiście, że można. Błona dziewicza to nie prezerwatywa. Klaudia dopytuje kilka razy, czy się nie mylę. No nie. Zawiedziona odchodzi. Idzie do Baśki, która chodziła już do ostatniej klasy.

Nie znałam jej, nasłuchiwałam plotek, bo po tej rozmowie Basi zaczął rosnąć brzuch. Kilkakrotnie trafiała do szpitala. Niby wypadek, wpadła na ścianę, nabiła się na wieszak. Wracała do szkoły z podbitym okiem, mówiąc, ze spadła ze schodów, wcale nie pomógł jej w tym chłopak.

Nie wiem, co teraz z Basią. Boję się wiedzieć.

Śmierć

aborcja5
Lives of the Twelve Caesars, 1506 woodcut.

Czy wiesz, że gdy ustawa, nad którą właśnie debatują politycy, wejdzie w życie, to żadna Zuza już nie pójdzie sprawdzić swojego stanu zdrowia do szpitala? Będzie obawiała się wszczęcia postępowania. Dziś Zuza mogłaby umrzeć na zakażenie organizmu lub wykrwawić się we własnym domu. Na cmentarz niesiono by średnią trumnę z dzieckiem, które nie chciało mieć dziecka. Ale dzieci po narodzinach już nikogo nie interesują, mogą ginąć.

Trudno mi się już nawet denerwować na Polskę. Głównie dlatego, że wiele się po obecnej władzy nie spodziewałam. Debatowanie w Sejmie nad tym, czy kobieta aby na pewno jest człowiekiem, aż tak mnie nie dziwi. Patrzę na to w nieco w zbyt wielkim spokoju, pewnie dlatego, że czuję nad sobą widmo przeprowadzki do Skandynawii. Szkoda, że ta nie chce Polsce wypowiedzieć wojny, może pod ich zaborem mogłabym w końcu żyć w Polsce godnie. Mieć kontrolę chociażby nad swoim ciałem.

Ale krajom skandynawskim wojna nie w głowie, a Polska zostaje Polską. Politycy dumni nazywają zarodki człowiekiem, który w hierarchii może jest niższy od mężczyzny, ale zdecydowanie bardziej istotny od kobiety czy dzieci już narodzonych. Łatwo duchowo adoptować „dzieci poczęte”, a potem matkom, które do Sejmu przychodzą ciągnąc wózki z dziećmi-roślinami, zamykać drzwi przed nosem. Zostawiając je na łasce same sobie, bo partner odszedł, bo za trudno kochać kobietę, gdy w drugim pokoju warczy maszyna z tlenem. Nie ma na te dzieci pieniędzy, pomocy, wzrok odwraca się w drugą stronę, bo po co patrzeć na tak paskudny widok. Duchowy płód jest o stokroć milszy dla oka. I bogobojnej duszy.

Prawo

aborcja4

Jeżeli nowy projekt ustawy wejdzie w życie, przerwanie ciąży będzie przedmiotem postępowania karnego. Czy aby na pewno poronienie było naturalne? A może źle się pani odżywiała, uprawiała za dużo sportu? Złagodzimy zatem karę, nie pójdzie pani do więzienia, choć w papierach zostanie pani karana. Jeżeli jednak udowodnimy, że coś tam pani za dużo gmerała, do więzienia pójdzie pani, partner, lekarz. Dziecko duchowo poradzi sobie w sierocińcu. W końcu za wiele tam dzieci odebranych tylko z patologicznych rodzin. Trzeba zapełnić je i noworodkami.

Gwałt, pani mówi? Parafrazując Terlikowskiego, skoro Bóg dał dziecko, da na dziecko. Na terapię leczącą z traumy może też chlapnie. A może poślubi pani gwałciciela? Mężczyźni mają swe potrzeby.

