3
Udostępnień
Pinterest Google+

Nie miałam angielskiego od podstawówki. Nie chodziłam do prywatnej szkoły ani na dodatkowe zajęcia. Nie miałam korepetycji i nauczyciela.

To jak to się stało, że mieszkam za granicą, pracuję, utrzymuję przyjaźnie, a nawet romantyczny związek w języku angielskim?

Harry Potter

Hermiona nad książką
Harry Potter, Warner Bros.

Rok 2002, mam dwanaście lat i jestem totalną Potterhead. Przeżywam totalny crush na Toma Feltona, który gra Draco Malfoya i wygląda wtedy tak trochę, jakby frytkownica wylała mu się na głowę. Nie przeszkadzało mi to, bowiem i Tom, i ja, okazaliśmy się być po tej samej stronie tęczy. Nieważne. Mam 12 lat i generalnie jestem okropnie smutna, bo urodziłam się w Polsce. W mojej głowie oznaczało to jedno – nigdy nie będę w stanie mówić po angielsku tak, jak ktokolwiek wychowany w kraju anglojęzycznym. Nie mam też talentu do języków. I jest mi tak z tego powodu tak przykro, że w nocy przyśniło mi się, że poznałam Toma i płynnie się dogadujemy – w śnie byłam przekonana, że mówię po angielsku, ale co mój mózg wtedy tam robił – nie mam pojęcia.

Seriale

Modern Family

Angielski przychodził małymi przypływami, ale rewolucja wydarzyła się w momencie, gdy zaczęłam oglądać seriale. The L Word. Desperate Housewives. MD House. Dexter. Nagle poznałam słowa takie jak grypa, mononukleoza, czy jak po angielsku opisać waginę na sto sposobów. Nie pomogło mi to mówić, ale zdać maturę rozszerzoną z biologii oraz podstawą z angielskiego, już tak.

Znajomi

Creative Director : Ilkay Gurpinar, Volkan Karakasoglu Agency : TBWA

Na studiach poznałam Holly, przeuroczą kanadyjkę. Pamiętam jak trudno było mi wykrzesać zdania, jak nieśmiało próbowałam budować w głowie zdania, które przedawniały się, no bo przecież w normalnej rozmowie nigdy nie przystaje się nad jednym tematem zbyt długo. Dziś oglądam kanał Holly na YouTube i nie dziwię się, że sprawiało mi trudność dogadanie się z nią – Kawaii Kunicorn nie jest tak daleki od oryginalnej Holly w kwestii bardzo szybkiego mówienia.

Ebay

Creative Director : Michele Dim D’Ippolito Agency : Dimcanzian

Biedna studencka kieszeń sprawiła, że robiłam sporo zakupów na Ebayu. Musiałam korespondować z osobami, od których kupowałam towary. Pamiętam te wszystkie e-maile zaczynające się od „My Friend…”, a do dziś wiele osób posługujących się dużo lepszym angielskim ode mnie, nie wie jak to się stało, że znam słowo „invoice”. Mimo, że w Szwecji słowo faktura to po szwedzku… faktura. Ale „can you give me that faktura?” jakoś nie brzmi.

Aplikacje i cała ta popkultura

Creative Director : Sandro Serzedello Agency : Yeah!

Używałam Duolingo, ale głównie poszerzałam dzięki temu moje słownictwo. Ale z angielskimi słowami łatwo się obyć poprzez po prostu egzystowanie, ale żeby dodać do tego całą tę gramatykę, ubrać to w czasy i jeszcze wymówić wszystko jak człowiek? To wciąż mnie przerastało. Postanowiłam wyjść ze strefy komfortu (łohoho, kołcz Amanda naucza) i oglądać seriale z angielskimi napisami. Szkoda, że Netflix pojawił się w moim życiu tak późno, ominęłoby mnie sporo nerwów w szukaniu miejsc, gdzie mogę obejrzeć serial czy film z napisami angielskimi. Pomogły mi też gry. Powoli się osłuchiwałam i nagle zdania się budowały w zapamiętane z serialu frazy. Jaki to czas? Czy to jest poprawne? Czy to przypadkiem nie jest slang? Nie wiem, ale brzmi znajomo i poprawnie.