Czy ustawa uderza tylko w niechciane ciąże? Ależ skąd. Badania prenatalne czy zabiegi ratujące życie matki lub płodu stoją pod ogromnym znakiem zapytania. Każda ingerencja lekarska może być przyczyną poronienia, nawet jeżeli ten będzie starał się ratować życie. Lekarz będzie mógł obawiać się kary więzienia do lat 3. To sprawi, że matki, które chcą urodzić zdrowe dzieci, będą musiały cofnąć się o kilkaset lat wstecz, gdzie kobiety rodziły dzieci w polach kapusty, a ich choroby przepowiadały fazy księżyca. Na zdrowe dzieci liczyć będą mogły co zamożniejsze, które stać będzie na prowadzenie ciąży za granicą.

Pomoc

aborcja6

Nie godzę się na to, Ty pewnie też. Dlatego, tak, wiem, gdzie szukać pomocy w razie niechcianej ciąży. Może Twoi znajomi z Niemiec, Czech, Holandii, Australii, Szwecji – też.

Brak dostępu do bezpiecznego zabiegu aborcyjnego pogwałca podstawowe prawa człowieka, czyli m.in. prawo do ochrony zdrowia, dostępu do informacji medycznej i edukacji, wolności od okrutnego i poniżającego traktowania, prywatności, poufności i, przede wszystkim, prawo do życia. Ludzi, również kobiet, nie komórek.

Wiedza na temat aborcji nie jest przestępstwem. Zatem wiedzą się dzielmy. Martwe kobiety nie rodzą dzieci. Bądźcie zdrowe, silne i żyjcie na własnych warunkach.

UWAGA – turystyka aborcyjna jest legalna

Mówienie, reklamowanie, jak i sama turystyka aborcyjna są całkowicie legalne. Spór ten rozstrzygnął w 1992r. Europejski Trybunał Praw Człowieka. Wówczas uznano Irlandię za winną ograniczenia prawa do informacji i kazał odwołać przypisy zakazujące działalności informacyjnej organizacjom proaborcyjnym. Dlatego też nie bójcie się pytać i szukać informacji. Ta nieludzka ustawa będzie obowiązywać tylko na terenie Rzeczpospolitej Polski.

Pomocy szukaj tu:

Ciocia Basia – grupa kobiet z Berlina, która pomaga zorganizować aborcję kobietom z krajów, gdzie jest to nielegalne.

Women On Web – legalna organizacja udostępniająca powszechnie wiedzę oraz pigułki do medycznej aborcji i antykoncepcję.

Women Help Women – międzynarodowa fundacja wykwalifikowana w zakresie praw reprodukcyjnych. Udostępniają antykoncepcję i tabletki do aborcji medycznej.

Women on Waves – okręty pływające na wodach eksterytorialnych, gdzie obowiązuje prawo miejsca rejestracji statku. W tym przypadku, Holandii.

3 października możemy strajkować w całym kraju – nie iść do pracy, szkoły, iść na ulicę, do kawiarni. Stanowimy 50% społeczeństwa, które możemy w ten jeden dzień sparaliżować. Więcej informacji w wydarzeniu Ogólnopolski Strajk Kobiet.

* Imiona zostały zmienione.

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

244
Udostępnień
Pinterest Google+
Poprzedni artykuł

30 zasad, które znowu mówią kobietom jak mają żyć

Następny artykuł

Kiedy głodni zjedzą biednych to...

  • Brawo Ty. Czytam Twojego bloga (jako jednego z nielicznych) i ku…a jak ja bardzo zgadzam się z tym co piszesz. Powiem szczerze, że wczytując się w słowa tej popierdolonej ustawy, mam ochotę iść i podwiązać sobie jajowody. Jak można stworzyć coś tak irracjonalnego i jak można popierać coś, co pod pozorem człowieczeństwa, właśnie w owo człowieczeństwo uderza. Jestem biologiem, w swej praktyce naukowej pracowałam na różnych komórkach i choćby nie wiem jak bardzo spierać się pod względem etycznym z racjonalnego i naukowego punktu widzenia, zygota nie jest jest (jeszcze) człowiekiem. Trzeba kupować zapas tabletek „dzień po” (Dla niewtajemniczonych czyt. nawiedzonych, TO NIE SĄ TABLETKI PORONNE, jeśli ktoś myśli inaczej polecam powtórzyć swą przygodę ze szkoła podstawową), bo w świecie, który nam szykują nie będziemy miały w swojej sprawie nic do powiedzenia. Witaj średniowiecze i wróżenie z fusów.