Pierwsza rozmowa po angielsku

Creative Director : Thomas Kurzmeyer Agency : BBDO

Miałam jakieś 23 lata, gdy po raz pierwszy na rozmowie rekrutacyjnej ktoś chciał sprawdzić mój angielski. Bezsensowna rozmowa, typu: co robisz w wolnym czasie? Na pytanie gdzie lubisz biegać? Odpowiedziałam, że: po betonie. Poczucie porażki drylowało mi brzuch jeszcze długie miesiące.

Gdy podjęłam decyzję o przeprowadzce do Szwecji, przeraziłam się i musiałam wymyślić jakiś plan. O, to teraz pójdę na prywatne lekcje! Poszłam dwa razy, bo jezusie, maryjo, ile razy ktoś mnie będzie zaczynał uczyć od Present Simple i powtarzał, jak ważne są podstawy? No może i są, ale ja chcę mówić! Byłam zbyt znudzona, ale znowu potem spanikowałam, gdy po raz pierwszy dostałam telefon od rekrutera z Wielkiej Brytanii. Powtarzam, Brytol! Jedna rzecz, to nie znać angielskiego, druga, to nie rozumieć, ni cholery, brytyjskiego. Zadzwonił, popytał, rozumiałam co dziesiąte słowo, jak udało mu się przełknąć tę kluskę w gardle, i odpowiadałam angielskim, który nie mam pojęcia, jak daleki był od „ja być programować”, ale nieważne, zrozumiał. A z każdym kolejnym telefonem, ja byłam mniej spocona, a i żołądek bolał jakby mniej.

Creative Director : Luiz Henrique Coutinho Agency : Phocus Propaganda

Dostałam pracę, wyjechałam do Szwecji, jednak pozwalałam innym mówić za mnie, np. mojej ówczesnej dziewczynie, która dzieciństwo spędziła w prywatnych szkołach, gdzie zakonnice wbijały jej angielski do głowy, kiedy mnie uczył Netflix. W konwersacjach cichłam, choć jak chcę, to potrafię mówić – dużo. A tu nagle ludzie odbierali mnie jako osobę skromną, cichą i nieśmiałą. Jestem introwertyczna, często brakuje mi energii, to prawda. Ale wciąż potrafię zapodać porządnego punch line’a. Po angielsku nie byłam ani zabawna, ani wredna, ani żadna.

No i zapytasz o receptę, na to, żeby płynnie mówić w języku angielskim? Cóż, słyszałam to w życiu setki razy, ale jest to okropnie upierdliwie prawdziwe. Metoda, która na mnie zadziałała, to metoda nauki pływania, o której każdy słyszy od dziecka. Wrzucić do wody, czekać aż wypłynie. Ja wciąż pływać nie umiem, więc wrzucać do wody mnie można w celu przypadkowego morderstwa. Ale z angielskim, o dziwo, zadziałało.

Zasada jest jedna – bądź jedyną Polką czy Polakiem w towarzystwie. Nic na mój angielski nie podziałało lepiej, jak brak kontaktu z innymi Polakami, bo nie mogłam już na ich znajomości języka polegać. Jedyny polski, z jakim miałam do czynienia, to ten pisany, na blogu. Dzięki temu nagle przyszło: mówienie, myślenie, nawet śnienie, po angielsku.

I teraz uwaga, czy ten angielski jest poprawny?

Absolutnie nie, z czego zdaję sobie sprawę. Szwedzi płynnie mówią po angielsku, poziom nauczania w szkołach jest bardzo wysoki, w dodatku niektórzy moi znajomi uczą angielskiego albo pochodzą z anglojęzycznych krajów. Ale do momentu, aż nie palnę czegoś totalnie idiotycznego, nie zważają na mój angielski. A przecież słyszę, że mówię czasem she do zamiast she does, tak samo jak you was zamiast you were. Mówię bardzo szybko, łatwo więc o błąd kiedy mówię szybciej niż myślę. Ilu błędów nie słyszę? Prawdopodobnie tylko moi znajomi to wiedzą.

Czy brakuje mi czasem słów? Jasne, że tak. Ile razy moja konwersacja wyglądała w taki sposób:

me: Hej, we need to buy this thing to boil water, what’s the name of that?

Frida: (…) a water boiler…? *facepalm*

Dlaczego nie mówiłam wcześniej po angielsku?

Creative Director : Fabiano Teixeira Agency : Yeah!

I teraz zwalę to na Was, drogie Polki, Polacy. Nie mam prawa generalizować, ale skupię się na moich doświadczeniach. Otóż, większość Polek i Polaków, którzy żyją w Polsce i nauczyli się mówić po angielsku w Polsce, są bardzo oceniający, przez co po prostu… wredni. Nie potrafią się powstrzymać przed komentarzem, reakcją, poprawieniem drugiej osoby. Jeżeli ktoś Cię nie prosi o pomoc w nauce języka, to spróbuj się powstrzymać i nie pomagaj! Nie prychaj i nie komentuj jak czyjś akcent jest daleki od brytyjskiego.

Mój akcent nie jest super słowiański, ale na pewno nie jest brytyjski. Jednocześnie znam wiele osób, które mówią z bardzo silnym akcentem: polskim, rosyjskim, francuskim, hiszpańskim, arabskim, hinduskim, niemieckim… i mówią pięknym, literackim angielskim. I mój mamroczący, sepleniący angielski, który brzmi poprawnie, ale często daleki jest od takiego, nie ma nad nimi żadnej przewagi.

Do you know how smart I am in polish?

Modern Family

I tak, nie lubię mówić po angielsku z Polakami. Do niedawna wciąż tego unikałam. Teraz już niespecjalnie się nimi przejmuję, choć były czasy, że czyjeś komentarze na ten temat rujnowały moje samopoczucie.

Gdy zamieszkałam w Szwecji, odwiedziła mnie znajoma. Nie, że się lubimy, ale wiecie jak jest „o, mieszkasz za granicą, wpadnę na darmowe wakacje!”. Zestresowana jej obecnością, zaczęłam robić głupie błędy, które od razu słyszałam. Jak „Let’s meet on 5:30”. I tak, słyszałam od razu, że powinnam powiedzieć „at 5”. Musiało to jednak bardzo zaboleć jej uszy, bo dostałam 20-minutowy wykład, na temat tego, jak poprawnie mówi się o czasie i gdzie jeszcze w ciągu tego dnia popełniłam błędy. Czy kiedykolwiek poprawił mnie Szwed, Francuz, Amerykanin czy Brytyjczyk? I nie, że obcy, ale dobry znajomy? Nie. Nawet, jeżeli zdarza mi się poprosić o poprawę, robią to dyskretnie, np. poprzez powtórzenie pytające zdania, które przed chwilą powiedziałam, w poprawnej formie i wciąż pasującej do dynamiki rozmowy. Jak na przykład:

– Hej, doesn’t you like oranges?

– Hej Amy, I do like oranges.

Słyszenie poprawnej formy pomaga zapamiętać ją o wiele lepiej, niż krytyka formy niepoprawnej, której użyłam. Przynajmniej – u mnie działa. Mówię po angielsku lepiej, a i moja samoocena nie szura po dnie.

Czyli co mam zrobić?

Creative Director : Oliver Kapusta, Alexander Reiss Agency : DD

Każdy ma swoje tempo, motywacje i sposoby na naukę. Ale poprzez ucieczkę od Polaków i rozmowy z ludźmi – nieważne czy native speakerami czy nie – najszybciej udoskonali Twój angielski. Wszystko przez to, że uczysz się rozmowy dynamicznie, „czujesz” czasy, możesz ich używać a nawet nie znać ich nazwy. I jeżeli osoba, z którą rozmawiasz Cię rozumie – Twój angielski jest wystarczający, daj mu się rozwijać zamiast czekać na „ten moment”.

 

Powodzenia!

Jesteś ciekaw/a zdania swoich znajomych? Udostępnij ten artykuł!

Poprzedni artykuł

8 rzeczy, które wkurzają w nowej pracy

Następny artykuł

Facet prostą analogią wytłumaczył dlaczego kobiety* są wkurzone