    • Też walczę z tym określeniem „poronne”. Szkoda, że do telewizji nie są zapraszani specjaliści, lekarze, biolożki, jak Ty. Zamiast tego mężczyźni politycy i księża.

  • Szyb Ka

    A nie uważasz że aborcja nie powinna być środkiem antykoncepcyjnym tylko środkiem działania w przypadkach na prawdę tego wymagających (ciężkie wady, zagrożenie dla matki)? Może zamiast liczyć na „najwyżej wpadnę do szpitala na skrobankę” te młode dziewczyny powinny ZAPOBIEGAĆ CIAZY? Widziałaś jakie są kolejki w szpitalach? Ile czeka się na zabiegi nawet w przypadku ciężkich chorób? Widziałaś że kobiety w ciąży czekają na zwykłe usg po 3 h na korytarzu? Ja widziałam. Dlatego dawanie prawa każdemu jak leci to odbieranie miejsca kobietom często ciężko chorym i bardziej potrzebującym lekarza niż te które zapomniały że trzeba używać gumek.

    • Po pierwsze – mowa o nowej ustawie, która nawet takie przypadki chce odroczyć.
      Po drugie – aborcja nie jest metodą antykoncepcji. Nie mniej uważam, że tak, powinna być na żądanie.
      Po trzecie – wiem, jak wyglądają szpitale, szczególnie ginekologiczne, aż za dobrze.

    • Kocz1lla

      Jeśli wszystkie kobiety, które mogły poddać się aborcji, zostaną prawnie zmuszone do urodzenia, to kolejki do lekarza jeszcze się wydłużą o 8 miesięcy USG, wizyt kontrolnych, no i poród. Chyba że zakładasz, że ta, co zapomniała o gumkach, nie ma prawa do opieki medycznej, a rodzić musi na klepisku.
      Tak samo zresztą można by podsumować wszystkich, którzy zajmują miejsce w kolejce, a nie zapobiegali chorobie, która ich do specjalisty przywiodła: cukrzyków, zawałowców, chorych na raka płuc…
      Swoją drogą, ciężarne z upośledzonym płodem, a odmawiające aborcji też się drażnią? Bo ich decyzje – do których mają oczywiście prawo – kolejek nie skracają.
      Nie rozumiem też jednej rzeczy: dlaczego ludzie zniesmaczeni lekkomyślnymi dziewczynami, które chciałyby wpaść „do szpitala na skrobankę”, upierają się, by te frywolne panienki jednak rodziły? Jeśli ktoś jest na tyle nieodpowiedzialny, że dałby się wyskrobać 12 razy, to lepiej, żeby zamiast tego miał dwanaścioro dzieci?

  • Ja nie wiem, czy to tylko pokolenie gimbazy, czy co? Za moich czasów w podstawówce uczyliśmy się i owulacji i o okresie i o wszystkim na lekcjach biologii. Klasówki z tego były. W 7 klasie. Większość wiedziała co to antykoncepcja, wpadki się zdarzały tym, którzy mieli ją w nosie, bo byli np. zbyt pijani, by pomyśleć. Nie wiem co się stało, że nagle młodzież straciła wiedzę na temat rozmnażania.

    • widocznie miałaś otwartych nauczycieli.

  • Super napisane. Chociaż dla mnie to ciężki temat teraz, gdyż niedawno urodziłam. Uważam jednak, że powinnyśmy mieć wybór. Edukacja, lepszy dostęp do antykoncepcji i w końcu możliwość podjęcia tej ostatecznej decyzji.

    • Rodzenie i miłość do dziecka nie koliduje z prawami kobiet 🙂 Gratulacje!

  • cortahayashi

    Bardzo dziękuję za ten wpis. Nigdy nie wiadomo, czy przyjdzie konieczność skorzystania z takiej pomocy, a jeżeli tak, to przynajmniej wiadomo, gdzie szukać.